Styczeń to dla wioślarzy połowa sezonu przygotowawczego. Kiedy łodzie i wiosła spokojnie leżakują w hangarach, czekając na cieplejszą wiosenną pogodę, wioślarze ciężko i mozolnie przygotowują się do nowego sezonu, trenując na siłowni i na basenie. – Tak to już jest, że w naszych szerokościach geograficznych blisko połowa sezonu to przygotowania na lądzie. To przede wszystkim od ilości i jakości wykonanej pracy – w okresie między listopadem a kwietniem – zależą wyniki na wodzie, szczególnie te na początku sezonu. Dlatego zawodnicy realizują duże obciążenia treningowe, z zachowaniem właściwej struktury treningu i z wykorzystaniem wiedzy trenerskiej – tłumaczy Jacek Karolak, prezes PTW Płock. Na początku okresu przygotowawczego, w listopadzie i grudniu, wioślarze realizują przede wszystkim duże objętości treningowe na niskiej intensywności. Im bliżej wiosny, tym objętość nieco maleje, ale rośnie intensywność do submaksymalnej. Ważny w okresie przygotowawczym jest także właściwy dobór środków treningowych – od bardziej ogólnorozwojowych na początku tego okresu do bardziej ukierunkowanych bliżej wiosny. – Dwa pierwsze miesiące roku – cały styczeń, aż do końca lutego – to najtrudniejszy czas dla zawodników. Właśnie wtedy realizuje się największe obciążenia pod względem objętości, jak i dużej intensywności. Zawodnicy narażeni są na infekcje jako następstwa obniżonej na skutek intensywnego treningu odporności i nierzadko kontuzje wynikające z przeciążeń – wyjaśnia prezes. Codziennie na obiektach Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego blisko 90 zawodników ćwiczy raz lub dwa razy dziennie. Najbardziej oblegane miejsca to sala ergometrów, basen wioślarski, siłownia i sala gimnastyczna. Ponadto wioślarze dużo biegają, minimum 2-3 razy w tygodniu. Wszystko dlatego, że sezon startowy już niebawem. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze