Reklama

Kuchnia erotyczna

20/10/2015 08:23
W niewielkiej wsi Przyrowy w powiecie tucholskim leży gospodarstwo rolne państwa Marzeny i Józefa Przytarskich, w którym podtrzymywana jest ginąca tradycja wyrobu syropu buraczanego. Syrop ten potocznie zwany jest „fjutem”. Dzisiaj nazwa ta może kojarzyć się wyłącznie z męską anatomią, natomiast dawniej owe fiu-fiu miało przywodzić na myśl ciągliwą konsystencję syropu. Frywolne skojarzenia z nazwą tego produktu są jego naturalną reklamą. Pani Marzena nie musi mocno zabiegać o zainteresowanie swoim wyrobem, gdyż ów „fjut” do jej stoiska przyciąga tłumy ludzi. Część z nich pamięta jeszcze czasy wojny i wczesnego PRL-u i wraca wspomnieniami do lat dziecinnych, osłodzonych tą ciemną, buraczaną słodyczą. W tamtych czasach drogi, często niedostępny cukier, zastępowano gotowanym przez wiele godzin syropem buraczanym. Najczęściej smarowano nim chleb i w tej postaci był już wystarczająco atrakcyjny dla dzieci. Dzisiaj, w obliczu ogromnej konkurencji ze strony przeróżnych słodkości, chleb z nim byłby za mało ponętną propozycją dla młodego pokolenia. Jednakże naleśniki z „fjutem” lub owsiane ciasteczka mogą skusić niejednego, wybrednego smakosza. Ponadto osoby dbające o zdrowe odżywianie młodego pokolenia (od niedawna rozpowszechnianiem zdrowej diety wśród dzieci zajmuje się również pani premier) mogą bez obaw włączyć tę słodycz do codziennego menu, gdyż w 2 łyżkach syropu buraczanego jest tyle samo wapnia, co w 2 szklankach mleka, zaś 3 łyżeczki syropu zaspokajają dzienne zaopatrzenie organizmu na żelazo.
Ciasteczka owsiane z syropem buraczanym
Skład:
< 1/2 kostki masła;
< 1 szklanka syropu buraczanego;
< 8 łyżek mleka;
< 2 łyżki ciemnego kakao;
< 4 szklanki płatków owsianych.

Wykonanie:
Do rondelka wkładamy masło, wlewamy mleko i syrop buraczany. Całość podgrzewamy na małym ogniu do chwili aż masa się zagotuje. Następnie dodajemy kakao i płatki owsiane. Wszystko starannie mieszamy. Z jeszcze ciepłej masy formujemy ciasteczka w postaci kulek wielkości orzecha włoskiego. Tak przygotowane ciastka układamy na blasze wyłożonej pergaminem do obsuszenia. Ewentualnie możemy je jeszcze obtoczyć w mielonych orzechach włoskich lub wiórkach kokosowych.

Uwaga: Ciasteczka te zwyciężyły w konkursie dla gimnazjalistów na Eko-Słodycz zorganizowanym przez powiat tucholski latem 2014 roku. Autor sukcesu Marek Przytarski zna smak syropu buraczanego od najmłodszych lat, gdyż tym wyrobem trudni się jego mama Marzena Przytarska.

Syrop buraczany o nazwie „fjut” od 2012 roku figuruje na Liście Produktów Tradycyjnych Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Jego walory smakowe docenił w 2013 roku w programie „Okrasa łamie przepisy” znany kucharz Karol Okrasa. Wówczas zaproponował ten syrop jako dodatek do ciasta. Kupno „fjuta” mimo aury tradycji i telewizyjnej sławy nie jest łatwe. Najprościej jest zaopatrzyć się w syrop u pani Marzeny, która oferuje go na licznych festynach ze zdrową i regionalną żywnością. Ewentualnie można zastąpić go melasą buraczaną, którą sprzedają sklepy ze zdrową żywnością. Melasa w smaku i wyglądzie podobna jest do „fjuta”, choć zawiera mniej cukru – powstaje jako produkt uboczny przy produkcji krystalicznego, białego cukru. Wyższa zawartość cukru w syropie buraczanym sprzyja jego trwałości. Można go przechowywać nawet 3 lata. Zatem będąc w Borach Tucholskich warto zajrzeć do pani Marzeny i zaopatrzyć się w buraczaną słodycz. Przy okazji można też zakupić wiklinowe kosze, gdyż pani Marzena potrafi tworzyć piękne rzeczy z wikliny. Kosz wypełniony słoikami z „fjutem” może stać się niebanalną pamiątką z wakacji.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości