Reklama

Konkretny fach najlepszym argumentem

28/04/2010 07:42
Nie wiadomo, czy ktokolwiek pokusił się o zliczenie płockich absolwentów takich studiów jak „Zarządzanie i marketing” czy „Finanse i bankowość”. W stosunkowo niedawnym czasie były to bardzo popularne profile kształcenia na wyższych uczelniach. Charakteryzują się ładnym brzmieniem i … całkowitym nieprzystosowaniem do bieżącej sytuacji na rynku pracy. Podobnie wygląda w szkolnictwie średnim, gdzie postawiono na wykształcenie ogólne kosztem uczenia konkretnego zawodu. W efekcie tego modelu kształcenia i pokryzysowych następstw wielu młodych ludzi bezskutecznie poszukuje pracy. W Płocku na koniec marca zarejestrowano 7916 bezrobotnych.
Taka ilość osób pozostających bez możliwości zatrudnienia musi napawać niepokojem. Niezależnie od tego, że najgorsze w tej kwestii jest już chyba za nami. Wprawdzie w porównaniu z marcem 2009 liczba bezrobotnych płocczan jest większa o 159 osób, jednak już w stosunku do lutego 2010 roku widać zauważalny spadek osób bez zatrudnienia – o 320. Jeśli chodzi o liczbę ofert pracy, to w pierwszym kwartale 2010 roku Miejski Urząd Pracy w Płocku posiadał w realizacji ogółem 1171 ofert, w tym 480 wolnych miejsc pracy (z czego 431 niesubsydiowanych), 276 miejsc w ramach programu stażu, 415 miejsc w ramach programu prac społecznie użytecznych. Zapewne tak zwany „sezon” jeszcze bardziej pozwoli zredukować liczbę tych, którzy szukają pracy, niemniej problem ze znalezieniem zatrudnienia w dalszym ciągu będzie jednym z najbardziej istotnych w naszym mieście. Co zatem może pozwolić nam na odmianę swojego losu? Analiza ofert pracy pokazuje, że dobre szkolenie i w efekcie konkretny zawód, a także dodatkowe umiejętności.
W handlu najłatwiej
Gdzie szukać zatrudnienia? Wraz z poprawą pokryzysowej koniunktury przybywa ofert pracy w handlu oraz przemyśle spożywczym. W kwietniu w największych polskich serwisach rekrutacyjnych opublikowano ponad 12 tysięcy ofert dla handlowców, sprzedawców i pracowników sektora spożywczego. Dlaczego tak się dzieje? Spowolnienie gospodarcze nie było silnie odczuwalne w branży spożywczej, której nawet w tych trudnych czasach lepiej się wiedzie niż innym gałęziom przemysłu. Obroty w handlu detalicznym oraz gastronomii nadal rosną, jednak mniej dynamicznie niż dwa lata temu. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w ciągu trzech kwartałów 2009 roku przychody firm produkujących artykuły spożywcze wyniosły blisko 75 mld złotych i były tylko o 4 proc. niższe niż w 2008 roku, czyli w okresie koniunktury gospodarczej. Wzrosła też rentowność sprzedaży żywności i w okresie od stycznia do września ub. roku
– wyniosła ona 5,5 procent.
– Co szóste ogłoszenie rekrutacyjne zamieszczone w polskim Internecie jest skierowane do osób szukających pracy na stanowiskach związanych ze sprzedażą – wyjaśnia Beata Szilf-Nitka, dyrektor generalny internetowej giełdy pracy InfoPraca.pl. – Na stronach naszego serwisu na handlowców oraz pracowników branży spożywczej czeka ponad 2,5 tys. ofert pracy. Dla porównania, druga pod względem największej liczy ofert zatrudnienia branża „ubezpieczenia” oferuje zaledwie 1,5 tys. aktualnych ofert pracy. Należy jednak pamiętać, że handel jest branżą, która charakteryzuje się ciągłą fluktuacją kadr, jak i stale zmieniającym się zapotrzebowaniem na pracowników tymczasowych.
Struktura pozyskiwanych przez Miejski Urząd Pracy w Płocku ofert pracy według poszukiwanych kwalifikacji zawodowych wskazuje, że pracodawcy poszukują osób w konkretnych zawodach i z dodatkowymi umiejętnościami czy uprawnieniami, np. znajomością obsługi komputera, kasy fiskalnej czy też umiejętnością księgowania, magazynowania, spawania, prowadzenia pojazdów mechanicznych (samochodów ciężarowych, wózków jezdniowych), obsługą sprzętu do robót ziemnych, na przykład koparko-ładowarki. Niestety, trzeba pamiętać o bolesnym fakcie, że zmiany, jakie dokonują się na rynku pracy, wymagają znacznie podwyższonych kwalifikacji i kompetencji pracowniczych. Po prostu pracodawca ma coraz większe wymagania od potencjalnych pracowników. Stąd nie do przecenienia jest rola organizowanych przez urzędy pracy szkoleń, podczas których istnieje możliwość przygotowania bezrobotnych nie tylko do pracy na konkretnym stanowisku, ale także do adaptacji do nowych, ciągle zmiennych warunków.
– Szkolenia to jedna kwestia, ale chciałabym także zwrócić uwagę na znaczny wzrost zainteresowania wśród klientów tutejszego urzędu programami aktywnymi dotyczącymi otrzymania przez osoby bezrobotne jednorazowo środków na podjęcie działalności gospodarczej oraz tworzeniem miejsc pracy w ramach refundacji kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy dla osoby bezrobotnej – podkreśla Katarzyna Kęsicka, dyrektor Miejskiego Urzędu Pracy w Płocku. W pierwszym kwartale 2010 roku płocki urząd udzielił 150 osobom bezrobotnym jednorazowo środków na podjęcie własnej działalności gospodarczej, utworzono także 87 miejsc pracy w ramach refundacji kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy dla osoby bezrobotnej. Analogicznie w całym roku 2009 te liczby miały wartość odpowiednio: 284 i 90.
Spawacze, kelnerzy, pracownicy drogowi...
Miejski Urząd Pracy w Płocku sporządził w ubiegłym roku sprawozdanie dotyczące zawodów deficytowych i nadwyżkowych. Informacje zawarte w tym sprawozdaniu służą do realizowania planu szkoleń w tym roku. W jakich zawodach zatem istnieje największa szansa na zatrudnienie? Odpowiedź jest taka, jak powyżej: konkretnych. Największe szanse w staraniach się o pracę mają ekspedienci, spawacze, kelnerzy, pomoce kuchenne, barmani, opiekunki dziecięce, fryzjerzy, pracownicy drogowi, robotnicy obróbki kamienia, robotnicy gospodarczy, budowlańcy.
Jeśli przyjrzeć się analizie ofert pracy według zawodów na terenie miasta Płocka, to największe zapotrzebowanie było na pracowników w następujących zawodach: robotnik gospodarczy, sprzedawca, sprzątaczka, monter rurociągów przemysłowych, spawacz, murarz, pomoc kuchenna, monter instalacji wodociągowych i kanalizacyjnych, kucharz, monter instalacji przemysłowych, kelner. Biorąc pod uwagę sytuację odwrotną, najwięcej problemów z zatrudnieniem w Płocku mają na ogół: mechanicy – monterzy maszyn i urządzeń, filozofowie, historycy i politolodzy, technicy rolnicy, leśnicy, technicy mechanicy, pedagodzy.
Bardzo ciekawa jest także analiza rejestrujących się w Miejskim Urzędzie Pracy w Płocku w roku 2009 jako bezrobotni absolwentów z wyuczonym zawodem. Otóż okazuje się, że najwyższy udział w napływie absolwentów w ciągu minionego roku mieli: ekonomiści (10,8% rejestrujących się absolwentów z wyuczonym zawodem), asystenci ekonomiczni (4,2%), specjaliści administracji publicznej (3,5%), nauczyciele nauczania początkowego (3,5%), technicy informatycy (3%).
A gdzie miejsce dla ludzi z wykształceniem ogólnym? Powinni jak najszybciej się przekształcać zawodowo i korzystać z różnego rodzaju szkoleń. Wątpliwości w tej kwestii nie pozostawia oficjalne stanowisko Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia Województwa Mazowieckiego w sprawie kształcenia zawodowego. Jest w nim mowa, że pogarszającym się w ostatnim okresie wskaźnikom rynku pracy towarzyszą głosy przedstawicieli pracodawców, związków zawodowych, pracowników administracji publicznej, w tym zwłaszcza przedstawicieli systemu edukacji i służb zatrudnienia, środowiska naukowego. Funkcjonujący obecnie system edukacji i szkolnictwa zawodowego nie odpowiada w wystarczającym stopniu potrzebom rynku i wyzwaniom stającym przed nowoczesną gospodarką. Jak wynika ze statystyk rynku pracy, kryzys gospodarczy przekłada się na wzrost stopy bezrobocia oraz spadek liczby osób zatrudnionych, przy czym poważną grupą wśród osób bezrobotnych są absolwenci szkół średnich i wyższych. Równocześnie, co jest podkreślane między innymi przez Związek Rzemiosła Polskiego i skupione w nim organizacje, w trakcie wdrażania kilka lat temu reformy systemu edukacji, nastąpiła silna koncentracja uwagi na szkolnictwie ogólnym. Przyczyniło się to do zaniedbania edukacji zawodowej, co znalazło swój wyraz w likwidowaniu szkół o profilach zawodowych i towarzyszącemu temu zmniejszeniu zainteresowania kształceniem w zawodach rzemieślniczych i robotniczych. Paradoksalnie – pogarszającym się wskaźnikom rynku pracy towarzyszy deficyt fachowców, którzy mogliby bez trudu znaleźć pracę natychmiast po zakończeniu nauki.
Mniejszy spadek, kiedy wzrost?
Nietrudno zauważyć, że początek roku 2010 nie niesie ze sobą, wbrew temu, czego większość z nas oczekuje, radykalnego polepszenia sytuacji na rynku pracy. Niemniej w skali całego kraju mówić można o pierwszych symptomach zmiany tego stanu rzeczy, a przy okazji o statystycznym zwiększeniu płac dla tych, którzy pracę już posiadają. Według Romana Przasnyskiego, głównego analityka z firmy doradczej Gold Finance, sytuacja na rynku pracy poprawia się wolno, ale systematycznie. W marcu zatrudnienie w firmach było o 0,6 proc. niższe niż w tym samym miesiącu przed rokiem. To spadek nieco mniejszy, niż się spodziewano. Specjaliści szacowali, że zmniejszy się ono o 0,7 proc. W liczbach bezwzględnych oznacza to, że w przedsiębiorstwach zatrudnienie zmniejszyło się o 31,6 tys. osób. Przed miesiącem spadek sięgał 58,6 tys. osób. Można się spodziewać, że w najbliższych miesiącach będziemy świadkami odwrócenia się tendencji. Zobaczymy przynajmniej niewielki wzrost liczby zatrudnionych. Na razie małą poprawę zanotowano jedynie w porównaniu do lutego. W marcu w porównaniu do poprzedniego miesiąca zatrudnienie zwiększyło się o 600 osób. Łącznie w przedsiębiorstwach przemysłowych zatrudnionych było nieco ponad 5 mln 293 tys. osób.
Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w marcu 3493,4 zł. Oznacza to, że było wyższe o 4,8 proc. niż w marcu ubiegłego roku. Biorąc pod uwagę inflację, która wyniosła w marcu 2,6 proc., realnie w kieszeniach mamy więcej o 2,2 proc. W lutym wynagrodzenia wzrosły o 2,9 proc., ale cały ten wzrost „zjadła” inflacja. Już drugi miesiąc z rzędu wzrost płac w firmach jest większy, niż przypuszczano. Ekonomiści szacowali, że marcowa zwyżka sięgnie jedynie 2,9 proc. Trudno ocenić, czy przełoży się to na zwiększone zakupy w sklepach, czy trzeba będzie poczekać na kolejne sygnały trwałości tendencji wzrostu płac i dalszy spadek inflacji. W porównaniu do lutego przeciętny pracownik zatrudniony w przemyśle zainkasował o 205 zł więcej.
Tomasz Szatkowski
rednaczelny@tp.com.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości