Reklama

Każdy mercedes jest piękny

04/06/2014 10:09
– Każdy mercedes jest piękny – przekonywał Leszek Ficenes z Klubu Mercedesów Zabytkowych, obecny już po raz ósmy w Płocku na zlocie „Mercedesem po Wiśle”. Pod tym stwierdzeniem podpisują się wszyscy bywalcy imprezy i to zarówno ci, którzy mają w garażach samochody z emblematem trójramiennej gwiazdy, jak również ci, którzy przyszli je tylko obejrzeć. Za nami 11. edycja tej kultowej płockiej motoryzacyjnej imprezy. Komandor zlotu Maciej Kulas jak zwykle stanął na wysokości zadania. Płocczanie również. Na Starym Rynku mercedesy zobaczyło ponad 10 tys. osób! Takiej frekwencji jeszcze nie było.
Przez cały weekend mercedesy krążyły po Płocku. Po raz pierwszy mogliśmy je oglądać pod Orlen Areną, potem na Starym Rynku i wreszcie stanęły w długim rzędzie wzdłuż drogi na strzelnicę na ul. Norbertańskiej. Fani mercedesów schodzili aż do samego końca, do ostatniego samochodu. Spotkaliśmy tu Aleksandra Niwelińskiego, dyrektora zoo. Mercedesy ceni, a przyjaciół zawsze mile u siebie gości. – To przyjazne samochody także dla zwierząt, wcale nie hałasują – podkreślał dyrektor. A Maciej Kulas wyrecytował ułożony wspólnie slogan „mercedesem wśród zwierząt”.
Na zlocie tym razem stawiło się blisko 90 mercedesów z całej Polski, a także z Anglii i Rumunii. Przyjechały kabriolety z lat 60., mercedes 200 SEB coupé z 1964 r., „Adenauer”, czyli rządowa limuzyna z lat 50. i jeszcze starsze mercedesy 170S z lat 40. ubiegłego stulecia. Przyjechali również członkowie Klubu W113 SL Pagoda Polska. Mieliśmy nawet campery oraz silną reprezentację terenówek – a to przy okazji 35. rocznicy rozpoczęcia produkcji mercedesa G460.
Największe emocje wzbudzał na starówce masywny mercedes benz G63 AMG 6x6. To niespodzianka przygotowana dla Płocka od Mercedes-Benz Polska dla fanów luksusu i ostrej jazdy terenowej. Pod maską ponad 500 koni mechanicznych, waga blisko 4 tony, cena także zawrotna – 2,5 mln zł! Świetnie sprawdza się nawet na pustyni, więc to idealne auto dla arabskich szejków, zwłaszcza że pali 30 litrów paliwa na 100 km. Ale w Polsce też się sprzedaje. Model prezentowany w Płocku już był zamówiony.
Grono mercedesomaniaków jest bardzo towarzyskie. Widać to było zwłaszcza w Alei Przyjaciół, gdzie zaparkowały pojazdy stowarzyszenia Płockie Klasyki oraz bmw, które za tydzień na swoim zlocie będą łamać stereotypy. Na starówce duże zainteresowanie wzbudzała też replika przedwojennego, polskiego samochodu CWS T1 z roku 1925, a z drugiej strony plymouth prowler – samochód produkowany w latach 1997–2002, ale w stylizacji retro nawiązującej linią do pojazdów typu hot rod.
Jak widać, na zlocie każdy mógł znaleźć coś dla siebie, a rozmowom o motoryzacji nie było końca. Zlotowicze jednak nie tylko oktanami żyją. Zostali zaproszeni też na mecz piłki ręcznej Wisła Płock contra Beach Handall Team Autoforum Petra Płock. Wysłuchali koncertu krakowskiego barda Pawła Orkisza, który wystąpił w Płocku z repertuarem „Wysocki po polsku”. W niedzielny poranek wyposażeni w kocyki i kosze z prowiantem mercedesomaniacy wyruszyli w przejażdżkę na nadwiślańskie plaże.
– Przyjemnie jest tutaj przyjechać, spotkać się z kolegami i pooglądać zabytkowe mercedesy, od tych przedwojennych po obecne. Myślę, że żadna inna marka nie potrafi zorganizować tak spontanicznej imprezy – podkreśla Leszek Ficenes z Klubu Mercedesów Zabytkowych. Zaznacza też, że płocki zlot to dziś impreza licząca się w kraju, a to wszystko dzięki operatywności płocczanina Macieja Kulasa, który potrafi nie tylko ściągnąć 100 ciekawych samochodów w jedno miejsce, ale też robić z tego wielkie motoryzacyjne święto. Pan Leszek do Płocka przyjechał wraz z Kazimierzem Kostrzewskim prosto z Międzynarodowego Zlotu Pojazdów Zabytkowych w Nowym Dworze Mazowieckim. Ich środkiem lokomocji był mercedes benz 200 roadster sport z 1936 roku. To wyjątkowy egzemplarz. Pod maską auto kryje motor dolnozaworowy, sześciocylindrowy o poj. 2000 cm3 i mocy 45 KM. Tego modelu wyszło zaledwie 110 sztuk. – Kupiłem go, gdy byłem jeszcze licealistą. W 1977 roku trudno było o części i materiały, dlatego tak naprawdę zacząłem go remontować w 1991 roku – opowiada pasjonat. Restauracja trwała 23 lata, ale dziś stan samochodu jest idealny i auto bez problemu jeździ po polskich, jak i europejskich drogach. Z Płocka też pojechało prosto do Warszawy. Podróż zajęła 2,5 godziny.
Przebywanie w towarzystwie takich fanów motoryzacji i takich maszyn udziela się młodszemu pokoleniu. Następcy depczą organizatorowi po piętach. – Mam zamiar razem z siostrą kontynuować dzieło taty. Mam też nadzieję, że impreza będzie się rozrastać i spotkamy się na 50. edycji zlotu „Mercedesem po Wiśle” – mówi Filip Kulas, uczeń I klasy Gimnazjum działającym przy Jagiellonce.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
fot. Jan Waćkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości