Reklama

Kto zamienił miejsca na liście?

17/01/2007 09:00
Sławomir Górniewicz z Krzyżanowa był jednym z członków Gminnej Komisji Wyborczej w Brudzeniu Dużym. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że w czasie, gdy miał dyżur, na drugim miejscu na liście w okręgu nr 3 znalazł się kandydat, którego z dyżuru nie pamięta. Co dziwniejsze, na wniosku przyjmującym kandydata na radnego znalazły się podpisy członków komisji, którzy wtedy nie dyżurowali.
Mieszkaniec wsi Krzyżanów był jednym z dziewięciu członków Gminnej Komisji Wyborczej: – Pełniłem dyżur w Gminnej Komisji Wyborczej 13 października 2006 roku w godzinach 18.30 – 24.00. O godzinie 20.45 przyjąłem wniosek kandydatki na radną Bogusławy Cholewińskiej z Krzyżanowa, z którym zjawił się jej pełnomocnik, prywatnie ojciec. Na potwierdzeniu zgłoszenia do rejestracji listy kandydatów znalazła się ona na drugiej pozycji. Na pierwszej była zgłoszona wcześniej Maria Hebel z Krzyżanowa. Wtedy, gdy przyjmowaliśmy wniosek Cholewińskiej, razem ze mną dyżur miała Wanda W. – przewodnicząca i Lech M. – wiceprzewodniczący, ja byłem członkiem komisji. Tego dnia do godziny 24.00 były zarejestrowane tylko dwie kandydatury do okręgu nr 3, a więc Marii Hebel – na pozycji pierwszej i Bogusławy Cholewińskiej – na pozycji drugiej – skrupulatnie relacjonuje Sławomir Górniewicz.
Jakież było jego zdziwienie, gdy 20 października do podpisu podsunięto mi kandydaturę jeszcze jednego kandydata na radnego z tego okręgu – Jana Ch. z Janoszyc. Podpisał listę, że Jan Ch. kandyduje z okręgu nr 3, ale za chwilę poczuł się zmanipulowany. Zorientował się bowiem, że taka osoba w ogóle nie została zgłoszona na radnego: – Nie podpisałem drugiej z podsuniętych mi list. Oświadczyłem komisji, że tego nie zrobię, ponieważ byłoby to sprzeczne z moją wiedzą na ten temat. Poprosiłem o wyjaśnienia. Lech M. powiedział, że rejestrował kandydata Jana Ch. 13 października o godzinie 13.27. Na potwierdzeniu wniosku znajdował się podpis Lecha M., Sylwii P., Jadwigi S. oraz Katarzyny B., a przecież ona w ogóle nie pełniła tego dnia dyżuru.
Jakby tego było mało, okazało się, że kandydatka na radną Bogusława Cholewińska, przypomnijmy że zgłoszona 13 października, otrzymała potwierdzenie zgłoszenie do rejestracji datowane na... 23 października. W tej sytuacji zamiast na 2, znalazła się na 3 pozycji na liście. Jak łatwo się domyślić, 2 drugi na liście był Jan Ch. Nie wiadomo, czy przyczyniło się to do porażki Cholewińskiej, tak czy inaczej wybory przegrała. Radnym gminnym został za to Jan Ch.
Jeszcze przed tym faktem Sławomir Górniewicz, zirytowany zauważoną manipulacją, zaprzestał uczestnictwa w GKW: – Dowiedziałem się, że ponieważ nie uczestniczyłem do końca w pracach komisji (dostarczyłem zwolnienie lekarskie), nie otrzymam 200 zł wynagrodzenia ani zwrotu kosztów. Trudno, niech tak będzie, ale w tej sytuacji poprosiłem, żeby mi wydano chociaż jakikolwiek dokument, stwierdzający, że tych pieniędzy mi nie wypłacą. W gminie powiedziano mi jednak, że nic takiego mi nie wydadzą.

Komisarz nie miał zastrzeżeń
Barbara Błaszkiewicz, sekretarz gminy w Brudzeniu Dużym. a zarazem przewodnicząca GKW wyjaśnia, że skargę Górniewicza rozpatrzył Komisarz Wyborczy w Płocku, a poza tym: – Sławomir Górniewicz nie uczestniczył systematycznie w pracy gminnej komisji, był tylko na dwóch dyżurach, nie podpisał protokołu końcowego. Nie przyniósł nawet zwolnienia lekarskiego, tylko zaświadczenie od lekarza. W tej sytuacji przeznaczone dla niego pieniądze odesłaliśmy do Krajowego Biura Wyborczego, Delegatura w Płocku. Nie mogłam mu też wydać pisma, że nie dostanie pieniędzy, ponieważ nie jestem uprawniona do wydawania takich pism.
Sławomir Górniewicz mówi wprost, że w sytuacji, gdy zrozumiał, że ma do czynienia z oszustwem, nie wyobrażał sobie dalszej pracy w GKW. Opowiedział o tym szczerze lekarzowi, a ten wydał mu zwolnienie (to ten sam dokument, który sekretarz gminy B. Błaszkiewicz nazywa zaświadczeniem).
Nasz rozmówca uważa, że postępowanie gminy wynika z tego, iż sprowadził jej na głowę komisarza wyborczego w Płocku. Tenże, po kontroli przeprowadzonej w GKW w Brudzeniu Dużym, napisał m.in. że wprawdzie podczas rejestracji kandydatów na radnych zdarzyły się przypadki, że członkowie GKW wydawali osobom zgłaszającym potwierdzenia zgłoszenia do rejestracji listy kandydatów na radnych z pewnym opóźnieniem, to jednak okoliczność ta nie miała wpływu na podważenie prawidłowości zgłoszenia dokonanego przez pełnomocnika Jana Ch. Tenże więc faktycznie został zgłoszony 13 października. „Pan Górniewicz nie wskazał żadnych konkretnych faktów, które w sposób jednoznaczny potwierdziłyby jego zastrzeżenia. Wyżej wymieniony pełniąc dyżur w dniu 13.10.2006 r. od godz. 18.30 mógł nie mieć pełnej wiedzy, iż wcześniej dokonane zostało przyjęcie drugiego zgłoszenia do okręgu wyborczego nr 3” – napisał Komisarz Wyborczy w Płocku.
Górniewicz nie zgadza się jednak z tym pismem: – Pełnomocnik Bogusławy Cholewińskiej był świadkiem tego, że została wpisana na drugie miejsce na liście. Komisarz go jednak nie przesłuchał. Poza tym w ogóle nie wspomniał o braku mojego podpisu na liście potwierdzającej przyjęcie Jana Ch. na kandydata na radnego. Jakie dowody mam mieć jeszcze? – zastanawia się nasz rozmówca.
Elżbieta Grzybowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości