Pracownik salonu samochodowego wezwał w sobotę strażników miejskich. Powód był bardzo nietypowy i groźnie wyglądający. Dyżurny odebrał bowiem zgłoszenie o ogromnym wężu, który schował się za szafą.
- Mundurowi szybko odłowili gada, jak się okazało, choć dużego to niegroźnego zaskrońca. Wąż wypuszczony został do naturalnego środowiska – mówi Jolanta Głowacka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku.
Przypomina, aby w podobnych przypadkach od razu wzywać Straż Miejską. - Nie zawsze mamy pewność, jak konkretny zwierzak zareaguje w sytuacji zagrożenia – dodaje rzeczniczka.
Okazuje się, że płocczanie chętnie wzywają po pomoc Straż Miejską, a wizyty nietypowych gości wcale nie są rzadkością. Również w sobotę do dyżurnego Straży Miejskiej zadzwoniła zaniepokojona kobieta, która w pomieszczeniach biblioteki znalazła... modliszkę. Także i z owadem poradził sobie patrol. Strażnicy wypuścili modliszkę na zieloną trawkę. - Przypominamy, że modliszka jest objęta ścisłą ochroną. Nie można jej zabijać. To bardzo pożyteczny owad – dowiadujemy się w Straży Miejskiej w Płocku.
W sobotę strażnicy pomogli również dwóm dorosłym kotom i czterem małym kociakom, których matka zginęła pod kołami auta na ul. Otolińskiej.
BS
fot. arch. SM w Płocku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze