Po stratach punktów z beniaminkami (porażce i remisie) Wisła pojechała do spadkowicza z ekstraklasy, Zagłębia Lubin. Kibice z obawami czekali na ten pojedynek. Mieli zagrać z liderem tabeli I ligi, drużyną z bardzo dużym budżetem i z silnym składem. To miał być najtrudniejszy rywal w tym sezonie. Ale płocki zespół bardzo lubi trudnych rywali i, jak pokazał po raz kolejny, wcale się ich nie boi. Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu, w poprzednim sezonie, nafciarze byli nazywani Janosikami. Pokonywali drużyny z czołówki tabeli, przegrywając z tymi z dołu. Płocczanie zaczęli z ogromnym animuszem, atakowali, czym bardzo zaskoczyli rywali. Ale Zagłębie szybko odzyskało swój rytm gry i w 17. min bezlitośnie wykorzystało błąd piłkarzy Wisły. Michał Papadopulos zdobył pierwszego gola i wydawało się, że kolejne padną szybko, bo z płockich piłkarzy, przynajmniej na chwilę, uszło powietrze. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze