Reklama

Mieszkańcy są bezradni wobec ludzi pijących alkohol pod oknami. Upodobali sobie Orlik przy Chopina

08/09/2022 17:00

Telefonów, e-maili, listów dotyczących zachowania, głównie młodych ludzi, którzy piją alkohol na podwórkach, przed sklepami, na orlikach, niszczą co popadnie i głośno się zachowują, otrzymujemy kilka tygodniowo. W Płocku, i nie tylko, bo również w małych miasteczkach, także na wsiach, są takie miejsca, gdzie spotykają się grupy ludzi nadużywający mocnych trunków.

Od lat piszemy o takich miejscach na łamach Tygodnika Płockiego. Orlik przy Szkole Podstawowej nr 21, sklep spożywczy przy skrzyżowaniu na ul. Dobrzyńskiej, w centrach osiedli mieszkaniowych, zwłaszcza przy długo otwartych sklepach z alkoholem. Do tego chóru niezadowolonych mieszkańców domków jednorodzinnych i bloków ostatnio dołączył mieszkaniec budynku przy ul. Królowej Jadwigi na osiedlu Łukasiewicza.
Na orliku przy SP 21 przy ul. Chopina od lat nie ma miejsca dla osób chcących pograć w piłkę, bo odbywają się tam, jak opisała to czytelniczka „rzeczy wołające o pomstę do nieba”.
Pani, która od lat żyje w „towarzystwie” orlika, dokładnie opisuje, co tam się dzieje. „To jest siedlisko sprzedawania narkotyków, ćpania. Na porządku dziennym są używane wulgaryzmy, nawet przez te „małe łebki”. Dzieci i młodzież przejawiają jakieś pobudzenie, a dziewczyny, to już szczyt wszystkiego. „Stare byki” zajmują boisko, a dzieci przenoszą się na plac zabaw, znajdujący się tuż pod moim blokiem. Niszczą kolejne urządzenia. Nie mam już siły i cierpliwości wzywać policji, bo i tak od razu, gdy zobaczą radiowóz, uciekają” - wyjaśnia.
Dalej z listu wynika, że pismo wysłane do UMP trafiło do dyrekcji szkoły. Nasza czytelniczka prosiła, by zmienić wejście na orlika, by było od strony północnej, a także, by zmienić godziny otwarcia boiska, ale prośba nie została uwzględniona.
Czytelnik z osiedla Łukasiewicza również czuje się bezradny wobec tego, co dzieje się w jednej z klatek schodowych. – Panowie zrobili tu sobie ogródek piwny, a nawet grilla. Podejrzewam, że piją nie tylko alkohol, bo sposób wyrażania emocji po wypiciu trunku daleki jest od tego, jaki prezentują piwosze. Blisko jest plac zabaw dla dzieci, często widzę zakłopotane mamy, które chcą, by maluchy pobawiły się na placu.
Nasz czytelnik zapewnia, że taka sytuacja trwa od wielu lat, z mniejszym lub większym natężeniem. 
– Oczywiście zgłaszałem problem do dzielnicowej, która pracowała tu wcześniej. Po interwencji, na krótko był spokój. Ale nikt nie chce dzwonić na policję, bo się boimy łatki „kapusia”. Raz byłem w takiej sytuacji, że zgodziłem się zeznawać w sądzie. Moje dane zostały upublicznione podczas rozprawy. Każde zwrócenie uwagi, prośba o wyciszenie, wyzwala bluzgi, można nawet mieć zniszczony samochód. A to są zawsze ci sami ludzie. Nawet kiedyś wskazałem ich herszta. Co ciekawe, są ubrani w markowe ciuchy, dużo piją, a raczej nie pracują” – twierdzi.
Jak się okazuje, zatrzymywanie pijących pod blokami nie jest tak trudne. (...)

Jol.

Reklama

Fot. D. Ossowski


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anna P - niezalogowany 2022-09-08 19:36:17

    Mieszkam w bloku na przeciwko boiska i widzę kilka razy w tygodniu jak są zażywane narkotyki zwane ziółkiem a policja dalej bez radna złapać i przybić

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mieszkanka - niezalogowany 2022-09-08 19:40:40

    Ćpuny i alkoholicy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anonimowy - niezalogowany 2022-09-08 19:51:01

    W wakacje słyszałem całe noce krzyki.Teraz nawet spokojnie.Zobaczymy w weekend.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości