Reklama

Jezuita

20/11/2012 09:10
Zdarza się, iż wykonywane przez nas zajęcie przysparza nam imienia, lub jak kto woli „ksywki”. Przykładowo, dostawca ryb szybko staje się „Panem Rybą”. Czasami jednak bywa na odwrót, wtedy to postać człowieka rzutuje na nazwę istoty. Tak właśnie przedstawia się sprawa z indykami. Pierwsze wielkie hodowle indyków prowadził zakon jezuitów w pobliżu Bourges (centralna Francja). Stąd do dzisiaj w niektórych regionach Francji indyka nazywa się złośliwie „jezuitą”. Jednak ten obecnie najbardziej wpływowy i najliczniejszy w Kościele Katolickim zakon męski nie postawił na krzewienie wśród ludu wiedzy o nowoczesnym rolnictwie. Jezuici od początku swego istnienia skupili się na szkolnictwie. Siecią swoich placówek pokryli nie tylko Europę, ale też podążyli na inne kontynenty. To m.in. jezuita Jan Mikołaj Smogulecki (1610 – 1656), zaznajomił Chińczyków z systemem kopernikańskim i logarytmami. Z kolei lwowianin Michał P. Boym (XVII w.) był pierwszym Polakiem, który stanął na terenie Syjamu, czyli dzisiejszej Tajlandii. Jemu to zawdzięczamy podstawy sinologii (dziedzina naukowa zajmująca się wszystkim co dotyczy Chin). Mając tą wiedzę, jedząc indyka po tajlandzku, pomyślmy jaki świat jest mały, że warto go poznawać (eksplorowanie świata zdaje się być naszą cechą narodową) i zmieniać. Oczywiście na lepsze.

Ryż z patelni z indykiem po tajlandzku
Skład:

250 g ryżu długoziarnistego;
400 g filetu z indyka;
1 czerwona papryka;
1 cebula dymka;
1 mała puszka kukurydzy;
150 g mrożonego groszku;
150 ml warzywnego bulionu (może być z kostki);
1 ząbek czosnku;
2 łyżki sosu sojowego;
1/2 łyżeczki sproszkowanego imbiru;
1/2 łyżeczki chili;
50 g ziaren słonecznika;
6 łyżek oleju;
sól.

Wykonanie:
W osolonej wodzie gotujemy ryż. Paprykę i cebulę kroimy w kostkę, a kukurydzę osączamy z zalewy. Mięso kroimy w paski i rumienimy na 1 łyżce oleju wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Przekładamy mięso do osobnego naczynia, a na patelni, z dodatkiem 3 łyżek oleju, przesmażamy ugotowany ryż (ok. 10 minut), od czasu do czasu mieszając. Następnie dodajemy do niego paprykę, cebulę i rozmrożony groszek. Całość smażymy ok. 3 minut. Po tym czasie wlewamy bulion i sos sojowy, mieszamy. Na koniec przekładamy do ryżu usmażone mięso, kukurydzę, doprawiamy imbirem oraz chili, po czym chwilę podgrzewamy. Na małej patelni na 2 łyżkach oleju podsmażamy posolony słonecznik. Danie podajemy posypane słonecznikiem.

Historia jezuitów nie należy do spokojnych. Zakon ten założył w 1540 roku św. Ignacy Loyola. W 1564 biskup warmiński sprowadził ich do Braniewa, gdzie otworzyli pierwsze na terenach Polski seminarium duchowne. Przez wiele lat, nie kto inny jak właśnie jezuici, byli wyłącznymi nauczycielami i wychowawcami polskiej młodzieży szlacheckiej i magnackiej. Jezuici w naszym kraju, podobnie jak i na świecie, mieli się dobrze. Jednak z rokiem 1773 nadciągnęły nad zakon ciemne chmury. Wówczas to dekretem papieża Klemensa XIV doszło do ich rozwiązania. W chwili niedoli wsparcia udzieliła im caryca Katarzyna II, zezwalając na działalność oświatową w tzw. kraju zachodnim, czyli na wcielonych po I Rozbiorze terytoriach wschodnich Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Dobre relacje z carską Rosją nie trwały wiecznie, a tylko do 1820 roku. Wtedy to car Aleksander I zakazał im wstępu na teren monarchii rosyjskiej. Na szczęście od 1814 dzięki zarządzeniu Piusa VII jezuici mogli już formalnie działać w całym katolickim świecie. Tak więc, przetrwali trudne lata i trwają do dziś w dobrej kondycji. Jak wynika z tej krótkiej historii najważniejsze jest to, aby przetrwać kryzys, i mieć w zanadrzu jakąś „kryzysową Katarzynę”.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości