Reklama

Lato jak w tropikach

21/07/2010 08:50
Pracujecie? Nie możecie jechać na urlop do Egiptu czy Tunisu? Nic straconego. Od dwóch tygodni mamy w Płocku temperatury identyczne jak w ciepłych krajach. Niestety, tak rzadkie w ostatniej dekadzie, a przy okazji tak długotrwałe upały zamiast powodów do radości, dają nam w zamian nieźle w kość. Wszyscy narzekają. Budowlańcy na budowach, ekspedientki w małych sklepach, pracownicy biurowi w sztywnych garniturach i garsonkach, pasażerowie autobusów Komunikacji Miejskiej. Upalne rozdrażnienie sięga zenitu...
– Często jedynym naszym transportem do pracy czy do sklepu są autobusy. Komunikacja Miejska jest zaopatrzona w nowe samochody, które na pewno posiadają klimatyzację. Czy dla kierowcy ważniejsza jest ilość benzyny, którą spali, czy zdrowie przewożonych osób? Oczywiście, że najważniejsza jest benzyna. Nieważne, że ludzie ledwo stoją, niektórym robi się słabo, nie wspominając już o osobach starszych – narzeka nasza czytelniczka.
Przy okazji zaobserwowała także specyficzny sposób otwierania szyberdachów w płockich czerwoniakach. – Brawo dla kierowców, którzy otwierają te urządzenia równolegle do dachu – w ten sposób powietrze zamiast chłodzić wnętrze autobusu, po prostu przemyka nad jego dachem! Skoro kierowcy tak bardzo boją się o swoją benzynę, to niech chociaż nauczą się otwierać szyberdach – radzi płocczanka.
Tego typu skargi trafiają nie tylko do naszej redakcji, ale także do biura Komunikacji Miejskiej. A tu w odpowiedzi czeka na wszystkich niespodzianka.
– Niestety, w naszym taborze nie mamy ani jednego autobusu z klimatyzacją. Kilka lat temu mieliśmy jedynie kilka egzemplarzy z klimatyzacją w kabinie kierowcy, ale obecnie są niesprawne – mówi Andrzej Burnat, dyrektor ds. logistyki Komunikacji Miejskiej w Płocku.
W czerwoniakach cierpią więc wszyscy po równo, sprawiedliwie i bez wyjątków. A średnia temperatura w autobusie w środku dnia oscyluje co najmniej w okolicach 40 stopni C. To istny temperaturowy odlot. – W zeszłym tygodniu kilkakrotnie wzywaliśmy pogotowie do pasażerów, którzy zasłabli w naszych autobusach. Były to w większości osoby starsze – dowiadujemy się w KM.
Może więc czas najwyższy pomyśleć o powiększeniu płockiego taboru o klimatyzowany sprzęt. Rozwiązanie proste, ale nie najlepsze. – Autobusy z klimatyzacją są dla nas za drogie. Poza tym, nawet jeśli byśmy takie zakupili, to nie spełnią swojej funkcji – mówi Andrzej Burnat. Dlaczego? Bo przystanki w Płocku są oddalone od siebie nawet co 200 metrów, a ciągłe otwieranie drzwi na postojach nie służy pracy klimatyzacji. Co w takim razie pozostaje? Pocić się, ale jechać i liczyć na to, że w czasie przymusowego postoju np. przed torowiskiem w alejach Piłsudskiego, kierowca litościwie otworzy drzwi, by wpuścić choć odrobinę świeżego powietrza. W rzeczywistości przepisy tego zakazują, ze względu na bezpieczeństwo pasażerów.
Kiedy wprowadzimy w Płocku sjestę?
Pasażer skazany jest na jazdę czerwoniakiem od kilku minut do godziny. A co ma zrobić biedny kierowca na etacie? – Nasi pracownicy skarżą się, że nie wytrzymują tych upałów. Jedyne, co możemy zrobić, to dowozić im wodę mineralną – mówi dyrektor, który osobiście jeździ z takimi transportami. Zaznacza też, że kierowcy przed każdym kursem dostają wytyczne, aby przewietrzyć autobus, a ostatnio także instrukcję... jak prawidłowo otwierać szyberdach, aby w autobusie była cyrkulacja powietrza.
Nie wszędzie pracodawcy dbają tak o swych pracowników. – Od 1 czerwca do 14 lipca do Okręgowego Inspektoratu Pracy wpłynęło już 29 skarg dotyczących niewłaściwej temperatury i wymiany powietrza w miejscu pracy. Głównie w biurach skarżono się na brak rolet w oknach. Odnotowaliśmy też 7 skarg na brak napojów w miejscu pracy podczas upałów – wymienia Maria Kacprzak-Rawa.
Na terenie oddziału PIP w Płocku klient poinformował też o wysokiej temperaturze, jaka panuje w sklepie. Poza tym od 12 lipca już 13 osób zgłosiło się w sprawie obowiązków pracodawcy w czasie upałów wobec pracowników. Przypominamy więc, że przy ponad 30-stopniowych temperaturach pracodawca powinien nam zapewnić m.in. darmowe napoje, może też skrócić dzień pracy lub wprowadzić dłuższe przerwy.
Główny Inspektor Pracy wystosował w tej sprawie apel. – Z uwagi na intensywne upały przepisy Kodeksu pracy dają możliwość skrócenia czasu pracy poniżej 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w tygodniu dla pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia – przypomina Maria Kacprzak-Rawa, rzecznik prasowy Okręgowej Inspekcji Pracy. Nieco krócej pracują już ludzie na budowach na Podolszycach. W spółkach orlenowskich czy w Naftoremoncie robotnicy nie myślą o żadnych przerwach. Roboty prowadzone są na trzy zmiany. Chętnych nie brakuje.
Wywiało wentylatory
z półek
W domu z upałem musimy radzić sobie sami. Nie pomogą nam żadne inspekcje ani przepisy prawne. Przyciśnięci do muru wysokimi temperaturami biegniemy np. do Nomi. A tu kolejna niemiła niespodzianka. W zeszłym tygodniu na pniu rozeszły się wentylatory (cena od 19 do 150 zł), klimatyzatory i klimatyzacje (cena od 350 do 1000 zł), a także baseny (od 25 zł do 500 zł), których zabrakło już w zeszły poniedziałek. – Nawet te najdroższe baseny rozeszły się błyskawicznie. Cena właściwie nie odgrywała żadnej roli – dowiadujemy się w sklepie. Klienci szukający ochłody krzepili się też zimną colą z lodówki. Zapasy napojów znikały w błyskawicznym tempie.
Towar na półkach miał się pojawić w czwartek po południu. – Jesteśmy w ciągłym kontakcie z dostawcami, którzy zapewniają nas, że towar będą nam systematycznie dostarczać. Pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że tak będzie – mówi Małgorzata Kamińska, pracownik Nomi Płock.
Normalny ostry dyżur
Kto zdążył kupić „ochładzacze powietrza”, ten jest szczęśliwy. Reszta żyje w strachu wobec doniesień medialnych, które powtarzają jak mantrę, że najlepiej nie wychodzić na dwór w godzinach od 11.00 do 15.00, że należy pić duże ilości wody, że skutki upałów najbardziej odbijają się na dzieciach, osobach starszych i borykających się z chorobami układu krążenia oraz układu oddechowego, że kto nie posłucha, trafi do szpitala.
Jak jest w praktyce? – Jest tak jak zwykle. Upał nie wpływa na ilość przyjęć na oddziale ratunkowym. U nas zawsze jest ruch. Może na początku zeszłego tygodnia zdarzało się więcej ofiar wypadków samochodowych, ale to chyba nie było spowodowane upałem – mówi doktor Paweł Staneta, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i Izby Przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku.
Są więc osoby potrzebujące doraźnej interwencji medycznej. Jest sporo przyjęć, ale nie można mówić o dramatycznej sytuacji, z którą szpital przez upał sobie nie radzi. – Może w niektórych salach, gdzie leżą pacjenci, jest dość gorąco. W tym wypadku gratuluję pomysłu umiejscowienia szpitala na południu skarpy architektowi, na szczęście nie z tej epoki – mówi Danuta Tarka, zastępca dyrektora ds. leczenia szpitala na Winiarach. Na szczęście nowe skrzydło szpitala to zupełnie inna bajka. Są tutaj sale klimatyzowane i zdecydowanie lepszy standard.
Raj dla bakterii
O to, żebyśmy w te upały do szpitala nie trafili, dba również Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Płocku. Temperatura powietrza powyżej 25 stopni C to optymalne warunki dla rozmnażania się drobnoustrojów i bakterii patogennych np. w źle prowadzonych barach, sklepach czy restauracjach. O masowe zatrucie więc bardzo łatwo. Na szczęście, w tym roku jeszcze nie mieliśmy takich atrakcji.
Aldona Ławrynowicz – kierownik Sekcji Higieny Żywności, Żywienia i Przedmiotów Użytku z sanepidu informuje, że prowadzony jest wzmożony nadzór nad obiektami gastronomicznymi, a także sklepami położonymi na szlaku Łąck – Nowy Duninów. To miejsca chętnie wybierane przez turystów. Są tu jeziora, plaże i mnóstwo restauracyjek. – Prowadzimy jednak kontrolę niezależnie od obecnych upałów. Są one już wcześniej zaplanowane – tłumaczy kierownik. Sprawdzane są urządzenia chłodnicze, w których przechowywane są dania gotowe i produkty żywnościowe, a także stan sanitarny obiektu i higiena pracy. – Stan kontrolowanych obiektów w terenie i w Płocku jest zadowalający, choć zawsze może być lepiej – mówi Aldona Ławrynowicz.
W tym roku sanepid nie zamknął jeszcze żadnego obiektu. W zeszłym roku były dwa takie przypadki. Ale za to, za stwierdzone nieprawidłowości nakłada często mandaty do 500 zł. Przymusza też do poprawy warunków w kontrolowanym obiekcie kolejnymi wizytami. Największe grzechy to niewłaściwe nawyki personelu, który często rotacyjnie zmienia się w lokalach. Chodzi o bałagan na zapleczu czy nieprawidłowe sortowanie żywności.
Sanepid zagląda również na targowiska m.in. przy ul. Królewieckiej i Rembielińskiego. Tutaj sprzedawcy muszą mieć urządzenia chłodnicze, z których sprzedają jajka, mleko, śmietanę, a do tego odpowiedni dostęp do wody.
– Prowadzone przez nas kontrole to nie wszystko. Wiele zależy też od świadomości kupującego, który sam decyduje, od kogo kupuje towar. Zastanówmy się więc, zanim zdecydujemy się w upalny dzień kupić produkty odzwierzęce od przypadkowej osoby, np. masło, które nie jest przechowywane w lodówce. Nie mamy pewności, w jakich warunkach zostało zrobione – przestrzega Aldona Ławrynowicz.
Co nas jeszcze może spotkać w tegoroczne upalne lato? M.in. zakaz wstępu do lasu. W zeszłym tygodniu wilgotność ściółki spadła do 10%, co zaowocowało ogłoszeniem 3. najwyższego stopnia zagrożenia pożarowego i apelami leśników o ostrożne obchodzenie się z ogniem w lasach. Ogniska dozwolone są tylko w odległości 100 metrów od lasu. – Do tej pory nie było jeszcze niepokojących sygnałów. Ludzie rozważnie podchodzą do naszych apeli – mówi nadleśniczy Zbigniew Suchodolski z Nadleśnictwa Płock.
Jeśli wilgotność ściółki spadnie poniżej 7%, wtedy wprowadzony będzie zakaz wstępu do lasu. Żeby doszło do tej sytuacji, wystarczy jeszcze kilka tak upalnych i bezdeszczowych dni.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
blanka@tp.com.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości