Nic tak nie mobilizuje piłkarzy do gry, jak doping na trybunach. Wiślacy przyzwyczaili się do tego, że na ich stadionie raczej nie ma zbyt wielu widzów. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma dla kogo grać. Tak jednak nie było. Piłkarze, jak sami twierdzą, bardzo się starali, niestety – efekty były mizerne. Bez względu na to, jakie decyzje zostaną podjęte w PKN Orlen i jak długo jeszcze będziemy zachęcać kibiców do przyjścia na stadion, bo będzie istnieć drużyna piłki nożnej, to warto zaliczyć ten sezon. Co prawda Nafciarze po rundzie jesiennej zajmują ostatnie miejsce w tabeli rozgrywek ekstraklasy, ale oczywiście nie oznacza to, że spadną do II ligi i nic ich już nie uratuje. Otóż uratować może jeszcze udana runda wiosenna. Płocczanie muszą wygrywać, strzelać bramki, nie tracąc ich zbyt wiele i być może uda im się to, na co kibice czekają. A do rozpoczęcia rozgrywek pozostało już niewiele czasu. Wisła zagra w Płocku już 27 lutego, a w ciągu miesiąca być może zobaczymy płockich piłkarzy aż sześć razy. 27 lutego nasza drużyna spotka się w Pucharze Ekstraklasy z Legią Warszawa. 3 marca o godz. 16.00 podejmować będzie Lecha Poznań w rozgrywkach ligowych. 5 lub 6 marca zawodnicy Josefa Csaplara spotkają się z ŁKS-em Łódź. Co prawda mecz powinien zostać rozegrany w Łodzi, ale jeśli do tego dnia nie zostanie zainstalowana podgrzewana murawa, wtedy pojedynek odbędzie się w Płocku. W sobotę 10 marca, również o godz. 16.00 Wisła podejmować będzie w Płocku Kolportera Kielce, to będzie także mecz ligowy, a w następnej kolejce, 17 marca, płocczanie zagrają ze swoją imienniczką z Krakowa. To spotkanie także rozpocznie się o godz. 16.00. Ten swoisty maraton piłkarski zakończy się 24 marca zaległym meczem Pucharu Ekstraklasy z Bełchatowem. Pierwszy miesiąc rozgrywek ekstraklasy może już przynieść rozstrzygnięcia. Warto przekonać się na własne oczy, w jaki sposób piłkarze Wisły będą walczyć o utrzymanie się w lidze. Trzeba to zobaczyć, bo drużyna została przebudowana, w jej składzie jest kilku nowych piłkarzy, którzy z ogromną wolą walki przystąpią do rundy. Po zakończeniu nieudanej rundy jesiennej, trener Csaplar posypał głowę popiołem, bijąc się w piersi, że to jego wina, ten kiepski start. Jednocześnie zapowiedział zmiany, które stały się faktem. Teraz w klubie liczą na to, że trybuny zapełnią się kibicami, którzy chętnie będą dopingować zespół. To wszystko razem może sprawić, że Wisła utrzyma się w ekstraklasie. Być może, przynajmniej trwają rozmowy na ten temat, ceny biletów będą w klubie ustalone na takim poziomie, że na trybunach zasiądzie więcej, niż zwykle kibiców. Być może na najbezpieczniejszy stadion w Polsce zechcą przyjść także kobiety. Gorąco wszystkich namawiamy, warto pomóc drużynie. Pierwsze spotkanie już 27 lutego i będzie to pierwsza okazja, by udowodnić wszystkim, którzy twierdzą, że Płock nie zasłużył na I ligę, że to nieprawda. Wisła ma tylu kibiców, że są oni w stanie zapełnić trybuny, czemu nieraz w historii klubu dawali wyraz. Płocczanie rozpoczną tę rundę rozgrywkami Pucharu Ekstraklasy. Po meczach rundy jesiennej, kiedy to Wisła uległa 1:4 GKS-owi Bełchatów, zremisowała 0:0 z Legią Warszawa i wygrała z ŁKS-em Łódź 1:0, Nafciarze mają szanse na awans do dalszych rozgrywek. Wszystko przez to, że w grupie, w której znalazła się płocka drużyna, padały zaskakujące wyniki. Czy uda się awansować, przekonamy się już wkrótce, a ponieważ walka toczy się o pieniądze i statuetkę, to jest o co grać. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze