– Dostajemy sygnały z Płocka i okolic, że działają na tym terenie sekty. Są świadectwa konkretnych ludzi – twierdzi Ireneusz Kamiński, dyrektor Toruńskiego Centrum Informacji o Sektach i Ruchach Religijnych. Pojawił się w płockiej Farze na kolejnej katechezie audiowizualnej poświęconej temu problemowi. Według specjalisty, nie ma ludzi odpornych na wpływ sekty. Każdy człowiek ma pragnienia i dążenia, które łatwo wykorzystać. Nie zawsze musi to być przemożna chęć zbliżenia się do Boga. Niestety, specjalista nie mógł podać konkretnych ruchów religijnych, czy też innych organizacji sekciarskich. Grozi za to proces cywilny. W Polsce jest bowiem wolność wyznania i sumienia. Nawet satanizm może rozwijać się legalnie. Zakazany jest faszyzm, nazizm czy ruchy totalitarne, a także organizacje, które ukrywają swoje struktury. – W polskim systemie prawnym nie znajdziemy nawet określenia „sekta”. Rząd nie zajmuje się tym problemem. Jeżeli dana grupa złamie prawo, członkowie są ścigani, ale jako zwykli obywatele – tłumaczy Ireneusz Kamiński. W 2000 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej powołały jedynie zespół do spraw nowych ruchów religijnych i sekt. Opracowano wtedy raport na temat nie- których przejawów działalności sekt w Polsce, by sprawdzić, na ile sekta jest niebezpieczna dla społeczeństwa, czy struktur państwowych. Na Zachodzie jest już inaczej. We Francji ustawodawca wprowadził karanie tzw. psychomanipulacji, do której zalicza się przemoc psychiczną, pranie mózgu, czy technikę kontroli umysłu. Psychomanipulacja jest też o wiele poważniejszym problemem niż się potocznie sądzi. – Tego typu manipulacja to cecha charakterystyczna dla sekt, chociaż wybiega poza pojmowanie sekt jako organizacji religijnych. Ludzie nie wiedzą, że są poddawani praniu mózgu – przekonuje dyrektor. Tu trzeba zaznaczyć, że istnieją też sekty o charakterze ekonomicznym, terapeutycznym, czy nawet politycznym. Może dotyczyć każdej dziedziny życia. Stąd też nie zawsze sekta zabiera swoją ofiarę w odosobnione miejsce do urządzonego ośrodka. Niektóre pozwalają na mieszkanie swych członków z rodziną, na ich pracę. Czasem pod pojęciem sekty może kryć się instytucja, w której pracujemy, czasem organizacja, do której należymy. Praca za życie – Kilka lat temu zacząłem pracę w dużej firmie. Od początku wiedziałem, że moje zarobki uwarunkowane są moim wkładem pracy. Pokazywani byli za wzór liderzy, którym miałem dorównać. Prowadzone były rankingi najlepszych i najgorszych. Najlepsi dostawali nagrody, najgorsi byli napiętnowani – wspomina pan Marek. Do tego dochodziły ciągłe szkolenia, wyjazdy integracyjne, gdzie powtarzane było, że firma musi być dla pracownika najważniejsza, co przyniesie korzyści wszystkim. – Doszło do tego, że nie miałem czasu dla żony i dla małych dzieci. Na pierwszym planie była firma. Wkrótce nawet wczasy spędzałem z ludźmi z firmy, w firmowych ośrodkach, ubrany w firmowe ciuchy. Straciłem swoje ideały, osobowość i swoje życie – opowiada mężczyzna. Nie tak dawno modna była również w Płocku domowa sprzedaż kosmetyków. Ludzie wciągali się nawzajem do siatki. Ci, którzy dołączali do grupy, pracowali na tych, będących na szczycie piramidki. Obowiązkowe były wspólne spotkania i opieka nad nowymi osobami. Całości towarzyszyła otoczka miłej, wręcz rodzinnej atmosfery. – Faktycznie było bardzo miło, ale potem ciężko było się wyrwać z tego kręgu. Nowi znajomi wciąż nagabywali o kolejne spotkania. Za wzięty towar, który niekoniecznie udało się sprzedać, trzeba było płacić w bardzo szybkim czasie. Otaczali mnie trenerzy. Wciąż słyszałam o cudownych właściwościach tego, co sprzedawaliśmy. To zaczynało być już chore. W historię z firmą, która jawnie nie mogła się reklamować wplątani byli wszyscy w mojej najbliższej rodzinie, znajomi, a nawet znajomi znajomych – opowiada pani Janina. To nieco innych charakter sekty od tej o podłożu religijnym, ale także bardzo niebezpieczny. Kocham swojego guru – W sektach religijnych dominuje idea zbawienia świata według pomysłu guru oraz stworzenie nowego człowieka na obraz i podobieństwo guru. Schemat działania religii jest podobny. Sekta jest jednak skrajną formą religijną. Liczą się tu tylko cele. Przestają się liczyć środki – mówi Ireneusz Kamiński. Z sekty trudno nie tylko wyjść, ale też się do niej dostać. To najpierw propozycja dla człowieka wrażliwego, który poszukuje wartości, a w kościele nie do końca je znajduje. – Ludziom wydaje się, że w sekcie odnajdują prawdę i oblicze Pana Boga. Początkowo w sekcie przeżywają okres miodowy, gdzie duży nacisk kładzie się na budowę silnych więzi emocjonalnych. Powoduje to reakcje zakochania się w guru, bez względu na płeć – twierdzi specjalista. Z czasem przychodzą jednak trudności, co zaczyna się kłócić z wcześniejszym idealnym obrazem. Człowiek czuje się wykorzystywany. – Chce się wyrwać, ale sekta zaszczepia nieuzasadnione fobie i przekonanie, że tylko w niej jest zbawienie. Nawet jeśli ktoś chce wyjść, boi się o swój los po śmierci. Boi się też, że fizycznie może coś złego się stać – twierdzi Ireneusz Kamiński. W drodze do złego Podobnie było w przypadku płocczanek, które spotykały się na Starym Cmentarzu z grupą wyznawców Szatana. O tej sprawie głośno było w Płocku kilka lat temu. Początkowo dla nastolatek była to jedynie zabawa. Gdy chciały odejść, zaczęły się poważne problemy. Chłopak, który stanął w ich obronie, omal nie przypłacił tego życiem. W Płocku zaczęła się nagonka na satanistów. Płocczanie w spontanicznym zrywie wyszli na ulice miasta, by znaleźć winnych. To jednak policja w prywatnych mieszkaniach znalazła przedmioty związane z kultem diabła. – Tak jak są fałszywe religie, są też prawdziwe. Chrześcijaństwo nie jest sektą, bo Jezus nie założył żadnej sekty. Działania na własną rękę wyrwania się z sekty, czy szukania osób prowadzących marginalne ruchy religijne, bywają bardzo często ryzykowne – przekonują płoccy księża, którzy także spotykają się z tym problemem, zwłaszcza gdy o pomoc proszą osoby, które zbłądziły w swej wierze. – Ze szponów sekty może wyrwać rodzina i starzy przyjaciele, z którymi ci ludzie mieli silne więzi. Dobrze poprosić o pomoc centrum informacji o sektach, czy inną tego typu organizację. Jednak i rodzina musi się zaangażować, a czasem przyznać do błędu, odpowiadając na pytanie „dlaczego moje dziecko tam trafiło?” – dodaje Ireneusz Kamiński. Badacze zjawiska sekt także w komunizmie i faszyzmie odkrywają cechy wypaczonej religijności. – W przypadku faszyzmu ważne były wolne, demokratyczne wybory. Wszystkie środki, które otrzymywało państwo i całą administrację przekierowywano na to, żeby szerzyć idee nazizmu i nadczłowieka oraz żeby niszczyć przeciwników. Komunizm też ma znamiona sekciarstwa, w wymiarze religijności ateistycznej. Przemarsze pierwszomajowe to np. synonimy procesji. Chyba do każdego w tym momencie coraz bardziej dociera świadomość, że każdy jest narażony na kontakt z sektami. Tarczą obronną przed nimi może być przede wszystkim intuicja, która pomaga wyczuć coś chorego w danych grupach także religijnych, lub gdy odnajdujemy w nich ideologię prowadzącą do czegoś złego. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze