Myśleli, że uderzyli w jakiś samochód, więc zostawili traktor na środku ulicy i uciekli. Gdy zatrzymali ich policjanci, jeden tłumaczył, że zabrakło paliwa, a drugi nie wiedział o co chodzi. Po pijanym Ukraińcu, który wypadł z szoferki swojej ciężarówki wprost pod wyprzedzające go samochody, to kolejny przypadek głupoty kierujących. Tym razem chodzi o traktorzystów. W środę, 7 lutego, po godzinie 20.00 ktoś poinformował płockich policjantów, że Bielską jedzie traktor z przyczepą. Informujący miał obawy, że traktorzysta jest pijany. Miał na to wskazywać tor jazdy ciągnika. – Gdy policjanci dojechali na miejsce znaleźli stojący na środku ulicy, w pobliżu cmentarza komunalnego, traktor. Była też przyczepa, ale ani śladu traktorzysty. Po chwili funkcjonariusze zauważyli, że w kierunku pojazdu idzie po chodniku dwóch zataczających się mężczyzn — relacjonuje oficer prasowy płockiej policji sierż. sztab. Mariusz Gierula. Jeden z mężczyzn próbował tłumaczyć, że w ciągniku zabrakło paliwa i poszedł po nie na stację. Drugi wyjaśniał, że on nie wie o co chodzi, nie wie kto kierował pojazdem. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie. Nikt nie ucierpiał z powodu bezmyślności mężczyzny, który pod wpływem alkoholu usiadł za kierownicą pojazdu. Teraz policja musi ustalić, który z dwóch zatrzymanych prowadził traktor. Jeden z mężczyzn miał 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, drugi około 3 promili. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, obaj panowie wspomnieli, że w pewnym momencie wydawało im się, że uderzyli w jakiś samochód. Zatrzymali się, wysiedli i próbowali uciec. Dlaczego wrócili, gdy w pobliżu pojawili się policjanci? Być może pomylili kierunek ucieczki ułatwiając w ten sposób zadanie funkcjonariuszom. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze