Reklama

Jezioro czy bajoro?

14/01/2004 11:44
Latem 2003 roku w Jeziorze Zdworskim, przy niższym o 40 cm stanie wody, zakwitły sinice, a potem wyłowiono 3,5 tony śniętych węgorzy. Od wielu lat sytuację dodatkowo pogarszają chaotyczne inwestycje rekreacyjne. Jeśli nikt racjonalnie nie zajmie się gospodarką jeziora, w najbliższych latach zamiast niego będziemy mieć w Zdworzu nikomu niepotrzebne bajoro.
Jezioro Zdworskie w najgłębszym miejscu ma 5 m (średnio - 1,7 m). Obniżenie lustra wody o 40 cm, to aż 30 % strata zasobu wody. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka: jezioro wysycha (jego zlewnia wynosi zaledwie 47 m3 sześć. wody) oraz odpływa do Jeziora Ciechomickiego (przez bagna i ciek o nazwie Wielka Struga, który łączy oba jeziora). Ciechomickie własnej zlewni praktycznie nie ma wcale, więc jeśli Zdworskie do niego nie spływa (np. obecnie w czasie zimy), szybko wysycha - w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy wyschło o ok. 80 cm. Pomagając Zdworskiemu trzeba więc równocześnie wspierać Ciechomickie.
Nad koncepcjami poprawy istniejącego stanu rzeczy pracuje Starostwo Powiatowe w Płocku oraz płocka Delegatura Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie. Ustalono, że Zarząd Dróg Powiatowych w Płocku zajmie się zatamowaniem odpływu ze Zdworskiego Wielką Strugą do Ciechomickiego, a jednocześnie zmodernizuje drogę dojazdową z Łącka do Wincentowa, z progiem regulującym odpływ wody (koszt inwestycji wyniesie ok. 200 tys. zł). Przy tym Ciechomickie będzie zasilane w wodę z innego źródła: - Gdy 10 lat temu wystąpiła susza, powstał sześciokilometrowy rurociąg łączący Jezioro Ciechomickie z przepompownią w Dobrzykowie. Od początku grudnia jest nim tłoczona woda do Jeziora Ciechomickiego. Do wiosny chyba uda się je napełnić - mówi dyrektor Stanisław Maciejewski z WZMiUW. - Wody brakuje także w Zdworskim, które w niebezpieczny sposób zostało zabudowane działkami rekreacyjnymi (wszystkich jest około 500). W związku z tym opracowano trasę 2,2 km rurociągu z Ludwikowa do Zdworskiego w Matyldowie. W ciągu 2 lat udałoby się uzupełnić ubytek wody. Być może kanał uda się zbudować do lata tego roku.
Jezioro Zdworskie jest płytkie (pomiary głębokości pochodzą sprzed wojny), zamulone (widoczność wody nie przekracza 0,4-0,6 m), chaotycznie zabudowane, ale wciąż atrakcyjne, bo piaszczyste. Cóż z tego, skoro w pobliżu nie ma oczyszczalni i wszystkie ścieki z okolicy spływają właśnie do niego. To spowodowało letnie śnięcie węgorzy, które mają swoją “sypialnię” w rejonie Wielkiej Strugi. Przy niskim stanie wody osady ściekowe zostały poruszone, a w konsekwencji zabiły 3,5 tony tych ryb.
Na wstępne działania doraźne potrzeba ok. 700 tys. zł, bo zakłada się, że tyle będzie kosztować pompowanie wody do obu jezior w ciągu dwóch najbliższych lat. Czysto hydrotechniczne działania, związane z uzupełnianiem wody w innych zbiornikach wodnych kończyły się zgodnie z powziętym zamiarem. W 1993 r. WZMiUW podniósł stan wody w Jeziorze Lucieńskim z rzeki Skrwy o 1 metr. Dziś wody w Lucieńskim jest pod dostatkiem. Ale żeby skutecznie i na wiele lat poprawić stan jezior, potrzeba o wiele więcej środków m.in. na wykonanie aktualnych pomiarów wysokościowych, zbadanie głębokości, składu osadów, by w konsekwencji doprowadzić jezioro do pierwotnego stanu. Nie ma się jednak co łudzić - żeby poprawić stan wody, Jezioro Zdworskie trzeba wyczyścić, czyli wybagrować:
- Wstępny projekt zakłada wydobycie około 200 tys. metrów sześć. namułu, zmagazynowanie go, zagospodarowanie zawierającego dużo biogenów odcieku. Bagrowanie będzie możliwe po opracowaniu kompleksowego projektu. Jego koszt wraz z unieszkodliwieniem to około 3 mln zł. To dużo - dodaje dyrektor S. Maciejewski.
Kto da na to pieniądze? Trzeba będzie szukać w środkach Unii. Zgodnie z ustawą “prawo wodne” wodami płynącymi, czyli jeziorami, zajmuje się marszałek województwa. Na razie nie przekazał na ich rekultywację żadnych środków. A tymczasem do jezior, które potrzebują pomocy, ostatnio dołączyło Jezioro Urszulewskie koło Sierpca, gdzie w wyniku złej gospodarki stan wody obniżył się o pół metra. Najgorzej jest w miejscowości Słupia, gdzie właściciele działek porobili sobie kanały odpływowe i stawy rybne.
Nikt nie wątpi, że wymienione jeziora trzeba ratować. Ich nadmierna eksploatacja, bez jakichkolwiek nakładów finansowych, prędzej czy później zniszczy te jedyne w województwie mazowieckim naturalne zbiorniki wodne.
(eg)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości