Reklama

Kocham grzyby

23/08/2011 09:06
Od kiedy pamiętam zbieram grzyby. Nie jest to nazbyt dziwne zważywszy, że ojca mam leśniczego. Dzieciństwo spędziłam bawiąc się w lesie, były to czasy, gdy w telewizji nie było nic szczególnego, a zwłaszcza dla dzieci (choć „Delfin Um” mobilizował mnie do wcześniejszego powrotu z podwórka). Późnym latem i jesienią z moim męskim rodzeństwem trzepaliśmy okoliczne lasy w poszukiwaniu grzybów. Pamiętam nawet zalecenia mojej mamy – nie zbierajcie małych prawdziwków, bo w occie mamy już ich wystarczająco, teraz tylko duże na susz. Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy zbieraliśmy tylko wybrane grzyby, tzn. prawdziwki i podgrzybki, ponieważ są bardziej aromatyczne. Natomiast kozaki i maślaki mogły rosnąć spokojnie. Chyba, że przyjechali miastowi, którzy cięli jak leci. Wówczas się dziwiłam, a teraz robię to samo, bo choć mieszkam na wsi to do lasu mam daleko i jak już w nim jestem to biorę wszystko. Niemniej faktem jest, że polskie pola są nadzwyczaj urokliwe. Nie to co tysiące hektarów kukurydzy w takim choćby stanie Iowa w USA.
Zrazy wołowe z grzybami
Skład:

500 g wołowiny na zrazy (np. ligawa);
1 łyżka mąki;
3 łyżki oleju;
15 dag grzybów świeżych lub 2 dag suszonych;
1 cebula;
pół szklanki bulionu wołowego z kostki;
pół szklanki słodkiej śmietany (ja dodaję więcej bulionu a mniej śmietany, gdyż tak jest bardziej dietetycznie);
sól, pieprz.

Wykonanie:
Mięso kroimy w plastry w poprzek włókien. Tłuczkiem do mięsa rozbijamy je w dość cienkie zrazy. Następnie obtaczamy je w mące i doprawiamy pieprzem. Tak przygotowane obsmażamy na rozgrzanym oleju z obu stron. Do nich to dodajemy posiekaną cebulę i pokrojone grzyby. Całość chwilę razem smażymy, a następnie zalewamy bulionem i dusimy do miękkości. Na koniec dodajemy śmietanę i w razie potrzeby całość doprawiamy jeszcze solą i pieprzem. Tak przygotowane danie idealnie pasuje do kaszy gryczanej.

Z grzybami należy obchodzić się ostrożnie. Taka to już jest specyfika żywego organizmu, że doskonale dostosowuje się do otoczenia. To dostosowanie może nawet wytrawnego grzybiarza zmylić. Stąd dla spokoju zalecałabym zbieranie grzybów rurkowych (to te, które mają gąbeczkę od spodu), gdyż trudno je pomylić z muchomorem. Za bardzo dawnych czasów nasi słowiańscy przodkowie potrafili rozróżniać nawet muchomory czerwone. Wśród tych trujących potrafili wybrać te, które posiadały związki zaledwie halucynogenne. Oni jednak żyli znacznie bliżej natury i bardziej ją czuli. O tym jak bardzo oddaliliśmy się od niej świadczy historia z XVIII wieku. Wówczas urodził się bardzo znany współczesnym kompozytor Johann Schobert. Jednak kiedy dokładnie się urodził i gdzie nie wiadomo. Wiadomo zaś bardzo dokładnie jak i kiedy zmarł. Otóż 28 sierpnia 1767 roku po spożyciu właśnie grzybów. Podobno nawet sam je zbierał. Dziś już wiemy, że na grzybach znał się tak sobie, lepiej wychodziło mu z muzyką, gdyż na motywach jego sonat W. A. Mozart napisał swoje pierwsze cztery koncerty fortepianowe. Mając na uwadze obiad kompozytora Schoberta uważajmy na grzyby!
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości