Reklama

Kraina wina, ryżu i nowych technologii

14/03/2007 09:03
Zaczęło się w listopadzie ubiegłego roku od wizyty przedstawicieli włoskiej prowincji (prowincja to administracyjny odpowiednik naszego powiatu; wielkościowo i demograficznie bliższy jest jednak raczej jednemu z 49 byłych województw) Alessandria (region piemoncki) w Urzędzie Marszałkowskim w Warszawie.
Na czele delegacji stała Rita Rossa, członek zarządu prowincji d/s gospodarczych. W rozmowie z marszałkiem województwa mazowieckiego padła propozycja nawiązania współpracy z jednym z powiatów na Mazowszu. Marszałek odparł wówczas, że jednym z najważniejszych i największych powiatów nie tylko na Mazowszu, ale także w skali całego kraju, jest powiat płocki.
Stronie włoskiej przypadł do gustu ten pomysł, także starosta płocki Michał Boszko odpowiedział pozytywnie na inicjatywę. Włosi, wbrew wielu obiegowym opiniom są bardzo konkretni. Kując przysłowiowe żelazo zaprosili do siebie na krótką wizytę dziennikarza największego na Mazowszu Płockim czasopisma – Tygodnika Płockiego. Następnym krokiem ma być udział reprezentacji Mazowsza, w tym powiatu płockiego, na kwietniowych targach w Alessandrii: Fiera di San Giorgio.
Jeden z byłych mieszkańców Alessandrii doskonale znany jest niektórym przedsiębiorcom z naszego regionu. Przebywający od prawie 30 lat w Polsce Danilo Ferraris zajmuje się sprzedażą maszyn do produkcji makaronów. Jest częstym gościem między innymi Adama Sierockiego z Łącka, właściciela wytwórni makaronów „Anna”, czy chociażby prezesa firmy „Okruszek” z Rogozina Tomasza Jarosińskiego. To właśnie Danilo Ferraris miał duży wpływ na konkretne skierowanie zainteresowania strony włoskiej na współpracę gospodarczą z przedstawicielami biznesu z Płocka i powiatu płockiego. API Alessandria (w dowolnym tłumaczeniu to Związek Średnich i Małych Przedsiębiorstw prowincji Alessandria) to organizacja podobna do płockiej Izby Gospodarczej. To oni zajęli się organizacyjną częścią naszej wizyty we Włoszech. Znaleźli między innymi Polkę zamieszkałą od 16 lat w Alessandrii Ninę Langenfeld, która była naszą tłumaczką (jak mówi – po raz pierwszy w życiu). – Jesteśmy bardzo zainteresowani nawiązaniem współpracy – mówi główny organizator wizyty ze strony włoskiej, dyrektor API Alessandria Marco Tromba. – Głęboko wierzymy we współpracę z Polską, regionem Mazowsze i powiatem płockim. Dowodem tego jest, że już rok temu otworzyliśmy w Warszawie, przy siedzibie Delta Service, stałą wystawę produktów firm należących do API Alessandria. Aktualnie są tam wystawiane produkty około 30 naszych firm z branży spożywczej. Mamy nadzieję, że dojdzie do podpisania wielu konkretnych umów. A okolicznościowy toast wzniesiemy dobrym winem czerwonym...
Kup kapelusz Borsalino!
Alessandria jest bardzo zróżnicowanym geograficznie regionem. Jego stolica – miasto Alessandria (jej powstanie datuje się na rok 1168; warto przy okazji pamiętać, że tak jak w przypadku Płocka i powiatu płockiego, miasto Alessandria i prowincja Alessandria to dwa różne podmioty administracyjne: pierwszym zarządza burmistrz, drugim prezydent)) przez kilkadziesiąt lat znana była w świecie z produkcji kapeluszy Borsalino. Niestety, kłopoty ekonomiczne spowodowały, że na przełomie lat 70 i 80 do Borsalino wszedł kapitał niemiecki i japoński, który uzyskał prawo do używania znaku. Dzisiaj produkcja kapeluszy w Alessandrii jest już tylko szczątkowa. Zatrudnienie miejscowym daje obecnie szereg różnej wielkości firm, z których największe to oddział fabryki opon Michelin, gdzie pracuje około 800 osób, a także Guala (800-900 zatrudnionych), która produkuje tak zwaną chemię użytkową, w tym plastikowe wyposażenia aut. Guala słynna jest w świecie chociażby z produkcji plastikowych korków wewnętrznych do wina, dozujących nalewany trunek, a także zapobiegających odgazowaniu. Szereg różnych zakładów znajdziemy także na terenie prowincji. Jeden z najbardziej prestiżowych mieści się w miejscowości Valenza. Słynna szkoła złotników wypuszcza na rynek nie tylko kolejne zastępy prawdziwych artystów w swoim fachu, ale przede wszystkim wyroby ze złota najwyższej jakości, z użyciem kamieni szlachetnych, w dużej części brylantów. Winorośla, które porastają te bardziej płaskie części regionu służą do wyrobu popularnej we Włoszech grappy, alkoholu o mocy 35-40%. Włosi z rejonu Alessandria produkują różne rodzaje tej aquavity, między innymi z dodatkiem wszelakich ziół. W prowincji silnie rozwinięty jest także delikatesowy przemysł spożywczy, który wypuszcza na rynek wyroby czekoladowe i biszkoptowe, różnego rodzaju grzybki, cebulki, oliwki. Jednym z produktów regionalnych, o którego chronienie odpowiednim unijnym patentem walczono tak jak o nasze oscypki, jest mały biały serek o nazwie „domini”, produkowany czasami z takimi przyprawami jak pieprz, papryka, trufle (po włosku tartuffo). Trwa batalia miejscowych firm o zarejestrowanie jako regionalne wyrobów czekoladowych oraz miejscowego sera parmezan.
Ach, te włoskie wina...
Na nas jednak (oprócz dziennikarza z Tygodnika Płockiego byli również we Włoszech polscy przedstawiciele handlowi: pochodząca z Gostynina Katarzyna Koziej z firmy „Piotr i Paweł”, Dariusz Brodowicz z firmy „Wina konesera” oraz Wiesław Kosiorowski z firmy Makro K&K) największe wrażenie zrobiły hektary wzgórz pokrytych winoroślami. Część prowincji Alessandria położona u stóp Apeninów słynna jest przede wszystkim z doskonałej jakości win produkowanych głównie przez małych rodzinnych wytwórców. W Strevi gościł nas Giovanni Costa, mąż jednej z trzech córek właściciela winnicy Marenco. Rodzina Marenco na 80 hektarach uprawia głównie winorośle szczepów moscato (około 1/3 całego areału) oraz brachetto, a w mniejszej ilości: barbera, dolcetto, cortese, carialoso, piemonte. W sezonie oficjalne zatrudnienie znajduje w tej winnicy także kilkoro Polaków. Warto zauważyć, że w latach 80 Włosi przestawili się z produkcji ilościowej win na produkcję jakościową. Obecnie nie stosują nawozów sztucznych, tylko naturalne (konkretnie nawóz kurzy), a w procesie zbioru winogron w ogóle nie używa się maszyn.
Kolejna winnica, którą odwiedziliśmy, to La Scolca w miejscowości Gavi. Właścicielka Luisa Soldati z wielkim pietyzmem opowiedziała nam o historii winnicy, a także o rodzajach wytwarzanych win. – Czy wiecie, że toasty moim winem wznoszono podczas wesela Toma Cruisa? – zagaiła rozmowę. Na poświadczenie swoich słów pokazała oficjalne zamówienia oraz kserokopie relacji prasowych. Okazuje się, że nie tylko Tom Cruis smakował wina La Scolca. Było próbowane także przez Jana Pawła II, a także podczas scen kręconych do nieśmiertelnego filmu o przygodach Jamesa Bonda 007, z Danielem Craigiem w roli głównej. Mieliśmy okazję delektować się winem z czarną etykietą o nazwie Gavi (bianco secco), którego cena w restauracjach Nowego Jorku wynosi 120 dolarów za butelkę. La Scolca specjalizuje się w wytwarzaniu win białych.
Mało kto zapewne zdaje sobie sprawę, że włoskie rolnictwo to nie tylko uprawa winorośli. Sporą część areału prowincji Alessandria tworzą plantacje ryżu. Zajmują się nią na przykład zaawansowani wiekiem hrabiowie. Nieszczęściem wsi włoskiej jest bowiem – podobnie jak w Polsce – ucieczka młodych ludzi do miast. W efekcie o produkcji ryżu w Lucedio (gród założony przez cystersów w roku 1123) opowiadała nam znakomicie się prezentująca hrabina Rosetta Clara Cavalli d’Olivola. Włosi, w przeciwieństwie do Polaków, bardzo przywiązują uwagę do arystokratycznych tytułów. Zastanowiło nas, że żaden z pracowników plantacji nie zwracał się do pani Cavalli inaczej niż grzecznościowym „contessa”. Niektórzy z naszej delegacji szczerze przyznawali, że tylu gatunków ryżu, między innymi czarnego czy czerwonego jeszcze w życiu nie widzieli. Włosi chcą eksportować ryż do Polski. Na razie wysyłają go między innymi do Rosji, Stanów Zjednoczonych i – co wielu bardzo zdziwi – Chin!
Śmieci to też biznes
Tak jak mówi tytuł reportażu, Włochy to nie tylko wina i ryż, ale także nowoczesne technologie. Z tymi ostatnimi mieliśmy okazję zetknąć się w firmie VMpress. To zakład w Ovadzie zatrudniający 150 osób, o podwójnym profilu produkcji. Z jednej strony wytwarzane są tam wszelkie papierowe, polietylenowe i polipropylenowe opakowania do produktów spożywczych. Jednak właściciele firmy najbardziej dumni są z urządzenia przetwarzającego śmieci komunalne (po wstępnej segregacji). – Przeznaczony do obróbki stałych odpadów miejskich system Vmpress stanowi innowacyjną technologię unieszkodliwiania i utylizacji odpadów – opowiada Fulvio Hero. – Odpady po usunięciu metali zostają poddane wysokociśnieniowemu wytłaczaniu, powodując ich przekształcenie na dwie podstawowe frakcje: suchą i mokrą. Frakcja sucha może być później wykorzystana do utylizacji termicznej, np. w spalarniach z odzyskiem energii, z kolei frakcja mokra jest doskonałym nawozem do zastosowania w rolnictwie.
Tego typu maszyny zakupili już Niemcy, konkretnie Kaiserslautern do „obsługi” swoich śmieci komunalnych. Włosi są przekonani, że urządzenie doskonale sprawdzi się także w Polsce.
Zapraszamy na Targi
Kulminacyjnym momentem wizyty we Włoszech była oficjalna wizyta u prezydenta prowincji Alessandria – Paolo Filippiego. Administratorzy prowincji zaprosili, za pośrednictwem autora tego tekstu, przedstawicieli Mazowsza, w tym powiatu płockiego, do udziału w targach, które odbędą się w połowie kwietnia w Alessandrii. Targi Fiera di San Giorgio mają 402-letnią tradycję. – Jesteśmy w sprawie Targów w kontakcie z panem marszałkiem Struzikiem – powiedział Paolo Filippi. – Oczekujemy na przedstawicieli powiatu płockiego. Chcemy się z wami poznać, nawiązać kontakty, nie tylko handlowe. Jeśli to się powiedzie, na jesieni tego roku zorganizujemy wyjazd do Płocka.
Zanosi się na pierwszy konkretny efekt współpracy prowincji Alessandria i powiatu płockiego. Obie jednostki administracyjne występują wspólnie do Unii Europejskiej o dofinansowanie w związku z programem zakładającym tworzenie tak zwanych ekomuzeów. Starosta Płocki Michał Boszko wyraził już pisemne zainteresowanie tym tematem podczas wizyty w płockim starostwie wspomnianego wyżej Danilo Ferrarisa. Ekomuzea to miejsca z założenia tętniące życiem, w przeciwieństwie na przykład do skansenów. W przykładowym ekomuzeum, dajmy na to – garncarstwa, nie tylko można oglądać wyroby garncarskie, także produkuje się tam w celach handlowych (metodami tradycyjnymi) a także szkoli się kolejne pokolenia rzemieślników. Przy okazji tworzy się całą bazę turystyczno – gastronomiczną.
Włosi: zarówno przedstawiciele administracji, jak i biznesu są pełni nadziei na dobrą współpracę z Płockiem i powiatem płockim. Przejmując na siebie oficjalne obowiązki reprezentowania naszego regionu, autor tego tekstu zapewnił gospodarzy o dobrej woli władz powiatu i płockich oraz podpłockich przedsiębiorców, poinformował o urokach turystycznych Mazowsza Płockiego oraz zaprosił do odwiedzania. Włosi wyraźnie byli zainteresowani działalnością organizacji, o której funkcjonowaniu dowiedzieli się ode mnie. – Izba Gospodarcza Regionu Płockiego, na czele z jej prezesem Janem Brudnickim, to związek mniejszych lub większych przedsiębiorców o otwartych umysłach. Z chęcią podejmie współpracę z jej alessandryjskim odpowiednikiem, czyli API – podsumowałem w siedzibie prezydenta prowincji w imieniu Izby (której nota bene Tygodnik Płocki jest członkiem).
Czy z mieszkańcami Alessandrii warto współpracować? Zdecydowanie tak. Tym bardziej, że Paolo Filippi mówi o wymianie nie tylko gospodarczej, ale także kulturalnej, naukowej czy też sportowej. A przy okazji od Włochów można się wiele nauczyć. Chociażby kultury picia wina, które tam jest obowiązkowo obecne przy każdym posiłku. My jednak także mamy Włochom sporo do zaoferowania, szczególnie w temacie oferty turystycznej. Współpraca z Włochami to także szansa na wspólne pieniądze z Unii Europejskiej. Czy będziemy umieli tę szansę wykorzystać?
Tomasz Szatkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości