Bardzo dramatyczny przebieg miało spotkanie 29. kolejki II ligi piłki nożnej. Po środowym zwycięstwie 2:0 nad Stalą Stalowa Wola, pierwszym w rundzie wiosennej na własnym stadionie, płocczanie zremisowali 2:2 w sobotnim pojedynku z Pogonią w Siedlcach. Ponieważ najgroźniejsi rywale Wisły również tracili punkty, nadal jest ona liderem grupy wschodniej.
Sobotnie widowisko było bardzo zacięte. W rundzie wiosennej Wisła jeszcze nie przegrała meczu, ale wydawało się, przynajmniej po I połowie, że tym razem nie uda się jej zdobyć ani punktu. Po bramkach Adama Czerkasa, w 15. i 28. (z karnego) min. gospodarze prowadzili 2:0. Co prawda po obu golach na trybunach słychać było dyskusje, czy sędzia nie popełnił błędów, ale wynik był faktem.
Bez wątpienia podczas przerwy w szatni doszło do poważnej rozmowy trenera i zawodników, bo po powrocie na boisko piłkarze Wisły wreszcie zaczęli dobrze grać. Pierwszego gola zdobył w 52. min po oddaniu świetnego strzału z 11 metrów Łukasz Sekulski, który nie dał żadnych szans bramkarzowi Pogoni.
Gospodarze zgubili gdzieś koncentrację, na efekty czego długo nie trzeba było czekać. Płocczanie szybko przejęli piłkę po wznowieniu gry przez piłkarzy Pogoni. Filip Burkhardt dojrzał daleko przed sobą Tomasza Grudnia i nie namyślając się długo, posłał mu celną piłkę. Tomek wykorzystał sytuację i pewnie pokonał Jacka Kozaczyńskiego, zapewniając, jak się później okazało, jeden punkt drużynie.
Na kolejne emocje kibice nie będą długo czekać. W najbliższą środę o godz. 18.00 rozpocznie się pojedynek z wymagającym rywalem, Radomiakiem Radom. Pod wodzą nowego trenera Janusza Niedźwiedzia piłkarze z Radomia pokonali kandydata do awansu do I ligi, Pelikana Łowicz. Mamy nadzieję, że płocczanie lepiej sobie poradzą z przeciwnikami.
Komentarze