Dzisiejsze bractwa kurkowe to stowarzyszenia, które organizują zawody strzeleckie, a swoich członków ubierają w historyczne, bogato zdobione stroje. To dzięki nim lokalne festyny nabierają kolorytu, a dzieci na moment zamierają w obcym ich naturze bezruchu. Geneza powstania bractw kurkowych sięga wieków średnich. Wówczas to dla podniesienia bezpieczeństwa miasta zaczęły wyposażać się w mury obronne, na których mieli stanąć ich obrońcy. Zapewne najtaniej byłoby ich rekrutować z samych mieszczan, jednak większość rzemieślników nie posiadała umiejętności strzeleckich. To spowodowało potrzebę tworzenia organizacji, w których owe umiejętności by nabywali. Pierwsze bractwo strzeleckie powstało w 1007 roku w Hallstad (koło Brambergu). Nieco później kolejne zaczęły pojawiać się na terenie północnej Francji. W Polsce pierwsze tego typu organizacje powstały w XIII wieku. Nasi mieszczanie ucząc się strzelania celowali do kura, będącego symbolem czujności i gotowości do walki. I stąd nazwa bractwo kurkowe. Kultywując tę tradycję, też zapolujmy na kura. Tylko po ustrzeleniu wsadźmy go do wina, a zrozumiemy dlaczego kuchnia francuska uznawana jest za wyśmienitą. Kurczak w winie
(klasyczne danie francuskie, które w oryginale nazywa się coq au vin, niemniej dzisiaj trudno o koguta i w mojej opinii nie warto o niego zabiegać, gdyż delikatne kurczę bardziej trafia w dzisiejsze gusta niźli łykowaty, testosteronowy samiec) Skład:
kurczak (o wadze ok. 1,6 kg), podzielony na 8 części;
2 łyżki mąki;
80 g masła;
2 łyżki oliwy;
130 g wędzonego boczku;
1 cebula;
2 ząbki czosnku;
1 bouquet garni (bukiecik ziół, np. gałązka natki pietruszki,
liść laurowy i gałązka szałwii, choć można komponować
go dowolnie, obowiązkowa jest jedynie pietruszka
i liść laurowy);
1 łyżka przecieru pomidorowego;
1 łyżeczka cukru;
1 butelka wytrawnego wina (ewentualnie możemy kurczaka
dusić w 250 ml wina i 400 ml bulionu drobiowego);
20 dag małych pieczarek (gdy dysponujemy tylko dużymi,
należy je pokroić);
sól, pieprz.
Wykonanie:
Umyte i obsuszone części kurczaka obtaczamy w mące oraz solimy. W głębokiej patelni roztapiamy połowę masła wraz z 1 łyżką oliwy. Boczek kroimy w drobną kostkę i smażymy na rozgrzanym tłuszczu, aż stanie się chrupiący. Łyżką cedzakową wyjmujemy boczek i odkładamy na bok, zaś na tłuszczu, pozostałym z jego smażenia, rumienimy obtoczone w mące cząstki kurczaka. Obieramy cebulę i kroimy w drobną kostkę. Tak przygotowaną dodajemy do kurczaka i chwilę smażymy, aż zmięknie. Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, bouquet garni, przecier pomidorowy, cukier i usmażony boczek. Całość zalewamy winem i przykrywamy. Kurczaka w winie dusimy ok. 50 minut. W międzyczasie oczyszczamy pieczarki i przesmażamy z resztą masła i oliwy do momentu, aż staną się złociste. Doprawiamy je solą i pieprzem, a pod koniec duszenia kurczaka dodajemy do rondla z potrawą. Przed podaniem dania na stół usuwamy bouquet garni i w razie potrzeby doprawiamy je jeszcze solą i pieprzem.
Polscy władcy sprzyjali bractwom kurkowym. W corocznie organizowanych konkursach strzeleckich, ich zwycięzcę, zwanego „królem kurkowym”, obdarzali królewskimi subwencjami. Po rozbiorach Polski bractwa praktycznie przestały istnieć. Przetrwały nieliczne, będące pod zarządem Prus, choć zmieniły zwyczaj strzelania do kura na rzecz tarczy. Zmienił się też ich skład narodowościowy. W ich szeregach większość zaczęli stanowić Niemcy. W okresie międzywojennym wiele z nich reaktywowało swą działalność. Jednakże nie na długo, bowiem władze komunistyczne poddały je likwidacji już w 1949 roku. Do kolejnego ich wskrzeszenia doszło w 1991 roku. I póki co trwają i strzelają do tarcz (nierzadko z wizerunkiem kura).Tarcze te to swoiste odbicie ich historii, gdyż kur pamięta króla, a tarcza Prusaka. Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze