Synowie pani Antoniny Kujawy, mieszkanki ul. Zielonej w Radziwiu, mówią o swej matce krótko: – Dobrze nas wychowała. Zresztą nie tylko ich, bo całą szóstkę dzieci, nie mówiąc już o opiece nad licznym gronem wnuków i prawnuków. W piątek 16 marca 2007 r. Antonina Kujawa, otoczona troskliwą opieką najbliższych, obchodziła stulecie swoich urodzin. Historia życia Antoniny Kujawy dowodzi, że można dożyć setki mimo wielu życiowych trudów i przeciwności losu: – Mama urodziła się niedaleko stąd, w Wincentowie. Jej dzieciństwo przypadło na trudne czasy pierwszej wojny światowej. Była jednak zdolnym dzieckiem, bardzo lubiła się uczyć, także katechizmu, za co była chwalona przez proboszcza z Dobrzykowa. W wieku 13 lat straciła matkę, która zmarła w czasie porodu kolejnego dziecka. Jako nastolatka, musiała ciężko pracować w polu. Po pewnym czasie zmarł także jej ojciec – opowiada Stanisław Kujawa. Pani Antonina (z domu Fiałkowska) wyszła za mąż w wieku 22 lat za Pawła Kujawę, strażnika łowieckiego, pracownika Polskiego Towarzystwa Racjonalnego Polowania. Małżeństwo zamieszkało w leśniczówce koło Wincentowa, a na barkach pani Antoniny spoczęło wychowywanie trojga pasierbów i trojga własnych dzieci. Wszystkie kochała jednakowo mocno, ale wymagała od dzieci szacunku i posłuszeństwa: – Zawsze realnie patrzyła na świat – uważa syn Stanisław. – Była systematyczna, pracowita, twardo stąpała po ziemi. W gospodarstwie wszystko musiało być zrobione na czas i porządnie. Do domu syna w Radziwiu pani Antonina trafiła prawie 30 lat temu. Tu przez wiele lat pomagała w wychowywaniu wnucząt i prawnucząt. Wnucząt jubilatka z Radziwia doczekała się 16, prawnucząt 29, a praprawnucząt 5. Teraz, gdy już zdrowie nie tak dobre, jak przed laty, może cieszyć się z ich troskliwej obecności, także w dniu setnych urodzin. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze