"Lubi nas niewielu, większość nienawidzi, boją się wszyscy" – takiej treści transparent wisiał na stadionie Lecha podczas pojedynku z Wisłą. I trzeba przyznać, że robił wrażenie. Niemal 20 tys. kibiców zasiadających na trybunach i dopingujących swoich ulubieńców to może podciąć skrzydła nawet najbardziej odpornym.A jeśli do tego, przy ogłuszającym dopingu, w 2 min. wpada piłka do bramki, a zaraz potem organizowane są następne, bardzo groźne sytuacje, to człowiek zaczyna żałować, że przyjechał na mecz. Ale mijają kolejne minuty, Wisła zaczyna powoli panować na boisku i doprowadza do wyrównania. Co gorsza, grupka płocczan, którzy obserwowali ten pojedynek nawet nie mogła się za bardzo cieszyć. Obawialiśmy się reakcji poznańskich kibiców. Pierwszy gol dla Lecha padł w 2 min. po błędzie Jerzego Wojneckiego, który nie upilnował Artura Bugaja. 5 minut później Łukasz Madej popisał się fenomenalnym strzałem, po którym wszyscy zastanawiali się, jak też ten Sylwester Wyłupski zdołał to obronić. Kolejne minuty to odzyskiwanie straconego pola przez płocczan. W pełni udało się zapanować na polu karnym Lecha w 24 min. Dariusz Romuzga wypatrzył uciekającego Arkadiuszowi Miklosikowi Ireneusza Jelenia, podał precyzyjnie piłkę, a młodziutki napastnik pokonał Norberta Tyrajskiego. Od tego momentu to płocczanie mieli więcej okazji do podwyższenia wyniku. W 35 min. ponownie na listę strzelców mógł się wpisać Jeleń, a w 36 min. piłka poszybowała tuż obok słupka po strzale Ariela Jakubowskiego. Po przerwie Wisła wcale nie zamierzała się bronić i ruszyła do ataku. W 63 min. Jarosław Maćkiewicz strzelił do pustej bramki, ale sędzia nie uznał bramki pokazując na spalonego. Zresztą takich sytuacji w II połowie było kilka. Z decyzji sędziego bocznego Radosława Siejki z Łodzi śmieli się nawet kibice Lecha. Na wszelki wypadek, bez względu na sytuacje na boisku, sędzia podnosił chorągiewkę do góry. Mimo wysiłków sędziego by zepsuć widowisko, piłkarze obu drużyn grali bardzo dobrze. Popisywali się strzałami z dystansu, organizowali takie akcje, po których ręce same składały się do oklasków. W płockim zespole doskonale radził sobie pozyskany w ostatniej chwili Aidas Preksaitis, który rozdzielał piłki i inicjował akcje. Jeśli Aidas grać będzie tak przez cały sezon, to będziemy mieć z niego pociechę. Obawiać się może o swoją pozycję Jerzy Podbrożny, ale trener Mieczysław Broniszewski zdradził nam, że już wie, jak wykorzysta obu piłkarzy. Wreszcie nastąpiła 82 min. i coś, w co gospodarze przez kilka minut nie mogli uwierzyć. Wojciech Łobodziński, który wszedł na boisko dopiero po przerwie, przelobował piłkę nad Tyrajskim i Wisła prowadziła 2:1. Kibice zaczęli opuszczać stadion, a wtedy do mikrofonu dostał się wodzirej, który rozruszał poznańską publiczność. Zaczęły się chóralne śpiewy, a Lech grał jakby ktoś doczepił piłkarzom skrzydła. W 83 min. Arkadiusz Miklosik strzelił w poprzeczkę, a w 88 po strzale Bugaja, Wyłupski wypuścił piłkę z rąk, co wykorzystał Bartosz Ślusarski, który zaledwie 10 minut wcześniej wszedł na boisko. Ostatnie minuty spotkania były bardzo nerwowe, obie drużyny, wcale nie zadowolone z takiego wyniku, próbowały rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść. Żadnej się to nie udało i spotkanie zakończyło się remisem. Po meczu w ekipie płockiej wcale nie było radości. Owszem, punkt został zdobyty, ale dwa stracone. Przed meczem trudno było o pozytywne dla płockiego zespołu prognozy. Remis wydawał się szczytem marzeń. Tymczasem rzeczywistość spłatała ogromnego figla i niewiele brakowało, a Wisła wyjechałaby z Poznania z kompletem punktów. Był to bez wątpienia najlepszy mecz w wykonaniu płockiego zespołu. Z niewielkimi wyjątkami, piłkarze spisywali się bez zarzutu. Ich akcje były szybkie, sprawiające obrońcom Lecha mnóstwo kłopotów. Świetnie spisywał się Preksaitis, dużo oklasków zebrał Jeleń, który pozbył się całkowicie tremy i ma zamiar stać się jedną z pierwszoplanowych postaci drużyny. W ostatniej chwili obok Preksaitisa, do Wisły przyszedł też Mikulenas, popularny Miki, który miał krotką przerwę w graniu i trener Broniszewski nie odważył się wstawić piłkarza do składu. Ale teraz drużyna ma ponad tydzień czasu na przygotowanie do występów w Pucharze Polski. Mecz odbędzie się 10 września, we wtorek, początek o godz. 19.00, a przeciwnikiem Wisły w 1/16 jest Górnik Zabrze. Bilety na ten mecz kosztować będą 15 zł, a oczywiście ważność zachowują karnety wstępu. Kibiców zapraszamy także na spotkanie z trenerem Mieczysławem Broniszewskim. Odbędzie się ono 4 września o godz. 17.00 w kawiarence klubowej. Lech – Wisła 2:2 (1:1) Bramki: Bugaj 2, Ślusarski 88 dla Lecha oraz Jeleń 24 i Łobodziński 82. Lech: Tyrajski – Bosacki, Bugaj, Matlak, Kryger, Piskuła (78 Ślusarski), Reiss (64 Przysiuda), Miklosik, Wójcik, Madej, Goliński (46 Bekas). Wisła: Wyłupski – Wasilewski, Wojnecki (46 Łobodziński), Jurkowski, Janus, Romuzga, Holc, Jakubowski (88 Gevorgyan), Preksaitis, jeleń, Maćkiewicz (85 Vileniskis). Pozostałe wyniki Groclin Grodzisk – KSZO Ostrowiec 1:0, Zagłębie Lubin – Odra Wodzisław 0:1, Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 1:3, Garbarnia Jaworzno – Polonia Warszawa 3:1, Legia Warszawa – Wisła Kraków 3:2, Ruch Chorzów – GKS Katowice 2:0. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze