Reklama

Legia Warszawa - Wisła Płock 1:0 (1:0) - Od euforii do walkowera

22/05/2003 15:08
Po środowym spotkaniu w finale Pucharu Polski i zwycięstwie 1:0 nad Wisłą Kraków w Płocku wszyscy zaczęli wierzyć, że można wygrać z Legią. Wszak jest to taka sama drużyna jak każda inna, którą sprawnie działający zespół może pokonać. Co prawda Legia wygrywała pojedynek, dzięki bramce w rzutu wolnego w 23 min., ale Jerzy Wojnecki mógł wyrównać w końcówce Dobrze, że tego nie zrobił, bo dziś kac byłby znacznie większy.Choć w Płocku doskonale pracuje się z młodzieżą, to w meczu z Legią na boisku grało aż pięciu cudzoziemców: Wahan Gerworgyan, Nikołaj Branfiłow, Aidas Preiksaitis, Raimondas Vileniskis i Emmanuel Ekwueme. W 56 min. za Ariela Jakubowskiego wszedł szósty - Grażvydas Mikulenas, a ponieważ, zgodnie z regulaminem rozgrywek, na boisku może występować tylko pięciu obcokrajowców, to za sześć minut gry sześciu, Wisła przegrała walkowerem. Co prawda oficjalnie decyzja zapadnie dopiero w tygodniu, ale już dziś wiadomo, że tak będzie. Dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce przed kilkoma laty w meczu z Polonią Warszawa. Wtedy wejście Geworgyana sprawiło, że drużynie zabrano punkty. Wówczas Wisła także przegrała mecz, więc konsekwencją była tylko dodatkowo stracona bramka. A jak grała Wisła? Bardzo poprawnie. Mecz był wyrównany, a przeciwnicy wcale nie lepsi. No, przepraszam, lepsi o tę jedną zdobytą bramkę, która, nawet bez walkowera, dawała gospodarzom trzy punkty. A gol padł po rzucie wolnym wykonywanym bezbłędnie przez Tomasza Kiełbowicza. Warszawski zawodnik strzelił nad murem, w krotki róg. Paweł Kapsa nie miał żadnych szans na obronę. Skoro jednak był walkower, to i tak ten gol się nie liczy. Całe szczęście, że instynktownie obronił główkę Jerzego Wojneckiego bramkarz Legii Artur Boruc. Gdyby wynik spotkania był 1:1, wtedy trudniej byłoby połknąć gorycz walkowera. Ale ta sytuacja to doskonały dowód na to, że Wisła grała do końca, choć wiadomo było, że i tak ten mecz przegra. Zespół się nie poddawał i wcale nie zamierzał “odpuszczać”. W jednej z codziennych gazet sportowych, o tym co się wydarzyło na boisku, dziennikarz napisał “czyli typowy płocki bałagan”. Trudno powiedzieć, dlaczego dziennikarze tej gazety tak bardzo nie lubią płockiej drużyny. Podczas meczu z Groclinem kibice dali wyraz swojemu niezadowoleniu po wypowiedzi jednego z dziennikarzy w telewizji Canal +. Poskutkowało. Teraz okazuje się, że można bezkarnie obrażać drużynę tylko dlatego, że ktoś popełnił błąd, który na dodatek nie ma większego wpływu na układ w tabeli. Najważniejszym wydarzeniem dla płockich kibiców będzie środowy mecz rewanżowy w finale Pucharu Polski. Już można kupować na niego bilety. Kibiców zapraszamy na stadion lub do sklepu Dominet przy ul. Padlewskiego 18 c. Przypominamy o niespodziankach, które szykowane są w klubie na ten niezwykły mecz, który bez wątpienia zostanie zapisany w annałach klubowych. Wisła Płock zagra w tym meczu w swoim najsilniejszym składzie. Nikt nie będzie pauzował za kartki, trenerzy będą mieli do dyspozycji wszystkich zawodników. Gospodarze są w odrobinę lepszej sytuacji, bo ich zwycięstwem zakończył się pierwszy mecz w Krakowie. - Swoje już w tym pucharze zrobiliśmy - powiedział rzecznik klubu Maciej Wiącek. - Jest szansa na to, by zrobić więcej. Piłkarze na pewno dadzą z siebie wszystko. Byłoby dobrze, gdyby również kibice pomagali drużynie, bo cel jest jeden - Puchar Polski, a nasz zespół jest bliższy jego zdobycia, niż nawet przeciwnicy. Nie można zmarnować takiej sytuacji. Warto także dopingować drużynę w sobotę. Przeciwnikiem zespołu Wisły będzie Pogoń Szczecin. Jesienią Wisła wygrała na boisku rywala po wspaniałych bramkach Ireneusza Jelenia. Teraz przydałaby się powtórka. Jest ogromna szansa na zdobycie trzech punktów, bo jaka jest sytuacja Pogoni w tym sezonie, wiedzą wszyscy kibice. Trzy punkty to pewniejsze miejsce w tabeli i odsunięcie widma spadku. takiej okazji także nie można zmarnować. Przerwana została świetna passa płockiego zespołu sześciu meczów bez porażki. Szkoda, ale nie warto rozdzierać szat. Jeszcze jest sporo punktów do zdobycia, a Wisła udowadnia, że dobrze przepracowała zimę i teraz jej forma z meczu na mecz rośnie. Oby tylko to nadal procentowało w następnym sezonie, rzecz jasna w ekstraklasie. Legia: Boruc - Jóźwiak, Zieliński, Jarzębowski, Nuhi (23 Sokołowski), Surma, Vukovic (90 Dudek), Kocharski, Kiełbowicz, Svitlica, Saganowski. Wisła: Kapsa - Branfiłow, Jurkowski, Wojnecki, Preiksaitis, Romuzga, Vileniskis, Ekwueme, Jakubowski (56 Mikulenas), Geworgyan (62 Wasilewski), Jeleń (68 Nazaruk). żółte kartki: Saganowski, Sokołowski, Vukovic i Geworgyan widzów: 8 tys. Pozostałe wyniki: Groclin - Widzew 1:1, Zagłębie - Lech 1;1, Wisła K. - Odra 4:0, KSZO - Amica 0:2, Pogoń - Polonia 0:2, Ruch - Garbarnia 1:1, Górnik - Dospel 1:3. Tabela po 25 kolejce 1. Wisła K. 56 64-25 2. Dospel 50 31-18 3. Groclin 49 42-23 4. Odra 49 49-34 5. Legia 49 47-23 6. Górnik 38 43-27 7. Polonia 35 31-37 8. Amica 35 35-29 9. Lech 31 31-29 10. Widzew 28 24-34 11. Wisła P. 28 23-30 12. Garbarnia 27 36-45 13. Ruch 27 20-31 14. Zagłębie 25 27-33 15. KSZO 15 18-52 16. Pogoń 9 13-64 Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości