Trzy małe małpki z gatunku Miko Czarnych, będących reprezentantami najmniejszych małp świata, przyjechały w środę aż ze Sztokholmu do płockiego ogrodu zoologicznego. Choć są nieduże, to jednak ogromne wydarzenie! Na świecie żyje ich ledwie 200 sztuk. Są na liście gatunków zagrożonych wyginięciem. Płocki ogród jako jedyny w kraju może poszczycić się takim unikatem!
Miko Czarne w warunkach naturalnych zamieszkują Amerykę Południową. – Bardzo przywiązują się do miejsca swego zamieszkania, stąd przy okazji nagminnego wycinania puszczy amazońskiej tracą swoje domy. Nie chcą się przemieszczać i giną – opowiada Aleksander Niweliński, dyrektor ZOO w Płocku. Nowe lokatorki pawilonu Tamaryn i Marmozet są wielkości lwiatki złotej. Mają czarne lśniące futerka. Ważą ok. 600-700 g. Dorastają wielkości do dwudziestu kilku centymetrów, do tego mają ok. trzydziestocentymetrowy ogon.
– Do Płocka trafiły młode dorastające samiczki w przedziale wieku do 2 lat. Przeciętnie żyją do 15 lat, choć w sprzyjających warunkach mogą żyć znacznie dłużej. W ogrodach zoologicznych wielokrotnie zdarzają się takie przypadki – zapewnia dyrektor, za przykład podając lwicę, która w wieku 22 lat rodziła jeszcze młode. Tymczasem przeciętny lew żyje tyle, ile pies, ok. 15 lat.
Wróćmy jednak do samiczek Miko Czarnych. – To, że znalazły się w Płocku to prawdziwa rewelacja. Tego gatunku obecnie właściwie nikomu się nie daje. Są bardzo trudne i wymagające w hodowli. Po naszych ponawianych prośbach, profesor zajmujący się Miko Czarnymi na Wydziale Antropologii na Uniwersytecie z Zurychu podjął decyzję. Niestety, na razie na samca nie możemy liczyć. Musimy zdobyć najpierw doświadczenie w prowadzeniu trzech samiczek – tłumaczy Aleksander Niweliński.
A wymagania delikatnych Miko Czarnych to przede wszystkim odpowiednia temperatura otoczenia, oraz wyszukana dieta, bogata w specjalny zestaw owoców, oraz lekkie białko w postaci świerszczy i innych owadów.
Trzy małpki Miko choć dopiero spędzają w Płocku pierwsze dni, nie narzekają na brak apetytu, ani tym bardziej na brak ochoty do zabawy. A że atmosfera w pawilonie Marmozet i Tamaryn jest sprzyjająca, świadczyć może fakt, iż w ubiegłym tygodniu na świat przyszła maleńka, bo ledwie sześciocentymetrowa Tamaryna czerwonobrzucha, co jest kolejnym sukcesem płockiego zoo, ponieważ jest to pierwszy przychówek w Polsce. Maleństwo nie odstępuje obecnie swojej matki. Łatwo je zauważyć, gdyż jest srebrne i odróżnia się od czarnej rodzicielki. Warto go zobaczyć.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze