W czasach, gdy głównym sposobem na zrozumienie zjawisk, które dzieją się w otaczającym nas świecie, są teorie budowane na podstawie badań prowadzonych przez rzesze naukowców z całego świata, wydawałoby się, że nie ma w nim miejsca na wiarę w sprawczą moc magii. Okazuje się jednak, że świat w XXI wieku nie został „odczarowany” i ludzie wciąż chętnie odwołują się do dawnych, jak i całkiem nowych przesądów. Właśnie kończy się stary rok i zaczyna nowy. Zwłaszcza w ten czas ożywają dawne wierzenia. Wielu z nas nie będzie w sylwestra sprzątało domu, by przy okazji nie „wymieść” szczęścia. Ci zaś, którzy będą chcieli to szczęście przywabić, kupią lub usmażą pączki, bo dzięki temu w przyszłym roku będzie się kulało. I oby się kulało...
Pączki pomarańczowe
Skład:
ciasto
nadzienie
lukier
Wykonanie:
W niewielkim rondelku podgrzewamy mleko (ma być tylko ciepłe). Dodajemy łyżkę cukru, 5 łyżek mąki i drożdże. Tak przygotowany rozczyn odkładamy, aby ruszył. W misce ucieramy jajka i żółtka z pozostałym cukrem na puszystą masę. Roztapiamy masło i odstawiamy do wystudzenia. Do masy żółtkowej dodajemy rozczyn oraz mąkę. Uzyskujemy dość kleiste ciasto. Następnie dodajemy masło i spirytus. Wyrabiamy do czasu uzyskania elastycznego ciasta, które odkładamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. Po tym czasie ponownie wyrabiamy ciasto, formujemy z niego wałek o średnicy 5 cm i kroimy go na plastry o grubości 2 cm. Plastry spłaszczamy na placuszki, na środek których kładziemy porcje dżemu pomarańczowego i starannie je zlepiamy. Gotowe kulki odkładamy w ciepłe miejsce, aby wyrosły. Rozgrzewamy olej do 180 st. C i smażymy na nim pączki, na złoty kolor z obu stron. Osączamy je na papierowym ręczniku kuchennym. Ucieramy lukier i jeszcze ciepłe pączki lukrujemy oraz posypujemy kandyzowaną skórką pomarańczową.
Czasami przesądy noworoczne są co najmniej dziwne. W Estonii wierzą, że im więcej zje się w Nowy Rok, tym bardziej będzie on bogaty. Zupełnie inaczej myślą Szwajcarzy, którzy zapewniają sobie dostatek w nadchodzącym roku upuszczając kulkę lodów na podłogę. To chyba jest jedyna rozrzutność na jaką stać bankierów. W Polsce też jest pewien zwyczaj związany z jedzeniem. Mianowicie, powinniśmy zachować łuski z karpia spożytego podczas wieczerzy wigilijnej. Jeśli następnie, ich nieparzystą liczbę umieścimy w portfelu, wówczas nie zabraknie nam pieniędzy w przyszłym roku. Pamiętajmy jednak, iż magia wymaga precyzji, jeśli coś wykonamy niezgodnie z instrukcją, to nie tylko szczęście nas nie spotka, ale możemy na siebie sprowadzić pecha. Na szczęście nie jesteśmy przesądni, niemniej pączki na sylwestra muszą być. Tak na wszelki wypadek.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze