Nie ma w tytule ani przypadku, ani przejawu seksizmu. Otóż tak się składa, że panowie częściej odpowiedzialni są za grillowanie, niż panie. Przewracanie mięsiwa nad żarzącymi się węgielkami najwyraźniej sprawia im przyjemność. Pewien francuski antropolog Cloud Levi – Strauss opracował nawet całkiem zgrabną teorię to tłumaczącą. Według niej mężczyźni z natury są zorientowani na działania „na zewnątrz”. Zwyczajnie lubią zmieniać świat. Natomiast kobiety koncentrują się na „wnętrzu”, czyli na domu. I jeśliby szukać analogi tych tendencji w jedzeniu, to mężczyźni wolą pieczone, kobiety zaś gotowane. Gdyż drążąc temat dalej można zauważyć, że pieczenie to proces w wyniku, którego mięso traci jakąś swą część bezpowrotnie, jak np. tłuszcz na rzecz otoczenia. Gotowanie zaś przeciwnie, ograniczone jest przez garnek, mało ingeruje w świat zewnętrzny, stąd takie kobiece. Podobnie odbiera relacje ze światem obu płci Andrzej Poniedzielski (we Francji takie przemyślenia miewają naukowcy, a u nas artyści). W jednej ze swoich piosenek śpiewa tak „dla kobiety dom to jest dom, dla mężczyzny to pozadomie, on wychodzi…”. Ale podobno tylko jesienią, gdy zapatrzy się na odlatujące gęsi. W związku z czym ufając Poniedzielskiemu śpijmy spokojnie, a w weekendy niech panowie sobie pogrillują.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze