Reklama

Olimpijczyk z Ciółkowa

11/04/2019 08:57
Coraz częściej i więcej mówi się o sporcie osób niepełnosprawnych. Warto więc wiedzieć, że również w naszych okolicach mamy mistrza olimpijskiego, który zdobył trzy złote medale na Światowych Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych w Abu Dhabi. To Sebastian Jędrzejewski, który mieszka w podpłockim Ciółkowie i od 12 lat trenuje dwubój siłowy w DPS-ie w Nowym Miszewie.

Przez wiele lat sport osób niepełnosprawnych był tematem, o którym nie mówiło się prawie wcale. Powoli się to zmienia, ale nadal pozostajemy w tyle za innymi krajami. A szkoda, bo niepełnosprawni zawodnicy z Polski odnoszą bardzo duże sukcesy na arenie międzynarodowej. Wśród nich jest Sebastian Jędrzejewski, który startuje w dwuboju.
Sebastian zaczął trenować 12 lat temu. Jak wspomina jego trener Mariusz Żukowski, w ramach warsztatów terapii zajęciowej, na które uczęszczał, pojawił się na siłowni. – Staramy się, aby nasi podopieczni mieli różne zajęcia. Zabrałem Sebastiana na siłownię i tak mu się to spodobało, że został do dziś. Ćwiczenia stały się jego pasją. Potem przyszedł czas na to, aby pokazać swoje umiejętności na zawodach – początkowo w Polsce, a teraz także w innych krajach – mówi trener Sebastiana Mariusz Żukowski.
Niepełnosprawni sportowcy podobnie jak ich pełnosprawni koledzy ciężko trenują, aby osiągać sukcesy. Sebastian, który startuje w dwuboju, czyli konkurencji siłowej, dużo czasu spędza na siłowni. Ale nie tylko. Jego treningi to także ćwiczenia aerobowe i angażujące wszystkie partie mięśniowe. Na trzy miesiące przed zawodami treningi są bardziej intensywne. Wtedy przez pięć dni w tygodniu ćwiczy pod okiem trenera po ok. 1,5- 2 godziny dziennie.
Mariusz Żukowski podkreśla, że Sebastian jest bardzo pracowity i wytrwały. – Jako jeden z niewielu pokochał dwubój na tyle, że systematycznie ćwiczy i podnosi swoje umiejętności. Jestem dumny, że trenuję takiego zawodnika – mówi Mariusz Żukowski.
Wyjazd do Abu Dhabi to podróż jego życia. Po raz pierwszy miał okazję lecieć samolotem. Jak przyznaje trener, na kilka dni przed wylotem miał małe spięcie z zawodnikiem. – Sebastian trochę się denerwował. Chował się przede mną, ale udało nam się dojść do porozumienia. Potem było tylko lepiej – mówi Mariusz Żukowski.
Sebastian bardzo miło wspomina olimpiadę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Spędził tam dwa tygodnie. To, co go zaskoczyło, to wspaniałe warunki w jakich zostali zakwaterowani sportowcy. Był również czas na zwiedzanie. – To inna kultura. Zdziwił mnie widok zasłoniętych kobiet i bardzo wysoka temperatura. Oglądałem meczety i zabytki. Po raz pierwszy jadłem ośmiornice – bardzo mi smakowały – wspomina złoty medalista.
Jak się okazało, również lot samolotem nie był tak straszny, jak początkowo myślał. – Nie było źle, niepotrzebnie się stresowałem – mówi Sebastian.
Problemem nie był również sam występ, choć wielu z nas na pewno start na ogólnoświatowych zawodach mocno by zestresował. Zwłaszcza, że na trybunach zasiadły rzesze kibiców. Sebastian jednak nie czuł tremy. – Nie czułem stresu. Robiłem swoje – wspomina zawodnik.
Ostatecznie, Sebastian zaprezentował się fantastycznie. W martwym ciągu podniósł 180 kg, natomiast w wyciskaniu leżąc 100 kg. Tym samym zwyciężył w obydwu konkurencjach, a dzięki tym wynikom zdobył również złoty medal za najlepszy łączny wynik podczas zawodów.
Było wzruszenie i niedowierzanie. Podczas dekoracji polski mistrz czuł dużą radość. Potem był powrót do kraju i oficjalne powitanie reprezentacji na lotnisku w Warszawie. Jak wspomina Mariusz Żukowski, kiedy sportowcy byli już na lotnisku, wypatrzył Sebastiana. – Wołałem do niego, ale nawet mnie nie zauważył. Ten ogromny sukces sprawił, że był w kompletnym szoku. Na szczęście to był bardzo pozytywny szok – opowiada Mariusz Żukowski.
Największe wzruszenie Sebastiana wywołało jednak coś innego – wspaniałe powitanie, jakie przygotowali dla niego bliscy i sąsiedzi z rodzinnego Ciółkowa. – Było wspaniale, bardzo się wzruszyłem tym, co dla mnie zrobili – mówi Sebastian. Jak zdradził trener, w tym wyjątkowym momencie w oku Sebastiana pojawiła się nawet łezka wzruszenia. – To było piękne powitanie, byli tam bliscy Sebastiana, jego sąsiedzi, a także wójt gminy Sylwester Ziemkiewicz. Każdy przygotował coś od siebie, były podarunki, kwiaty, a nawet koncert akordeonowy w wykonaniu sąsiada. Nad głowami powiewały biało-czerwone flagi. To był magiczny moment, który Sebastian na pewno zapamięta na zawsze – mówi Mariusz Żukowski.
Zdobycie trzech złotych medali to wspaniały wynik. Tego sukcesu nie byłoby bez siły i determinacji, a także pomocy trenera Mariusza Żukowskiego, który jest szkoleniowcem motywującym, mobilizującym i wspierającym swoich zawodników.
Teraz Sebastian ma swoją chwilę. Odwiedził m.in. pałac prezydencki, gdzie spotkał się z pierwszą damą. W najbliższym czasie wyjedzie na krótki odpoczynek. Ale jak przyznaje trener i zawodnik, wkrótce wracają na salę treningową. – Trzeba wracać do codziennych treningów. Nie możemy spoczywać na laurach. Jest szansa na kolejne sukcesy, ale nie da się ich osiągnąć bez ciężkiej pracy. Szukamy sponsorów, którzy mogliby wspomóc Sebastiana i innych zawodników, bo brakuje nam takiej pomocy. Zdobywamy laury, jednak to nie wiąże się z gratyfikacjami finansowymi – podsumowuje Mariusz Żukowski.

Eliza Kinalska
fot. Marek Konarski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości