Sceneria była poetycka. W tle – „Maje i listopady” czyli pejzaże życia Władysława Broniewskiego, za oknem wiosenny deszcz, z głośnika sączył się jazz i ballady Cohena. W takim klimacie, 1 marca, prezentowali swoje nowe tomiki wierszy Anna i Krzysztof Barańscy. Anna urodziła się w Szydłowcu, u podnóża Gór Świętokrzyskich. Do Płocka przyjechała po ukończeniu studiów na Politechnice Krakowskiej. Jest inżynierem budownictwa wodnego. Krzysztof, płocczanin, z wykształcenia ekonomista, pracuje w Bibliotece im. Zielińskich. Połączyła ich historia i poezja. Krzysztof Barański ma w swoim dorobku pięć tomików poetyckich – ostatni „Ziemie święte” wydany w 2005 roku. Zaczynał od grupy poetyckiej „Gościniec”, następnie „Pod dębem”. Obecnie jest członkiem płockiego oddziału Związku Literatów Polskich. Najnowszy zbiór wierszy „Kieliszki na kwadratowych nóżkach”, składa się z trzech części. W pierwszej, dedykowanej Leonardowi Cohenowi, są utwory utrzymane w najbliższej poecie konwencji balladowej. Jest też jedna z piosenek Cohena, w luźnym tłumaczeniu Barańskiego. Drugą część otwiera wiersz „Pycha”, kończy „Lenistwo”. Jak widać, jest to układ siedmiu grzechów głównych, nie pozbawiony ironicznego dystansu autora do świata ludzkich przywar. Barański z przymrużeniem oka traktuje także siebie. W kończącym cykl dwuwierszu czytamy: Muza mnie w piętę gęsim piórem łechce/ Idź sobie, aśćka! Dziś nic mi się nie chce. Temat twórcy i poezji pojawia się również w wierszu „Bajka z Płocka” czy „Czwarty do pecha”. Ten czwarty to oczywiście poeta, który zgubił gdzieś pióro. Tomik Krzysztofa Barańskiego świadczy, że pióro ma wciąż ostre i dostrzega absurdy otaczającego go świata. Anna Sulima-Barańska zadebiutowała w 2002 roku tomikiem wierszy „Impresje”. W trzy lata później ukazał się kolejny zbiór „Jakby pamiętnik”. W najnowszym zbiorze „Kredki”, powraca do wspomnień związanych z rodzimym pejzażem świętokrzyskim: – Zawsze lubiłam kredki i choć już dawno przestałam nimi malować, czasem zdarza mi się użyć jakiejś, żeby trochę złagodzić ostre kanty słowa – mówiła na spotkaniu w Książnicy. Na swój wieczór, pani Anna przyniosła porcelanowego kota, który jest symbolem motywu często pojawiającego się w jej wierszach. Stąd w tomiku znalazło się kilkanaście wierszy z cyklu „Koty i ludzie”. Autorka lubi krótką formę, szczególnie haiku, które znalazły się już w poprzednich tomikach. W tym zbiorze zwraca uwagę tryptyk, napisany po śmierci Jana Pawła II. Jeden z wierszy – „Powstańczą Nikę” zadedykowała Tadeuszowi Paczkowskiemu, płocczaninowi, uczestnikowi Powstania Warszawskiego. W tomie Anny Sulimy-Barańskiej „Kredki”, zaistniała też mała uliczka – Pasaż Wiścickiego. Utwór pod tym samym tytułem jest udaną próbą zmierzenia się z najnowszą historią, w której autorka uczestniczyła. Lena Szatkowska
Anna Sulima-Barańska Pasaż Wiścickiego moja pani co tam się dzieje znowu nie można przejść moja pani co to za zbiegowisko znowu jakiś menel zapił i tarasuje ścieżkę ależ moja pani to chyba nie menel sztandary ksiądz z kropidłem to zbiegowisko moja pani chyba nie z powodu menela co pani powie moja pani zrobili tu pasaż poświęcają na pamiątkę kogoś z Solidarności co zmarł w Australii podobno dobry człowiek niczego się nie dorobił tylko tej tabliczki co pani powie moja pani (...)
Krzysztof J. Barański za Zbigniewem Herbertem Dobranoc, Książko, idę spać. Odkładam Cię, dziś przeczytaną. W oknie listopadowa szadź z późnym wieczorem ma spotkanie. Bogatszy o Twą treść, o zdania, z podziękowaniem za wrażenia, całuję Cię bez zakłamania, teatralnego uniesienia... Całuję Cię jak przyjaciela, z którym spędziłem ponad tydzień, który czas słotny ze mną dzielił współczując, że listopad idzie. W domu, szpitalu, czy w podróży, po świcie, czy przed schyłkiem dnia, nauczyliśmy się, by służyć Ty mnie i, w zamian, Tobie – ja. Dobranoc, Książko. Lampę gaszę... Niech przed zaśnięciem, pośród ciszy, spokojnie błądzą myśli nasze do następnego, Książko, dnia.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze