Reklama

Nasi drodzy, bliscy…

29/10/2013 08:33
Już opadają złote i purpurowe liście, ukazując nagość drzew. Żółkną trawy, a uszkodzone pierwszymi przymrozkami kwiaty bezskutecznie starają się zdobić przygasły krajobraz. W tej atmosferze powszechnego przygotowywania się przyrody do snu budzą się „jesienne ogrody”. Zakwitają całą paletą barw wydobytych z chryzantem i sztucznych kwiatów, płoną światełkami naszej pamięci. Właśnie teraz bowiem najpiękniej jest na cmentarzach, i choć tak cudnymi czynimy miejsca spoczynku naszych zmarłych, to pamięć ich świętujemy bardzo melancholijnie. Zwyczaje związane z obchodzeniem święta zmarłych były bardzo różne nawet w obrębie Europy. Chociażby zupełnie inaczej oczekiwały onegdaj dnia 1 listopada sycylijskie dzieci. Dzień ten był jednym z nielicznych dni w roku, kiedy mogły otrzymać prezenty. Zwyczajowo rodzice rankiem pytali swoje pociechy – co dostałeś w prezencie od zmarłych w tym roku? Na miłą niespodziankę od przodków składać się mogły zabawki lub łakocie, niekiedy o wdzięcznej nazwie ossa dei morti (kości zmarłych). Radosne świętowanie pamięci zmarłych na Sycylii miało długą tradycję, sięgającą X wieku. Duchy zmarłych odbierane były jako szczodre i opiekuńcze Anioły Stróże, o których zwykło się mówić „nasi drodzy, bliscy”. Dzisiaj choć jeszcze są domy, gdzie kultywuje się tę tradycję, to jednak powoli wypierana jest przez – i nam świetnie znane – Halloween.

Ossa dei morti
Skład:

   250 g cukru;
   250 g mąki;
   4 zmielone goździki;
   olejek migdałowy.

Wykonanie:
W rondelku zagotowujemy cukier z bardzo niewielką ilością wody. Kiedy cukier się rozpuści, zmniejszamy ogień. Stopniowo dosypujemy mąkę, cały czas mieszając ciasto drewnianą łyżką, pilnując, aby nie powstały grudki. Po wsypaniu całej mąki oraz zmielonych goździków chwilę jeszcze mieszamy, uważając, żeby ciasto nie zaczęło brązowieć. Następnie ściągamy je z ognia i czekamy, aż ostygnie na tyle, by można je było brać w ręce. Dłońmi, uprzednio nasmarowanymi olejkiem migdałowym, formujemy ciasteczka w kształcie kości. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy na co najmniej dzień w ciemne i suche miejsce. Po tym czasie pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C. W momencie, gdy spodnia warstwa ciasta zrobi się brązowa, a pozostała część ciasta pozostaje jeszcze biała, ciasteczka są gotowe.

W polskiej tradycji to nie dusze zmarłych opiekowały się nami, ale my nimi. Dawno temu istniał w Polsce zwyczaj pieczenia specjalnych „zaduszkowych bułek”, które w imieniu zmarłych otrzymywali żebracy. Oni zaś moralnie byli zobowiązani do odmówienia modlitwy „Wieczny odpoczynek” za każdą otrzymaną bułeczkę. Z biegiem czasu pieczywo zaduszkowe wyparte zostało przez pieniądze. Historyczne źródła podają, iż w okresie międzywojennym w pierwsze dni listopada pustoszały wszystkie domy opieki społecznej, ponieważ podopieczni szli na cmentarze „zarabiać modlitwami”. Dzisiaj zwyczaj ten zanikł. Powszechne natomiast stało się kwestowanie na cmentarzach. Zebrane w ten sposób pieniądze przeznaczane są na szczytne cele, takie jak choćby renowacja zabytkowych nekropolii. I choć czasy się zmieniają, to pierwsze dni listopada nadal budzą w nas te same najszlachetniejsze części ludzkiej natury. A dzieje się to dzięki naszym drogim, bliskim zmarłym.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości