Nie będziemy upijać się za darmo! W płockiej Izbie Wytrzeźwień cały czas jest pobierana opłata za pobyt. Z informacji, jakie uzyskaliśmy, wynika, że rozporządzenie mające regulować pobieranie opłat od dwóch lat leży w Centrum Legislacyjnym Rządu. Wniosek z tego, że brak stosownych argumentów prawnych to wynik opieszałości urzędników, którzy mają pewnie ważniejsze dokumenty do przygotowania. Jest to kolejny przykład, jak niska jest wartość stanowionego w naszym kraju prawa na każdym szczeblu władzy, począwszy od parlamentu, a skończywszy na samorządach gminnych.
Dlaczego przez dwa lata nie można było wydać przepisów, pozostanie tajemnicą osób, które powinny przygotować stosowne rozporządzenie ministra zdrowia.
- Opłaty cały czas pobieramy. Wystąpił w tej sprawie rzecznik praw obywatela Andrzej Zoll, który zwrócił się do ministra zdrowia o natychmiastowe wydanie rozporządzenia. Za kilka tygodni dokument powinien być gotowy – mówi dyrektor płockiej Izby Wytrzeźwień Bogusław Gostomski.
W Płocku opłata za pobyt w izbie od trzech lat utrzymuje się na poziomie 175 złotych i nic nie zapowiada, żeby się zmieniła. Z upoważnienia prezydenta miasta ustala ją dyrektor Izby Wytrzeźwień na podstawie obowiązującego rozporządzenia ministra zdrowia. Ważne, żeby opłata nie przekraczała 20% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia podawanego przez GUS.
- Opłata jest adekwatna do kosztów utrzymania placówki. Ściągalność kształtuje się na pułapie 28 – 30% - dodaje Bogusław Gostomski. – Dzięki przekształceniu izby w jednostkę budżetową straty spowodowane taką ściągalnością są pokrywane przez miasto.
Środki z opłat i pieniądze z miasta wystarczają na funkcjonowanie Izby Wytrzeźwień. Na koniec roku udaje się nawet zwrócić część pieniędzy przekazanych przez Ratusz. - 50% pacjentów to bezdomni. Ponadto jest bardzo dużo bezrobotnych i to bez prawa do zasiłku – w ten sposób dyrektor Gostomski tłumaczy ściągalność wahającą się w okolicach 30%.
Część klientów płaci przy wyjściu. Innym opłata jest potrącana z wartościowego depozytu, do czego pracownicy są uprawnieni. W skrajnych wypadkach jest wysyłane pismo do zakładu pracy, lub sprawą zajmują się pracownicy Urzędu Skarbowego. W przypadku bezdomnych i bezrobotnych nie mających żadnego źródła dochodu opłata jest umarzana przez dyrektora, który może taką decyzją podjąć do kwoty jednorazowego pobytu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że gdyby ściągalność opłat była w przedziale od 40 do 50% to działalność izby byłaby już dochodowa i można by myśleć nawet o sprywatyzowaniu placówki.
- Kobiet nadal nie przyjmujemy. Wynika to między innymi z rachunku ekonomicznego. Bardzo rzadko trafiają się panie pod wpływem alkoholu, a na każdej zmianie trzeba by zatrudnić dodatkowy personel. Jeżeli jednak pijana kobieta zostanie zatrzymana w związku z podejrzeniem o popełnienie przestępstwa trafi na pewno do policyjnego aresztu. W takich sytuacjach lekarz dyżurujący w Izbie Wytrzeźwień wykona niezbędne przy osadzeniu osoby pijanej badania.
Jedna noc w cieple
Do pobytu w izbie kwalifikuje się osoba, u której stężenie alkoholu wynosi przynajmniej 0,5 promila.
- Robimy jednak wyjątki w przypadku sprawców przemocy w rodzinie. Pozostają u nas, nawet jeżeli stężenie alkoholu jest niższe. Kolejnym wyjątkiem są bezdomni, szczególnie kiedy spada temperatura. Tu mogą się przespać przynajmniej jedną noc w cieple – mówi B. Gostomski. – Najmłodszy pacjent, którego przyjęliśmy w ubiegłym roku, miał 14 lat, uczył się jeszcze w podstawówce, najstarszy – 78. Rekordzista to 63-letni emeryt. Badanie alkometrem wykazało 4,84 promila, musiał pić przez kilka dni, ale jeszcze można było z nim rozmawiać.
Rekordzistą wśród nieletnich był pewien siedemnastolatek. Badanie wykazało blisko trzy promile.
- Prawdopodobnie chłopak był pod wpływem nie tylko alkoholu, ale także innych środków, wskazywał na to między innymi gwałtowny spadek stężenia alkoholu, niespotykany u osób, które są tylko pod wpływem alkoholu – opowiada B. Gostomski. – Nie ma takich przypadków często, ale kiedy już się zdarzają, to dotyczą zawsze młodych ludzi, którzy eksperymentują łącząc alkohol z narkotykami.
Płocka Izba Wytrzeźwień ma też “stałych klientów”. Niestety są to głównie bezdomni i bezrobotni, którzy w ciągu roku trafiają na Medyczną 1 nawet ponad dwadzieścia razy w roku. Raz tylko się zdarzyło, żeby pacjent do izby zgłosił się sam, gdyż zazwyczaj są dowożeni przez policję i straż miejską. Dwa lata temu pewien rowerzysta przechodząc w pobliżu placówki poczuł się tak zmęczony wypitym wcześniej alkoholem, że zapukał do drzwi i poprosił o “przenocowanie”. Pracownicy izby byli tak zaskoczeni, że w rezultacie przyjęli “zbłąkaną duszę”.
Usługi dla ludności
Izba Wytrzeźwień prowadzi też działalność usługową, chociaż jest ona dość nietypowa.
- Za 15 złotych można przebadać się na alkometrze. Czasami pracodawcy przywożą swoich podwładnych, jeżeli istnieje podejrzenie, że operator koparki jeżdżący po budowie jest niezupełnie trzeźwy – powiedział B. Gostomski.
Warto o tym pamiętać, jeżeli po jakiejś poważniejszej imprezce planujemy jazdę samochodem. Policjanci na drodze na pewno nie będą tak wyrozumiali, jak pracownicy izby. Jedno wypite półlitrowe piwo to około 0,2 promila, dwa mogą już dać 0,5. Na drugi dzień po imprezie już jeden “browar” może podbić stężenie alkoholu do 0,5 promila. Wino marki “Jabol” o pojemności 0,75 litra może skutkować stężeniem około 0,4 promila. Do tego trzeba wziąć pod uwagę ogólny stan organizmu: zmęczenie, wagę, zjedzone posiłki, a nawet płeć.
Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze