Reklama

Płocczanie skarżą się na palących

12/01/2011 08:58
Dwa miesiące temu zaczęła obowiązywać znowelizowana ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu, czyli, mówiąc prościej, zakaz palenia w miejscach publicznych. Nowe przepisy wyszczególniają miejsca, w których palić nie wolno. Za złamanie zakazu grozi kara do 500 złotych. Właściciel lokalu lub budynku użyteczności publicznej, który nie wywiesi tabliczki informującej o zakazie palenia, może zapłacić nawet 2 tysiące złotych grzywny. Nad przestrzeganiem zapisów prawa czuwają policjanci, strażnicy oraz pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej. Wszystkie służby oceniają, że społeczeństwo jest zdyscyplinowane i zakazu przepisów przestrzega. Gorsze są odczucia społeczne. Niepalący klienci lokali gastronomicznych wciąż skarżą się, że po kolacji czy spotkaniu przy piwie muszą prać przesiąknięte dymem tytoniowym ubrania. Czasami „dyskretną woń” papierosa czuć także, gdy wsiada się do autobusu komunikacji miejskiej, który dopiero co ruszył z pętli.
Po raz pierwszy zakaz palenia w miejscach publicznych został wprowadzony w 2006 roku. W ubiegłym roku stara ustawa została znowelizowana i od 15 listopada obowiązuje zakaz palenia w: placówkach opieki zdrowotnej, szkołach i uczelniach oraz na należących do nich terenach, w zakładach pracy, urzędach, obiektach kultury i wypoczynku, w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych, środkach transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych, na przystankach autobusowych, na placach zabaw dla dzieci, a także w innych miejscach dostępnych publicznie. Jeśli ktoś zapali papierosa w jednym z wymienionych miejsc, grozi mu mandat, może zapłacić nawet 500 zł. Właściciele i zarządcy tych obiektów oraz środków transportu muszą w widocznych miejscach umieścić tabliczki z informacją o zakazie palenia. Jeśli tego nie zrobią, podobnie jak palaczom, grozi im grzywna do 2 tysięcy złotych. Taka sama kara grozi sprzedawcy, który nie umieści w widocznym miejscu informacji o szkodliwości palenia lub zakazie sprzedaży wyrobów tytoniowych nieletnim. Właściciele i zarządcy mogą wyznaczyć palarnie w domach pomocy społecznej lub spokojnej starości, hotelach, na dworcach i uczelniach wyższych, w zakładach pracy i lokalach gastronomiczno-rozrywkowych.
Właściciele restauracji i pubów, którzy w swoich lokalach mają przynajmniej dwie sale, mogą jedną z nich przeznaczyć dla klientów palących, pod warunkiem, że zapewnia odpowiednią wentylację i dym tytoniowy nie będzie przenikał do innych pomieszczeń.
– Nowelizacja przepisów rozszerza zakaz palenia na wszystkie obiekty użytku publicznego, miejsca pracy, środki transportu publicznego i związane z nimi obiekty oraz na obiekty sportowe i rekreacyjne, reguluje także kwestie palenia w bezpośrednim sąsiedztwie wejść i wyjść z miejsc publicznych. Wprowadza również pewne ograniczenia palenia papierosów w prywatnych środkach transportu, zakaz palenia w obecności dzieci oraz zakaz w związku z wykonywaniem zarobkowego przewozu osób – tłumaczy Zdzisława Hasa, kierownik Sekcji Oświaty i Promocji Zdrowia Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Płocku.
W płockich firmach palarnie funkcjonują już od kilku lat. Tak jest na przykład w Urzędzie Miasta, chociaż jeszcze niedawno w dniach, gdy odbywały się sesje Rady Miasta, popielniczki stały także przy sali obrad.
– Mamy wyznaczone miejsce dla osób palących – zapewnia Aldona Niedzielak z płockiego oddziału Energi.
– W szpitalu zakaz palenia wprowadziłem już kilka lat temu, gdy pojawiły się pierwsze przepisy. Informują o tym stosowne wywieszki. Wtedy też zostały wyznaczone miejsca do palenia przed budynkiem, gdzie stoją popielniczki. Nad przestrzeganiem zakazu czuwają pracownicy ochrony i nasz strażak – mówi dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Winiarach Stanisław Kwiatkowski. – Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś zapali gdzieś na półpiętrze – dodaje.
– W związku z programem Ograniczenia Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu prowadzimy nadzór bieżący aktualnej sytuacji w zakresie przestrzegania ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych w zakładach pracy, placówkach nauczania i wychowania, zakładach opieki zdrowotnej, lokalach gastronomicznych. Od wejścia w życie znowelizowanych przepisów do początku stycznia skontrolowaliśmy 181 obiektów. We wszystkich ustawa była przestrzegana – dodaje Zdzisława Hasa z sanepidu.
Zastrzeżeń do palaczy nie mają także mundurowi: – Policjanci sprawdzają przede wszystkim okolice szkół i place zabaw. Jednak częściej niż za palenie w miejscach publicznych, karzą za zaśmiecanie ulic – mówi asp. Krzysztof Piasek z Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
– Okolice szkół i place zabaw pod kątem zakazu palenia sprawdzaliśmy dużo wcześniej, niż weszły w życie nowe przepisy. Wtedy zwracaliśmy uwagę na nieletnich, którym nikt nie powinien sprzedać papierosów. Po wprowadzeniu nowelizacji rozdzwoniły się telefony z prośbami o interwencję. Na początku jednak strażnicy, którzy przyłapali palacza w niedozwolonym miejscu, pouczali go jednak o obowiązującym prawie – wyjaśnia Piotr Umiński, naczelnik Wydziału Kierowania i Logistyki płockiej Straży Miejskiej.
Mieliśmy pojedyncze przypadki nakładania mandatów za palenie na terenie placówek oświatowych – oficer prasowy sierpeckiej policji sierż. sztab. Krzysztof Kosiorek nieznacznie rozwiewa ten idealny wizerunek.
– W Gostyninie nad przestrzeganiem zakazu czuwają policjanci i strażnicy miejscy, ale społeczeństwo jest zdyscyplinowane. Przepisy są także przestrzegane w lokalach gastronomicznych – twierdzi kom. Zbigniew Bartosiak z gostynińskiej policji.
Mundurowi, zarówno policjanci, jak i strażnicy miejscy, od lat starają się wyjaśniać dzieciom i młodzieży, że palenie papierosów i picie alkoholu do niczego dobrego nie prowadzi. Mają na to różne sposoby. Do najmłodszych w Płocku przychodzi strażnik – pluszak Lew Honorek, uczniowie ostatnich klas podstawówek i gimnazjaliści mocnych wrażeń szukają podczas zawodów na ściance wspinaczkowej. Do sklepów trafiają plakaty przypominające o zakazie sprzedaży używek osobom poniżej 18 roku życia.
A co o przestrzeganiu zakazu palenia mówią mieszkańcy Płocka?
– Kiedy szukałem lokalu na Sylwestra, w kilku restauracjach usłyszałem, że palić można tylko na zewnątrz. W jednym z lokali obsługa dodała ostrzeżenie, że na zewnątrz można zostać ukaranym przez straż miejską – mówi jeden z naszych czytelników.
– Już po wejściu w życie nowych przepisów odwiedziłam jeden z płockich lokali. Po tej wizycie przez kilka dni musiałam wietrzyć płaszcz przesiąknięty dymem papierosowym – dodaje czytelniczka.
Jacek Danieluk
j.danieluk@tp.com.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości