31 marca producenci mleka z regionu podsumują trzeci już rok kwotowy 2006/2007. Nie był on jednak już tak trudny, jak jego poprzednik, kiedy to rolnicy po raz pierwszy musieli ponieść koszty związane z nadprodukcją mleka w Polsce. Po wprowadzeniu limitowania produkcji mleka, na wsi pojawiło się nowe zjawisko – transakcje kupna i sprzedaży kwot mlecznych. W kraju kwoty mleczne otrzymało ponad 400 tys. rolników. W maju 2006 r. Komisja Europejska wyraziła zgodę na zwiększenie kwoty mlecznej dla Polski, dzięki temu uruchomiono tzw. rezerwę restrukturyzacyjną, zwiększającą hurtową kwotę mleczną o ponad 416 tys. ton. Obecnie przyznana Polsce kwota mleczna wynosi ponad 9 mln ton. Eksperci twierdzą, że w roku kwotowym 2006/2007 nie grozi nam przekroczenie przyznanego przez Unię limitu. Tym samym, chociaż mleczarnie pobierają zaliczkę na poczet ewentualnych przyszłych kar (w wysokości 20 gr za kg mleka), to jednak wiele wskazuje na to, że producenci jej nie zapłacą. Adam Jagielski, prezes OSM w Sannikach mówi, że wiele wskazuje na to, iż pobrane zaliczki zostaną najprawdopodobniej rolnikom zwrócone: – Ostatecznie będzie to wiadome po rozliczeniu roku kwotowego, co nastąpi w maju lub czerwcu 2007 roku. Jeżeli okaże się, że rezerwa krajowa nie została przekroczona, pobrane pieniądze wrócą do producentów mleka. Obecnie skupujemy mleko od 600 rolników, a zaliczki musieliśmy pobrać od 60 – to mniejsza liczba niż w roku poprzednim. Kwotowanie mleka (czyli wyznaczanie limitów produkcji) zmieniło całą strukturę tej produkcji. Rolnicy musieli dostosować swoje obory do standardów unijnych, a inspektorat weterynarii wystawiał im zaświadczenie o spełnieniu tych wymogów. Nie wszystkim rolnikom opłacało się starać o takie zaświadczenie, ze względu na zbyt małą produkcję: – Niektórzy nasi producenci kończą dostawy mleka w marcu, wraz z końcem roku kwotowego. Ich kwoty przejmą ci więksi producenci. Najgorzej jest wtedy, gdy kwota musi iść do innej mleczarni – dodaje A. Jagielski. Z uzyskaniem wspomnianego zaświadczenia nie jest jednak prosta sprawa. W powiecie płockim i gostynińskim służby weterynaryjne nie zdążą dojechać do około 500 gospodarstw. W Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Płocku zajmują się tym zaledwie dwie osoby, w tym jedna zatrudniona na pół etatu: – Raczej nie uda nam się dotrzeć do wszystkich gospodarstw w przepisowym terminie do końca marca br., kiedy to wszyscy producenci mleka powinni posiadać zaświadczenia o dostosowaniu warunków produkcji do wymogów unijnych – mówi Stanisława Gołębiowska z PIW w Płocku. Co wtedy stanie się z producentami? – Nie wiem, też nad tym boleję. Rolnicy systematycznie się przypominają, ale nie będziemy w stanie dotrzeć do nich w wymaganym terminie. Jeżeli rolnicy do końca marca nie uzyskają omawianego zaświadczenia, może zdarzyć się tak, że mleczarnie przestaną przyjmować od nich mleko. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze