Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Prezydent zapowiada weto do ustawy o SAFE. Na Kremlu otwierają Igristoje… Klasyka komentarza politycznego w naszym pięknym kraju!
Dawno temu mówiło się, że polską polityką rządzą trumny Dmowskiego i Piłsudskiego. Dziś chyba nikt tego podziału nie używa. Polską polityką rządzą opcje! Ile jest tych opcji? Liczba ta zależna jest od podmiotu liczącego. Jedna nie podlega dyskusji – opcja amerykańska. Jeśli chodzi o pozostałe, sprawy się komplikują.
Mamy opcję unijną, którą część graczy politycznych utożsamia z opcją niemiecką. Dla nich bowiem Unia to nic innego jak narzędzie do realizacji interesów Niemiec, które są niezmienne od wieków, a ich wykładnię zawiera koncepcja Mitteleuropy. Głosi ona, że Mitteleuropę tworzyłyby marionetkowe państwa ... pod polityczną, gospodarczą i wojskową kontrolą Rzeszy Niemieckiej. Rejon miał być wykorzystywanym gospodarczo zapleczem imperium niemieckiego... Organizacja gospodarcza opierałaby się na dominacji Niemiec, które narzuciłyby szereg korzystnych dla siebie umów gospodarczych z podległymi im satelickimi państwami, takimi jak Ukraina czy Polska (po szczegóły odsyłam do Wikipedii).
Ciekawie robi się również przy rozpatrywaniu opcji rosyjskiej. Szanowni Cytelnicy z pewnością pamietają, że w nieodległej przyszłości działały dwie komisje do zbadania wpływów rosyjskich na polską politykę i gospodarkę, powołane przez kolejne ekipy rządzące w ostatnich dziesięciu latach. W wyniku ciężkiej i odpowiedzialnej pracy członków tych komisji otrzymaliśmy dwa raporty zawierające całkowicie różne listy osób uwikłanych w powiązania z politykami czy służbami specjalnymi Fedeeracji Rosyjskiej. Oczywiście w każdym przypadku na listach znajdziemy wyłącznie osoby powiązane z przeciwną stroną naszej sceny politycznej.
Generalnie trudno znaleźć na tej scenie ugrupowanie, które byłoby wolne od zarzutów działania w interesie Kremla. Począwszy od „ruskich onuc”, które to określenie przypisuje się najczęściej obu Konfederacjom, oczywiście najmocniej ugrupowaniu Grzegorza Brauna i jemu osobiście, do pamiętnego spaceru po sopockim molo.
Dotychczasowe rozważania dotyczyły wielkiej geopolityki (o ile można użyć tego określenia w stosunku do państwa o wielkości i potencjale Polski), ale mamy też zjawisko mniejszej rangi, czyli opcję ukraińską. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że prorosyjskość i proukraińskość wzajemnie się wykluczają. A jednak… „Bohater” wspomnianego spaceru po molo żyruje potężną unijną „pożyczkę” dla Ukrainy, szef dyplomacji z funduszu MSZ przekazuje Ukraińcom100 milionów dolarów na zakup amerykańskiej broni. Trudno takie działania zakwalifikować jako prorosyjskie, nieprawdaż? Cóż, polityka rządzi się swoimi prawami, nie zawsze w zgodzie z prawami logiki...
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze