Reklama

Nikifora kolorowe miasteczka. Wystawa w muzealnym Spichlerzu

26/05/2022 14:57

Matejko z Krynicy, malarz ludowy, prymitywista albo artysta naiwny. Tak określano Nikifora. Jego obrazy są jednymi z najczęściej fałszowanych. Mówił niewyraźnie, miał kłopoty ze słuchem i wzrokiem, a jednak posiadał niezwykłą umiejętność wydobywania kolorów. Na kartonach, opakowaniach, okładkach, rachunkach, a nawet pudełkach po papierosach uwieczniał architekturę i pejzaż. Wystawę czasową „Nikifor. Malarz nad malarzami” można oglądać w muzealnym Spichlerzu. 

Ekspozycja zainaugurowała nową salę wystaw czasowych w Dziale Etnografii Muzeum Mazowieckiego. Jeszcze niedawno prezentowano tu dzieła Bolesława Biegasa. Teraz posłuży jako przestrzeń dla innych wystaw i wydarzeń. – Spichlerz jest ważnym elementem w działalności muzeum. Tu prezentowany jest dorobek regionalny naszej płockiej ziemi, skrzętnie gromadzony przez kolejne ekipy etnografów. Przez wiele lat pełnił funkcje magazynowe, pomocnicze. Sale wystaw czasowych znajdowały się na drugim i trzecim piętrze. Wystawą Nikifora rozpoczynamy działalność nowej sali wystaw czasowych – powiedział dyrektor Muzeum Mazowieckiego, Leonard Sobieraj. 
Zgromadzonych na wystawie prawie 70 prac Nikifora pochodzi z kolekcji Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Prezentują wszystkie ulubione tematy artysty oraz pełnię barw, które stosował: zielenie, brązy, błękity, szarości, żółcienie, fiolety. – Zachwycają kolorem, ale żebyśmy mogli dalej przez lata podziwiać głębię tego koloru, na naszej sali wystaw czasowych będzie mało światła, żeby po prostu nie zaszkodziło tym dziełom – mówił kierownik Działu Etnografii, Grzegorz Piaskowski. Niestety nie ma wśród nich zapowiadanych wcześniej świetnie zachowanych dzieł z kolekcji Alfonsa Karnego. Jak wyjaśniła autorka scenariusza wystawy, Alicja Mironiuk-Nikolska, jego spadkobiercy na razie wycofali depozyt. 
– Alfons Karny być może pod wpływem  artykułów o Nikiforze w „Przekroju” dotarł do niego, zyskał zaufanie i zakupił ponad 150 wspaniałych, najlepszych prac wybranych razem z artystą. Spadkobiercy Karnego zostawili je naszemu muzeum w depozycie, ale ze względu na sytuację na Ukrainie, w trybie nagłym wycofali depozyt. Miejmy nadzieję, że uda się przy następnej okazji pokazać w Płocku część z nich. Muzeum Etnograficzne w Warszawie po Muzeum w Nowym Sączu posiada najwięcej prac Nikifora – tłumaczy. 

Rysunki na pudełkach 
Nikifor (właść. Epifaniusz Drowniak) urodził się 21 maja 1895 w Krynicy-Zdrój. Jego matka Eudokia Drowniak była Rusinką. Imała się różnych prac, pomagała m.in. w znanym krynickim pensjonacie „Trzy Róże”. Syna wychowywała samotnie. 
Obecny na wernisażu Robert Zydel, dyrektor Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie podkreślił, że Nikifor wychowywał się w tradycji grekokatolickiej: – Miał polskie obywatelstwo, ale jego przynależność etniczną moglibyśmy określić jako łemkowską, rusińską. Wystawa prac Nikifora miała być pokazana we Lwowie, ale z powodu wojny na Ukrainie nie może zostać zorganizowana. Wierzę, że wkrótce będziemy mogli pokazać również tam prace Nikifora. 
Nikifor nie skończył żadnej szkoły. Prawie nie pisał, ale od wczesnych lat rysował. Jego matka zmarła w czasie I wojny światowej. Odznaczał się niewielkim wzrostem, był drobny, miał kłopoty z porozumiewaniem się. Trudno mu było znaleźć jakieś zajęcie. Nie nadawał się do pracy związanej z rolnictwem. Próbował zostać fryzjerem, ale też się to nie udało. Być może podpatrując przyjeżdżających do Krynicy artystów, postanowił, że zostanie malarzem. 
Rzemiosła uczył się sam. Do malowania wykorzystywał to, co miał pod ręką: stare druki urzędowe, zeszyty szkolne, papier pakowy, pudełka po papierosach. Malował akwarelą, temperą, farbami olejnymi, potem kredkami. W okresie międzywojennym jego talent został dostrzeżony przez związanego z kapistami lwowskiego artystę Romana Turyna. On sprawił, że w 1932 roku prace Nikifora trafiły na wystawę w Paryżu. W czasie II wojny światowej Nikifor mieszkał w Krynicy. Po wojnie usiłowano umieścić go w domu opieki, bo „psuł” nieco wizerunek kurortu, ale w rezultacie do tego nie doszło. W 1947 roku został dwukrotnie wysiedlony w ramach akcji „Wisła” na północ kraju, skąd zawsze wracał. Siedział i malował na deptaku w Krynicy, gdzie próbował sprzedać swoje obrazki kuracjuszom. Zachowały się listy żebracze z prośbą o wsparcie finansowe, w których Nikifor w zamian za pomoc oferuje swoje akwarele. Z oczywistych względów nie zostały napisane ręką artysty. Jeden z nich możemy obejrzeć na wystawie w Spichlerzu. 
W końcu lat 40. jego pracami zainteresował się krytyk sztuki Andrzej Banach. Zorganizował kilka wystaw Nikifora w galeriach w Paryżu, Brukseli, Nowym Jorku, Hajfie, Później jego twórczość popularyzował Aleksander Jackowski. W 1967 roku Nikifor miał monograficzny pokaz prac w Zachęcie. Zmarł 10 października 1968 roku w Krynicy. W stulecie urodzin w willi „Romanówka” otwarto muzeum jego imienia. W 2004 roku Krzysztof Krauze nakręcił film o ostatnim etapie życia krynickiego Matejki ze słynną rolą Krystyny Feldman „Mój Nikifor”. 
Ocenia się, że Nikifor był najpłodniejszym artystą, jaki kiedykolwiek tworzył w Polsce. Namalował około 30 000 dzieł. Najwybitniejsze  pochodzą z lat 20. i 30. XX wieku. – Nikifora za jednego ze swoich mistrzów uważał Edward Dwurnik. Nawet chodził tą samą, co on, trasą po Warszawie, żeby zobaczyć miasto jego oczyma. U Nikifora zachwyca przede wszystkim kolor. Ta niezwykła, intuicyjna umiejętność tworzenia wspaniałych pejzaży, niezwykła fantazja, bo architektura, którą utrwalał jest nieraz fantastyczna, umiłowanie własnego środowiska, bo mamy na obrazach Nikifora bardzo wiele wizerunków Krynicy i najbliższej okolicy – mówiła podczas wernisażu Alicja Mironiuk-Nikolska. 
Na płockiej wystawie zobaczymy prace przedstawiające rodzinną Krynicę, z willami i budynkami zdrojowymi, kościoły i świątynie, stacje kolejowe, którymi artysta był podobno zafascynowany, architekturę miast, w których bywał albo rysował z pamięci. Mottem ekspozycji jest fragment wiersza Zbigniewa Herberta „Nikifor”, rozpoczynający się od słów: „w blaszanym pogiętym pudełku/mieszkają okruchy tęczy...”. 

Reklama

Marta Kunavar

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości