Reklama

Lekarze rezydenci zmieniają formę protestu

02/11/2017 08:39
Po pięciu dniach protestu głodowego lekarze rezydenci ze szpitala wojewódzkiego na Winiarach podjęli decyzję o jego przerwaniu. Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawili w niedzielę wieczorem na specjalnej konferencji. Teraz o zmiany dla siebie i pacjentów będą walczyli w innej formie. Niewykluczone, że podobnie jak w Małopolsce będzie „dzień bez lekarza”.
O tym, w jaki sposób będą sygnalizowali potrzebę zmian warunków pracy młodych lekarzy i poprawę dobra pacjentów, poinformowali wieczorem w niedzielę podczas spotkania w sali konferencyjnej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Winiarach. Razem z rezydentami obecni byli przedstawiciele związków zawodowych, Okręgowej Izby Lekarskiej, zawodów medycznych oraz lekarze specjaliści. – Głodówka nie przyniosła właściwie żadnego skutku. Poza jednym spotkaniem z panią premier przedstawiciele władz nie spotykali się z nami. Jest nam przykro, że jesteśmy ignorowani, że lekceważone jest dobro pacjenta – mówiła Kamila Korzeniewska-Rogoza, pełnomocnik ds. Młodych Lekarzy Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku.
Jak będzie wyglądała nowa forma protestu? Lekarze rezydenci zaczynają od tego, że nie będą pracowali dłużej niż 48 tygodniowo w szpitalu. Będą także edukowali pacjentów, mówiąc im, że sytuacja, w której się znajdują i kolejki to wina złego finansowania służby zdrowia. – Rozważamy także wprowadzenie „dnia bez lekarza” – mówiła Kamila Korzeniewska-Rogoza.
Przypomnijmy, że płoccy rezydenci protest głodowy rozpoczęli 24 października. Wspierali ich diagności, lekarze specjaliści z wieloletnim stażem. Głodówkę we wtorek, 24 października na Winiarach zaczęło trzech lekarzy i diagnosta medyczny. Miała ona charakter rotacyjny. Przez cały czas trwania głodówki prowadzona była na terenie szpitala akcja informacyjna wśród pacjentów, którzy mają dość „bylejakości”. – Mamy nadzieję, że rząd pomimo braku reakcji do tej pory usłyszy nas – mówili lekarze rezydenci, których w płockich szpitalach jest około 50.
– Wzrost nakładów na służbę zdrowia to nasz najważniejszy postulat. Oczywiście jest też postulat płacowy, ale nie najważniejszy. Będziemy prowadzić kampanię informacyjną o naszym proteście wśród pacjentów. Dziękujemy im za wyrazy poparcia. Chcemy pokazać, że w każdym miejscu w Polsce jest wiele do zrobienia w kwestii służby zdrowia. Chcemy, żeby pacjent nie był tylko świadczeniobiorcą, ale kimś ważnym – mówił Mateusz Woźniak, młodszy asystent na oddziale płucnym płockiego szpitala wojewódzkiego. Jako jeden z przykładów potwierdzających, że czas zmian już dawno nadszedł, podaje przykład pacjentki, której dał skierowanie do poradni specjalistycznej. Tam otrzymała termin: kwiecień 2020 r.

Lepsza praca, krótsze kolejki
Przedstawiane przez płockich rezydentów postulaty są identyczne jak ich kolegów w całym kraju. Chodzi o podniesienie w ciągu trzech lat środków na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB, skrócenie kolejek, rozwiązanie problemu braku personelu medycznego, ograniczenie biurokracji i poprawę warunków pracy i płacy. Poparcia rezydentom udzielają przedstawiciele innych zawodów medycznych: diagności, ratownicy medyczni. Swoje poparcie zadeklarowali także mający już wieloletni staż zawodowy lekarze.
Dlaczego przystąpili do głodówki? – Siedząc w domu, oglądając wiadomości, czułem się bardzo niekomfortowo, że ktoś działa w mojej sprawie, a ja realnie się do tego nie przykładam. Czuję, że jestem w miejscu, w którym być powinienem – mówił Przemysław Żuk, jeden z głodujących lekarzy rezydentów oddziału nefrologii i hemodializ, na drugim roku specjalizacji z chorób wewnętrznych. – Obecnie zarabiam „na rękę” 2600 zł miesięcznie. Żeby na spokojnie podejść do rozwoju rezydentury, udziału w kursach, szkoleniach, adekwatna byłaby kwota 4 tys. zł.
O realiach pracy młodych lekarzy mówił też Mateusz Majczak, pracujący na oddziale kardiologii szpitala wojewódzkiego w Płocku, robiący rezydenturę z chorób wewnętrznych. – Zmiana sytuacji w służbie zdrowia jest w naszych rękach. Uważamy, że czas najwyższy. Protest to także zwrócenie uwagi na to, by w pewnych działach służby zdrowia przestały być cięte koszty, jak chociażby w inwazyjnej kardiologii.
Wśród głodujących był również Marek Kostkiewicz, pracownik zakładu bakteriologii szpitala wojewódzkiego w Płocku z 25-letnim stażem. – Razem z koleżeństwem popieram w ten sposób potrzebę zwiększenia nakładów na służbę zdrowia. Chcę wyrazić swoje niezadowolenie tak niskimi nakładami na diagnostykę laboratoryjną. Jesteśmy grupą zawodową w tzw. „ogonie płacowym”. Jako specjalista mikrobiolog po dziesięciu latach nauki, 25 latach pracy zarabiam 2700 zł „na rękę”. Jest to płaca skandaliczna, jeśli ma się na utrzymaniu rodzinę – mówił jeszcze w czasie trwania głodówki Marek Kostkiewicz.

rad

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości