Reklama

Noworoczna szopka Tygodnika Płockiego

29/12/2010 10:22
(Na motywach wieszcza Adama)

Chór płocczan:
Roku pamiętnego 2010.
biegliśmy w szeregu, chodniczkiem, bez śniegu
do wyborczej urny,
bo my nie są durni.
Demokrację mamy,
sami wybieramy.

Jeden przekonywał: „Czas na dobre zmiany”.
Drugi, że lud płocki po stokroć kochany
na rowery siędzie,
lub tramwaj mieć będzie.
Ale zima sroga była
„wrażeń moc” za mała siła.
Wybraliśmy orliki, z dala od polityki.

Prezydent Andrzej:
U stóp moich kraina dostatków i krasy
tak tylko wygląda,
bo brakuje kasy.
Skąd wziąć na parkingi, żłobki, biblioteki,
dalekie to plany, na razie niestety.
Płocku! Twe obligacje
zniszczą mą reputację.
Kto znaleźć pieniądze pomoże?
Z którym klubem się ułożę?

Były prezydent Mirosław:
Lubię spoglądać wsparty wieczorem o molo,
jak się w ratuszu moi następcy mozolą.
Jak się męczą i dręczą, włosy wyrywają,
w skarbiec pusty popatrują, co z budżetu skreślić knują.
Jeszcze mnie popamiętacie, Audioriver pożegnacie.
Nie będzie tramwaju i „misek”,
z rozrywką kurek wam wysechł.

Orlen Arena:
Dosyć tego czarnowidztwa.
Rozjaśnij swe lica!
Ja na zawsze będę twoja,
zawiśnie tablica.
Pierwsze koty już za płoty.
Francuz był i sobie chwalił,
nawet jego wielki laser
sufitu mi nie rozwalił.

Teraz czekam na piłkarzy,
kiedy mecz się dobry zdarzy?
Niedługo zaświecę jaśniej,
bo w chłopakach duch coś gaśnie.

A jeśli to nie pomoże,
wykopiemy ich nad morze.
Z Hiszpanii byki kupimy.
Z areny corridę zrobimy.
Książęco-stołeczny Płock
znów dostanie wrażeń moc.

Dyrektorski duet Leonard i Tomasz:
Po co nam byki?
Chyba, że stare roczniki,
pod Mochowem wykopane
archeologom jeszcze nie znane.
Wypuścimy na wiatr pracowników,
etnografów i od jesiotra historyków.
Niech szukają w lasach i w ziemi,
aż się nasza ekspozycja w jedenaście wieków zmieni.
Dziesięć już za sobą mamy.
Dobre recenzje zbieramy.
Gościu! Przybywaj tu rad,
bez biletu, przez pięć lat.

Kandydat Radny Wojciech:
Chwileczkę, to jest pomysł.
Ja to przerabiałem,
gdy swoim autobusem miasto zdobyć chciałem.
Też biletów nie było… jednak źle się skończyło.
Nie ma już namiociku, hostess i baloników,
ale głos mój w radzie będzie,
znów osiądę na urzędzie.

Radna Elżbieta:
Rozeszliśmy się z sesji weseli i zdrowi.
Wczoraj radę dostałam,
swojej szansy nie przespałam.
Kobiecym wdziękiem i liczkiem,
a gdy potrzeba i prztyczkiem
będę panów mitygować
i opozycję strofować.
Do ludzi podejście mam,
wszak pedagogikę znam.

Chór płocczan:
Wiwat, wiwat już kończymy,
pieniędzy, zdrowia życzymy.
Naszej władzy dość pokory,
bo jak nie – to znów wybory…
Niech włodarze pamiętają,
co zbudować zamierzają.
Jakie były obietnice,
bo wyjdziemy na ulice.
Wymalujemy murale,
że nie chcemy władzy wcale.
A jak będzie nam się żyło,
lekko, spokojnie i miło,
w Europę pójdzie wieść,
że nasz Płock najlepszy jest.

Autor: Czarny Szpaczek-nieboraczek
Rysunki: Jerzy Mazuś
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości