Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. Nam strzelać nie kazano

Budujemy najsilniejszą armię lądową w Europie. W każdym razie jeszcze przed ostatnimi wyborami budowaliśmy. Kupujemy w tym celu megatony ciężkiego sprzętu: wyrzutnie rakiet, czołgi, haubice, samoloty, śmigłowce… Zwiastuny przyszłej potęgi mogliśmy podziwiać podczas dorocznej defilady z okazji Święta Wojska Polskiego. Oczywiście defilada to co innego niż codzienność naszej niezwyciężonej armii. Ale pomińmy ten aspekt jej gotowości bojowej i skoncentrujmy się na innym, znacznie poważniejszym. Otóż defilada z definicji polega na przemarszu, czy raczej przejeździe prezentowanych eksponatów przed oczyma publiczności w celu wywołania u niej podziwu, a jeszcze lepiej euforii. Mówiąc wprost, na defiladzie się nie strzela! I tu leży pies pogrzebany! Kupujemy na potęgę najbardziej nowoczesną broń, a nie sposób zauważyć troski o to, by ten super sprzęt wyposażyć w dodatek, bez którego stanowi on jedynie zbiór gadżetów defiladowych. Czyli w amunicję po prostu!

Jest tajemnicą poliszynela, że moce przerobowe naszych fabryk produkujących amunicję artyleryjską są takie bardziej defiladowe właśnie. Na salut narodowy wystarczy, ale do odparcia potencjalnego agresora… „Były wiceszef MON… zaznaczył, że w Polsce jest tylko jedna fabryka produkuje amunicję artyleryjską - Dezamet w ramach PGZ - roczny wolumen produkcji to 30-40 tys. sztuk amunicji, to zaś wystarczy na niecały tydzień prowadzenia walki”! 

Reklama

Nie trzeba być ekspertem w sprawach wojskowych, by odkryć tę banalną prawdę, że bez gwarancji ciągłych dostaw amunicji dla walczących wojsk nie da się prowadzić na dłuższą metę wojny. Dostaw z fabryk krajowych „bo w czasie wojny amunicji z USA czy Korei nie przywieziemy” – twierdzi ekspert, były dowódca wojsk lądowych. Tymczasem zamiast poważnych planów budowy takiej zdolności, obserwujemy od pewnego czasu „aferę amunicyjną”. Polega ona na tym, że poprzedni rząd wymyślił program „Narodowa Rezerwa Amunicyjna”, który miała realizować „spółka Polska Amunicja tworzona przez rządową Agencję Rozwoju Przemysłu i trzy podmioty prywatne, które nie miały w tym zakresie doświadczenia”. I to cała afera, bo jak stwierdził obecny szef MON „Agencja Uzbrojenia nie zawarła żadnego kontraktu z Polską Amunicją i do tej spółki nie trafiły żadne środki”. Nie zawarła, ale mogła zawrzeć! Zatem mamy aferę „w możności”, jakby powiedział wielki filozof grecki, Arystoteles. 

A jakieś pomysły na rozwiązanie problemu? Trzeba by znów „zacytować” słynną „wypowiedź” kapitana piłkarskiej reprezentacji Polski…

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości