Po czerwcowej fali włamań do domów jednorodzinnych w Nowym Gulczewie mieszkańcy osiedla zarzucają policji bezczynność. Twierdzą też, że zostali wyproszeni z obrad sesji Rady Gminy Słupno poświęconych tej sprawie. Policja odpowiada, że została powołana specjalna grupa dochodzeniowo-śledcza.
Od początku czerwca w Nowym Gulczewie doszło do kilku włamań. O utworzeniu grupy, która ma wyjaśnić tę sprawę i zatrzymać rabusiów, policja poinformowała 3 lipca. W skład zespołu wchodzą policjanci z komisariatu na Podolszycach i Komendy Miejskiej Policji. – W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców na osiedlu jest więcej patroli, także operacyjnych. Dzielnicowy zbiera wśród mieszkańców informacje, które mogą pomoc w ustaleniu sprawców. Funkcjonariusze informują również, jak zabezpieczyć mienie przed kradzieżą (rad udzielał między innymi kierownik rewiru dzielnicowych podczas sesji Rady Gminy Słupno). Przedstawiliśmy je także w programach lokalnych stacji radiowych. Informacje związane z kradzieżami można przekazywać pod numerami telefonów 24 266 16 70 lub alarmowym 997 – mówi Marta Lewandowska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Chwilę po tym, jak na stronie internetowej Tygodnika Płockiego ukazał się krótki komunikat o działaniach policji, do redakcji zadzwonił zdenerwowany mieszkaniec Nowego Gulczewa. – To są kłamstwa. W Gulczewie policja nie istnieje. Nikt z mundurowych nie rozmawiał z mieszkańcami. Ci nie znają nawet swojego dzielnicowego. Piszecie, że chodził po domach i rozmawiał. Nic takiego nie miało miejsca. Od północy do godziny 3.00 przez osiedle nie przejeżdża żaden radiowóz. Mieszkańcy sami muszą pilnować, żeby nie było kolejnych włamań – czytelnik nie krył emocji.
O wyjaśnienia poprosiliśmy ponownie Martę Lewandowską z Komendy Miejskiej Policji. – Kierownik dzielnicowych był na sesji Rady Gminy w Słupnie. Zwrócił jednak uwagę, że zainteresowanie mieszkańców takimi spotkaniami jest małe. Prosił tych mieszkańców, którzy byli na sesji, o natychmiastową reakcję, jeśli tylko zauważą na osiedlu podejrzane osoby czy samochody – wyjaśnia.
Mieszkańcy krytykują nie tylko działania policji. Dostało się także radnym gminy Słupno. – Mieszkańcy zostali wygonieni z czerwcowej sesji Rady Gminy. Zagrożono im, że jeśli nie wyjdą, to zostanie wezwana policja – twierdzi czytelnik, który zadzwonił do redakcji Tygodnika Płockiego. Takiej wersji wydarzeń zaprzecza przewodnicząca Rady Gminy Elżbieta Kuchta i dodaje: – Nikt mieszkańców nie wypraszał. Na wniosek jednego z radnych został im udzielony głos. Mogli przedstawić swoje opinie. Na sesji był również obecny policjant. Odpowiadał na pytania, między innymi o liczbę włamań w Gulczewie i na pobliskim Zielonym Jarze w Płocku. Gmina Słupno, podobnie jak Płock, opłaca dodatkowe patrole policji. – W tej sytuacji Rada i wójt zdecydowali, że powinny one zostać skierowane właśnie do Gulczewa – dodaje Elżbieta Kuchta. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze