16 października z pozoru zwykły dzień, w dodatku często zimny, bo jesienny. Jednak pozory mylą, tego dnia bowiem w 1384 roku w Krakowie koronowano na władczynię Polski św. Jadwigę, córkę króla Węgier. To nadzwyczaj rzadko się zdarza, aby w jednej osobie skupiło się aż tyle dobrych cech. Mianowicie była piękna (nawet jak na dzisiejsze czasy wysoka, gdyż mierzyła 1,8m), mądra (dzięki niej bracia Litwini Witold z Władysławem Jagiełło potrafili się dogadać, w wyniku czego bitwa z krzyżakami pod Grunwaldem była dla nas zwycięska, a należy wiedzieć, iż wcześniej Witold dobrze dogadywał się z krzyżakami), dobra (przeszła wręcz do legendy historia jak użaliła się nad biednym kamieniarzem budującym kościół NMP na Piasku i osobiście poratowała jego finanse domowe, podobno wówczas królowa postawiła stopę na kamieniu oblanym wapnem pozostawiając tam swój ślad, który do dnia dzisiejszego można tam oglądać). Z tamtych czasów niewiele pozostało informacji dotyczących życia codziennego królowej. Istnieją jednak zapiski rachunków dworskich, zgodnie z którymi dla św. Jadwigi sprowadzano pieczywo z Opatowca, gdyż krakowskiego królowa jeść nie chciała. Pewnie więcej takich rzeczy było, choć ślad pozostał tylko o chlebie. Starając się zrozumieć królową warto spróbować czegoś, co lubią Węgrzy. A Węgrzy lubią naleśniki i jedzą je na wiele sposobów. Podobnie jak my – z dżemem, twarożkiem, itd. Mają jednak wśród deserów naleśnikowych prawdziwą sławę – naleśniki z kremem orzechowym polane sosem czekoladowym. Wymyślił je Karol Gundel, jeden z najlepszych węgierskich kucharzy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze