Reklama

Płockie molo prawie jak Krupówki

07/11/2013 10:49
Czy Płock jest dziś atrakcyjny turystycznie? – Nie łudźmy się, nie będziemy drugim Zakopanem – powiedział radny miejski Mirosław Milewski. Wcześniej jednak wyraził zadowolenie, że obecny prezydent Andrzej Nowakowski wreszcie uznał za atrakcję turystyczną miasta wyśmiewane na 100 sposobów molo, inwestycję powstałą za prezydentury Milewskiego. I tak na ostatniej sesji Rady Miasta rozgorzała dyskusja na temat, czy turysta do Płocka przyjedzie, czy nasze molo ściągnie do miasta inżynierów całego świata, czy może bardziej gołębie. A może mamy ciekawsze, miejskie atrakcje?
Skrajne emocje zarówno wśród radnych, jak i mieszkańców Płocka wywołało opracowanie przygotowane przez ratusz nt. „Zwiększenia atrakcyjności turystycznej Płocka w 2013”. To właśnie tutaj Mirosław Milewski znalazł ten fragment: „molo stanowi atrakcję turystyczną, gdyż jest jedynym tego typu obiektem na rzece w Polsce. Osoby spacerujące po nim mają możliwość podziwiania unikalnego otoczenia – od strony północnej stanowi je skarpa ze znajdującymi się na niej zabytkowymi obiektami, a także nowoczesny zadaszony amfiteatr, którego konstrukcja współgra z konstrukcją mola”. Radny postanowił zapytać na sesji o nagłą sympatię ratusza do tego obiektu, z którego obecnie najchętniej korzystają… gołębie.
– Molo to faktycznie jedyny taki obiekt. Nie wiem, czy inżynierowie z całego świata będą przyjeżdżać do Płocka zachwycać się nim. Może przyjadą tu z innych powodów – odpowiedział prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Podkreślał też wysokie koszty utrzymania obiektu i ciągły brak chętnych (łącznie z Mirosławem Milewskim, który jak wiadomo prowadzi obecnie w Płocku lokal gastronomiczny), by nawet za symboliczną złotówkę prowadzić restaurację na molo. Tu radny zauważył, że zgodnie z literą prawa, nie może on prowadzić punktu należącego do majątku gminy, choć bardzo by chciał. Podkreślił też, że organizowanie przez ratusz przetargu na wynajęcie lokalu w marcu, gdy zdobycie pozwoleń pochłania pół sezonu, sprawiło, że nikt nie chciałby lokalu wynająć nawet za 10 groszy.

Odwołane imprezy, puste hotele i zerwany asfalt?

Mirosław Milewski skupiał się jednak przede wszystkim na ratuszowym opracowaniu atrakcyjności turystycznej Płocka. Wymienione w nim m.in. nowy festiwal Vistula, zjeżdżalnia Anakonda na Sobótce, park linowy w zoo, a do tego imprezy sportowe w Orlen Arenie i powstały obok plac zabaw dla dzieci to zdaniem radnego nie są atrakcje dla turystów, ale dla mieszkańców miasta. – W kontekście promowania rozwoju turystycznego Płocka dają mizerne efekty – przekonywał Milewski. Zarzucał także słabe wykorzystanie Orlen Areny na imprezy kulturalne oraz to, że za mało dzieje się też w amfiteatrze. Skrytykował brak nowych inicjatyw i pomysłów na turystyką weekendową, odwołanie kilkunastu imprez oraz puste hotele, w których obłożenie spadło dramatycznie.
Zaprzeczył temu obecny prezydent. – Według naszych danych obłożenie hoteli nie spadło, a w czasie festiwali Audioriver i Reggaeland nie ma wolnych miejsc – podkreślił włodarz miasta i zażądał od radnego podawania prawdziwych informacji. Mirosław Milewski zobowiązał się je wkrótce dostarczyć łącznie z listą odwołanych przez miasto imprez.
Dodajmy, że nie tylko Mirosław Milewski miał uwagi dotyczące opracowania. Słowa krytyki wyraziła również radna Wioletta Kulpa. Według niej w opracowaniu zabrakło kwot wyasygnowanych z budżetu na poszczególne imprezy. A są to istotne dane w wypadku wydarzeń nieprzynoszących zamierzonych efektów. Największe cięgi opozycji zebrały przede wszystkim Night Power, Budmat Drift Show oraz Płock Zero Dryfu. Imprezy motoryzacyjne poza wielkimi kosztami przyniosły miastu zdaniem radnej jedynie zerwany asfalt. Impreza żeglarska to z kolei bezsensowne pompowanie pieniędzy. Przypomnijmy, że w 2013 roku po raz trzeci odbyła się kampania „Płock na fali” znana wcześniej pod nazwą „Płock Zero Dryfu”. Chodziło by pokazać miasto jako miejsce przyjazne żeglarzom. W ten sposób Płock chciał się pochwalić swoim ogromnym i niezatłoczonym akwenem do uprawiania sportów wodnych. Impreza odbyła się 8 czerwca. Połączona była z obchodami 50-lecia Morki Płock. Zorganizowano regaty, wystawę łodzi i motorówek oraz rejsy statkiem po Wiśle.
Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski nie zgodził się również z tym zarzutem. Przytoczył podziękowanie Polskiego Związku Żeglarskiego za prowadzone działania na rzecz środowiska żeglarskiego oraz za atrakcyjne imprezy, co dobrze rokuje na przyszłość.

Płock kusi Wisłą

W dyskusji głos zabrał również radny Wojciech Hetkowski. Zwrócił uwagę, że naszym atutem, jeśli chodzi o podniesienie atrakcyjności turystycznej Płocka, jest właściwie zagospodarowane nabrzeże wiślane, by służyło ono nie tylko w okresie letnim, ale całym rokiem. Pieniądze na ten cel są. Co ważne, miasto dostrzega walory atrakcyjnego położenia. W planach jest m.in. budowa portu jachtowego wraz z infrastrukturą na Morce i zaplecza szkoleniowo-socjalno-technicznego nad zalewem Sobótka wraz z wypożyczalnią sprzętu. Dopiero to pozwoli na wypromowanie Płocka jako miasta przyjaznego żeglarzom. – To nasza szansa. Żeglarze nie przyjadą do nas tylko i wyłącznie pływać. Muszą mieć miejsce do zacumowania łodzi i do tego, żeby coś zjeść, odpocząć i bawić się – przekonywał Hetkowski.
Odniósł się też do molo. – Można je oglądać jako ciekawostkę na zdjęciach. Niekoniecznie trzeba je zwiedzać. Ludzie przyjadą na Reggaeland czy Audioriver, ale nie spodziewajmy się, że wrócą tu po tygodniu z rodzinami, by zwiedzać miasto – zaznaczył i zauważył, że niektóre imprezy w kalendarzu wydarzeń miejskich to jednorazowy skok na miejską kasę prywatnych organizatorów i to zjawisko trzeba ukrócić. Wtedy prezydent Nowakowski przypomniał, że miasto zrezygnowało m.in. z Festiwalu Piękna, które kosztowało 1 mln złotych. – Były to źle wydatkowane pieniądze. Rozwiązaliśmy umowę najszybciej jak to tylko było możliwe – zaznaczył prezydent. Przypomniał też, że była to impreza ściągnięta do Płocka za czasów prezydentury Mirosława Milewskiego.

W sumie ponad 400 tys. turystów

Na szczęście dyskusja nie skończyła się jedynie na uszczypliwościach, a nasze miasto nie jest ostatnim na liście, do którego zagląda turysta. Jak dowodził prezydent: i turysta, i mieszkaniec Płocka może atrakcyjnie spędzić czas w zoo, które poszerzyło swoją ofertę m.in. o park linowy dla dzieci. Dodajmy, że ogród zoologiczny to wciąż nasz frekwencyjny rekordzista. W zeszłym roku odwiedziło go aż 241 tys. osób. Rekordy padły też na naszych sztandarowych festiwalach. Na Audioriver i na Reggaeland bawiło się codziennie kolejno 22 i 12 tys. ludzi. Turystów przyciągają także Jarmark Tumski oraz otwarte w tym roku przez Muzeum Mazowieckie – Muzeum Żydów Mazowieckich. Do sierpnia odwiedziło je prawie 9 tys. osób. Spodziewać się tu możemy gości nie tylko z Izraela. Z kolei Muzeum Mazowieckie w zeszłym roku odwiedziło blisko 60 tys. osób, (w 2010 nieco ponad 37 tys.). Chętnie odwiedzane jest też Muzeum Diecezjalne. Tutejsze zbiory z roku na rok ogląda coraz więcej osób. Zeszły rok zamknął się wynikiem 14, 5 tys. osób.
Atutem Płocka stały się również wydarzenia sportowe na skalę krajową, ściągające do miasta tysiące kibiców. Przykładem jest niedawny Memoriał Huberta Wagnera zorganizowany w Orlen Arenie. Z kolei w Półmaratonie Dwóch Mostów wzięło udział 900 biegaczy, z czego ponad pół tysiąca spoza Płocka.
Ponadto systematycznie wzrasta liczba grup zorganizowanych przejeżdżających do Płocka i korzystających z usług przewodników. Pracownicy płockiego oddziału PTTK tylko w zeszłym roku oprowadzili po mieście 115 wycieczek. Stale rośnie również liczba turystów indywidualnych. Z Informacji Turystycznej Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej skorzystało prawie 5 tys. osób, w tym 416 osób z zagranicy. Ponadto udzieliła ona 620 informacji telefonicznie oraz 307 odpowiedzi na zapytania mailowe dotyczące atrakcji turystycznych miasta, a to oznacza, że nie jest najgorzej i że Płock jest rozpoznawalny.
Radni podkreślają, że atrakcyjność turystyczną miasta trzeba stale podnosić. Nikt nie spoczywa jednak na laurach. W chwili obecnej trwają prace nad przygotowaniem dokumentu „Program Rozwoju Turystyki dla miasta Płocka na lata 2013–2019”. Jego realizacji podjęła się wyłoniona przez ratusz w drodze przetargu firma WYG Inernational Sp. z o. o. z Warszawy. Co wymyśli dla Płocka, to już temat na kolejny artykuł.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
blanka@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Najpierw posprzątać, potem zapraszać gości
O to, czy Płock może być atrakcyjny dla turystów, zapytaliśmy młodzież. W końcu wielu przyjezdnych poznaje nasze miasto dzięki festiwalom adresowanym do młodych, takim jak Reggaeland czy Audioriver. Czy nasze miasto ma się czym pochwalić? A może trzeba coś poprawić, żeby do Płocka przyjeżdżało jeszcze więcej turystów?

Paweł Romanowski
Za mało dzieje się na Starówce. Przydałoby się tu więcej imprez, ale najpierw należy się zająć remontem zniszczonych kamienic. One na pewno nie przyciągają turystów – raczej odstraszają.

Andżelika Kamińska
Płock dopiero poznaję. We wrześniu rozpoczęłam naukę w liceum. Myślę, że turyści będą przyjeżdżać do Płocka, jeśli będzie to czyste miasto. Ważne są też tablice informacyjne, żeby turysta wiedział, co ogląda i gdzie ma iść.

Sandra Ochmańska
Dużo ludzi wypoczywa w sezonie nad zalewem Sobótka. Okolica piękna, ale brudna. Do tego atrakcją miała być zjeżdżalnia Anakonda. Tymczasem strach z niej korzystać. Odstraszają od niej mokre schody, na których łatwo można się pośliznąć.

Kamila Łapińska
Niewykorzystane są tereny nad Wisłą. Skarpa aż prosi się o atrakcje typu downhill czy freeride [odmiany kolarstwa górskiego, polegające na zjeździe rowerem ze stromych zboczy – przyp. red.]. To byłaby spora atrakcja w mieście. Może warto też zainwestować w oświetlenie schodów na Tumach. Jest tam dość niebezpiecznie i stromo, a trzeba jakoś wrócić do domu nocą z festiwali organizowanych nad Wisłą.

Dagmara Tchorek
Starówka nie ma charakteru. Przydałoby się tutaj więcej ciekawych lokali: kawiarni i restauracji z pomysłem i klimatem. W zamian mamy stoisko z watą cukrową. No i jeszcze nieszczęsna ulica Tumska. Jest fajna, ale obecnie stoi tam bank na banku. Ostatnio naliczyłam ich 10. Turyści tutaj na pewno nie przyjdą.     BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości