Reklama

Kiedy budzą się pszczoły

04/04/2012 10:30
Przez trzydzieści lat pracował w Komendzie Powiatowej Policji w Kutnie. Od roku 2009 do odejścia na emeryturę był zastępcą komendanta. Dziś nie ukrywa, że od długiego czasu pszczoły były i są jego hobby.  Z Andrzejem Arkitą rozmawia Zbigniew Wroński.
Kiedy tak bardzo polubił pan te mądre i pracowite owady?
– Moje pierwsze kontakty z pszczołami miały miejsce niespełna pół wieku temu, we wczesnym dzieciństwie. Dziadek, ojciec mamy, mieszkał na wsi, gdzie oprócz pracy na roli zajmował się hodowlą pszczół. Trzymał je w słomianych ulach zwanych koszkami. Pierwsze spotkania z tymi owadami zapamiętałem na długo. Nie należały do przyjemnych, przeciwnie – utkwiły mi w pamięci jako przykre i bolesne. Gdy miałem cztery, może pięć lat, dziadek podbierał miód. Pomimo zakazu, aby nie opuszczać mieszkania, wyszedłem na ganek i wówczas spotkała mnie zasłużona kara. Zostałem użądlony przez kilka pszczół. Od tej pory zachowuję dla nich respekt. Pierwszy ul na moim pasieczysku stanął w 1986 roku. Do dziś hoduję te ciekawe, niezwykle pożyteczne i pracowite owady.

Pszczelarstwo to nie tylko ciężka i ciekawa praca, to również świetny sposób spędzania wolnego czasu. Czy mam rację?
– Pszczelarstwo w moim wypadku to przede wszystkim hobby, sposób na spędzanie wolnego czasu, na odreagowanie po niezwykle stresującej pracy, jaką do niedawna wykonywałem. Początkowo, kiedy zaczynałem zajmować się pszczelarstwem, nie zdawałem sobie sprawy, że te małe owady mogą tak pozytywnie wpływać na psychikę człowieka. Przebywanie na terenie pasieki sprawiało, że całkowicie zapominałem o codziennych problemach służby czy też kłopotach osobistych. Takie wyłączenie się od codziennych spraw powodowało, że już po godzinie czy dwóch przebywania w pasiece czułem się odstresowany i zrelaksowany, mimo że praca na terenie pasieki nie należy do łatwych.

Kiedy jest najwięcej pracy w pasiece, czy to zależy od liczby uli?
– Praca pszczelarza trwa prawie przez cały rok, z tym wyjątkiem, że w okresie zimy odwiedziny pasieki są sporadyczne. Nie oznacza to, że pszczelarz nic nie robi. Czas zimy to okres na naprawę uli, ramek, topienie wosku, itp. A więc przygotowywanie się do kolejnego, nowego sezonu, któremu początek daje pierwszy wiosenny oblot pszczół. Przypada on na przełomie marca i kwietnia. Wszystko uzależnione jest od warunków pogodowych. Wskazane jest, aby pszczelarz był wtedy na pasieczysku i obserwował swoje owady. Okres po pierwszym oblocie jest dla prawidłowego funkcjonowania pasieki szczególnie ważny. Błędy popełnione przez pszczelarza w tym czasie mają przełożenie na zbiory miodu, a także na ogólną kondycję pszczelich rodzin. Kolejny pracowity czas to okres miodobrania przypadający na końcowe dni maja oraz czerwiec. W sierpniu i wrześniu trwają prace związane z przygotowaniem pszczół do okresu zimy. W życiu tych owadów to ciekawy moment, zawiązują wtedy tzw. kłąb kształtem przypominający jajo i tak pozostaną aż do nastania wiosny.
Te kochane przez pana owady pozostawiają po sobie „pamiątkę” w postaci użądleń. Czy to ma wpływ na psychikę człowieka?
– Natura wyposażyła pszczołę w niezwykle skuteczną broń, jaką jest żądło, przy pomocy którego owad ten wstrzykuje „napastnikowi” jad pszczeli. Każdy człowiek czy zwierzę, którzy doświadczyli bólu i cierpienia na skutek użądlenia pszczoły, czują respekt przed tym owadem. Strach przed użądleniem wywołuje określone reakcje ustrojowe, jak na przykład wydzielanie zwiększonej ilości potu. Osobiście każdego roku doświadczam skuteczności działania pszczelej broni. Dla własnego bezpieczeństwa zakładam kombinezon ochronny, jednak pracując z pszczołami, nie da się uniknąć użądleń.

Rola pszczół jest ważna nie tylko ze względów przyrodniczych, ale i ekonomicznych.
– Faktycznie, pszczoły należą do niezwykle pożytecznych owadów. Świata roślin kwiatowych nie można sobie wyobrazić bez pszczoły miodnej. To dzięki niej zapylane są niezliczone ilości roślin, a tym samym przyczynia się ona do zawiązywania owoców czy też polepszania ich jakości. Pszczoły dostarczają człowiekowi niezwykle cennych produktów: miodu, propolisu, wosku, pyłku kwiatowego czy też mleczka pszczelego. Wiele tych produktów wykorzystuje się w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym, kosmetycznym. Pszczelarzowi produkty te przynoszą korzyści ekonomiczne. Nic w tym dziwnego, że pszczelarstwem pasjonują się ludzie wielu zawodów: rolnicy, pisarze, lekarze, nauczyciele, policjanci, księża, emeryci. Praca z pszczołami jest więc pożyteczna dla wszystkich.

Od czego zależą zbiory miodu? Czy istnieje coś takiego, co nazywa się fałszowaniem miodu?
– Zbiory uzależnione są od tzw. pożytków, a więc nektaru, pyłku kwiatowego, którego dostarczają rośliny i drzewa owocowe. Jeżeli w pobliżu pasieki występują duże obszary roślin produkujących nektar, pszczelarz może liczyć na dobre zbiory miodu.
Co do drugiej części pytania, to niestety zdarzają się tacy, którzy fałszują miody. Najczęściej stosowaną metodą produkcji zafałszowanego miodu jest podawanie pszczołom syropu cukrowego, który pszczoły przerabiają na „miód”. Naturalną cechą prawdziwego, dobrego miodu jest zdolność do szybkiej krystalizacji, za wyjątkiem miodu akacjowego (ten krystalizuje się znacznie wolniej). Proponuję zaopatrywać się w miód u sprawdzonych pszczelarzy.

Sytuacja w pszczelarstwie jest coraz trudniejsza. Za zapylenie plantacji rzepaków, koniczyny białej czy upraw sadowniczych na terenie Niemiec pszczelarze otrzymują od 60 do 100 euro na rodzinę pszczelną. Czy podobnie jest w Polsce?
– Rzeczywiście sytuacja polskiego pszczelarstwa nie napawa optymizmem. Przykład podany przez pana z terenu Niemiec w Polsce należy do rzadkości lub praktycznie nie występuje. Ja w swojej przeszło 25-letniej hodowli pszczół tylko raz spotkałem się z przypadkiem, gdzie plantator ogórków nasiennych zwrócił się z prośbą o zapylanie jego plantacji pszczołami. Od kolegów pszczelarzy z naszego koła w Kutnie wiem, że podobnie ta sytuacja przedstawia się w ich pasiekach. Koszty hodowli pszczół z roku na rok wzrastają, natomiast ceny produktów pszczelich pozostają bez zmian. Obecnie pszczelarz, aby hodować pszczoły, musi mieć odpowiednią wiedzę (kursy, szkolenia), a to kosztuje, stąd coraz mniej chętnych w naszym kraju, aby parać się zawodem pszczelarza. Należy podkreślić, że polski pszczelarz może ubiegać się o wsparcie finansowe z Unii Europejskiej w ramach Krajowego Programu Wsparcia Pszczelarstwa prowadzonego przez Agencję Rynku Rolnego. Nie bez znaczenia użyłem słowa „może”, bo „może” nie oznacza, że takie wsparcie dostanie. Niestety, pszczelarz nie jest traktowany na równi z rolnikiem i nie otrzymuje np. dofinansowania do każdej rodziny pszczelej.

Czego należy życzyć hodowcy pszczół, właścicielowi dość sporej pasieki?
– Określenie „sporej” uważam za przesadne, gdyż moja pasieka liczy obecnie niespełna 20 pszczelich rodzin. Tegoroczna zima, a w szczególności dokuczliwe mrozy spowodowały, że kilka rodzin jej nie przeżyło. Pszczelarzowi należałoby przede wszystkim życzyć obfitych pożytków, co będzie miało przełożenie na ilość zebranego przez pszczoły miodu. A jeśli zbiory będą obfite, więcej tego wspaniałego produktu będzie można sprzedać, a to korzyść zarówno dla pszczelarza, jak i nabywców miodu. Tak więc oby tegoroczne zbiory były obfite.
fot. Z. Wroński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości