Od kiedy pamiętam zbieram grzyby. Nie jest to nazbyt dziwne zważywszy, że ojca mam leśniczego. Dzieciństwo spędziłam bawiąc się w lesie, były to czasy, gdy w telewizji nie było nic szczególnego, a zwłaszcza dla dzieci (choć „Delfin Um” mobilizował mnie do wcześniejszego powrotu z podwórka). Późnym latem i jesienią z moim męskim rodzeństwem trzepaliśmy okoliczne lasy w poszukiwaniu grzybów. Pamiętam nawet zalecenia mojej mamy – nie zbierajcie małych prawdziwków, bo w occie mamy już ich wystarczająco, teraz tylko duże na susz. Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy zbieraliśmy tylko wybrane grzyby, tzn. prawdziwki i podgrzybki, ponieważ są bardziej aromatyczne. Natomiast kozaki i maślaki mogły rosnąć spokojnie. Chyba, że przyjechali miastowi, którzy cięli jak leci. Wówczas się dziwiłam, a teraz robię to samo, bo choć mieszkam na wsi to do lasu mam daleko i jak już w nim jestem to biorę wszystko. Niemniej faktem jest, że polskie pola są nadzwyczaj urokliwe. Nie to co tysiące hektarów kukurydzy w takim choćby stanie Iowa w USA.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze