Reklama

Jeszcze dłuższe kolejki

26/09/2013 08:32
Zbliża się najważniejszy dla szpitali czas negocjowania przyszłorocznych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Dyrektorzy szpitali już mówią, że jeśli nie będzie większych kontraktów, przy stale rosnących bieżących kosztach, to prognozy na przyszły rok są złe. Tym bardziej, że do budżetu szpitali nie wróciły pieniądze za nadwykonania. W przypadku jednego z największych w regionie Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach wynoszą one ponad 12 mln zł. Na dzienne, bezpieczne funkcjonowanie Szpital potrzebuje około 480 tys. Dyrektorzy nie wykluczają, że o pieniądze być może będą musieli walczyć w sądzie.
Dyrektor Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach Stanisław Kwiatkowski sytuację komentuje krótko:
– Jeżeli w przyszłym roku nie będzie zwyżki kontraktu i dalej NFZ nie będzie zwracał pieniędzy za nadwykonania, oznacza to dla szpitali wielkie zadłużenie. Nikt nam nie da kredytu, bo jeden bezpieczny już spłacamy.
Dziennie szpital na funkcjonowanie potrzebuje około 480 tys. zł. Na dziś ma w NFZ kwotę ponad 12 mln zł za nadwykonania: za ubiegły rok 6 mln zł i za pierwsze półrocze bieżącego roku blisko 8 mln zł. – Wcześniej nie było problemu ze zwrotem tych pieniędzy. I dzięki nim bilansowaliśmy się. Teraz musimy udowadniać, że to były procedury ratujące życie. Przecież do szpitala nikt nie przyszedł na poprawę samopoczucia. Ale musimy to udowodnić. Niewykluczone, że być może właśnie na drodze sądowej – dodaje dyrektor Kwiatkowski.
Na razie szpital dostał z NFZ propozycję ugody i zwrotu części pieniędzy za świadczenia udzielone między innymi na oddziałach intensywnej opieki medycznej, pediatrycznym, onkologicznym i dializ. Ale to stanowi 20% wydanych na leczenie pieniędzy. Pozostałą kwotę szpital miałby szansę odzyskać po udowodnieniu, że zostały one wydane na ratowanie życia. – Wszystkie historie chorób trzeba pokserować, potwierdzić za zgodność z oryginałem i dostarczyć do sądu. A słynne jest orzeczenie sądu w Bydgoszczy, w którym dializy nie uznano za procedurę ratującą życie – mówi dyrektor Kwiatkowski.
Zwrot pełnej puli 12 mln zł wystarczyłby szpitalowi na zbilansowanie się. Jeżeli go nie będzie, a kontrakty nie będą wyższe, dla szpitali oznacza to popłynięcie w wielkie zadłużenie. I chociaż trudno już o cięcia, to wprowadzane będą dalsze oszczędności. Na czym? – Jeśli będzie taka konieczność, w pierwszej kolejności będziemy musieli rozważać wycofanie się ze świadczeń typu wstawianie rozruszników, endoprotez i soczewek. I wydłużenie już i tak długich kolejek – mówi Stanisław Kwiatkowski. Póki co uspokaja, że nie ma zagrożeń dla leczenia, płac i kadry. O tych kwestiach co miesiąc zarząd szpitala dyskutuje z przedstawicielami załogi i związkowcami.
Dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Sierpcu Dorota Kowalkowska pokazuje, jak na przykładzie jej placówki wzrost kosztów ma się do finansowania. – Koszty działalności zakładów opieki zdrowotnej, w tym również w Sierpcu, rosną z roku na rok. Na przestrzeni 3 lat, od 2011 do 2013 roku, koszty energii elektrycznej i cieplnej, wody, leków, materiałów diagnostycznych i badań oraz usług komunalnych wzrosły o ponad 30%. A wartość kontraktu z NFZ praktycznie się nie zmieniła – przedstawia dane dyrektor Kowalkowska.
Dodaje, że ustawowe zmiany wprowadzane do gospodarki, na które kierownicy zakładów nie mają żadnego wpływu, generują znaczące koszty, np.: minimalna płaca od 2011 r. wzrosła o 200 zł, składka ZUS rentowa wzrosła o 2%, składka na Fundusz Emerytur Pomostowych 1,5%, a podatek VAT o 1%. – Ponadto wdrożenie systemu E-wuś, próżniowe pobieranie krwi, identyfikatory dla pacjentów to również dodatkowe koszty uszczuplające środki finansowe z działalności bieżącej.
Mimo że zawarto korzystniejsze umowy i zmniejszono koszty żywienia pacjentów, prania, konserwacji i napraw sprzętu medycznego, działalność bieżąca jest bardzo niedofinansowana, a kierowanie zakładem w takich warunkach to ciągłe dokonywanie wyborów, co w pierwszej kolejności opłacić – mówi o zasadach codziennego zarządzania szpitalem Dorota Kowalkowska. – Pozyskaliśmy środki finansowe ze Starostwa Powiatowego, Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych i PFRON na realizację zadań inwestycyjnych i tylko na takie cele można je przeznaczyć.
Jej zdaniem potrzebna jest zmiana systemu finansowania. – Jeżeli finansowanie nie ulegnie zmianie, nie wykluczam żadnych działań. Dyrektor nie może działać na szkodę zakładu. Stanisław Kwiatkowski dodaje, że nie pamięta dnia, aby w służbie zdrowia było dobrze. – Zarządzamy biedą i długiem. Zastanawiamy się, co i gdzie zaoszczędzić, zamiast jak rozwijać szpital.
O finansowej przyszłości dyrektorzy mazowieckich szpitali mają rozmawiać na spotkaniu szefów placówek zaplanowanym na październik.

Mazowiecki oddział NFZ zaproponował 59 mln zł zwrotu za nadwykonania (kwota roszczeń placówek z Mazowsza za nadwykonania wynosi ponad 380 mln zł). Środki pochodzą z rozliczeń migracyjnych. Jak informował w komunikacie prasowym szef mazowieckiego oddziału NFZ Adam Twarowski, w ramach tej kwoty NFZ Mazowsze będzie w stanie sfinansować świadczenia wykonane przez świadczeniodawców w 2012 r. ponad limit zawarty w umowach zawartych w rodzajach: leczenie szpitalne, świadczenia odrębnie kontraktowane. NFZ Mazowsze w całości pokryje koszty poniesione przez mazowieckie szpitale w 2012 r. z tytułu procedur nielimitowanych, substancji czynnych w programach terapeutycznych, programach terapeutycznych i leków w programach lekowych. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w zakresach: leczenie szpitalne oraz świadczenia zdrowotne odrębnie kontraktowane NFZ Mazowsze planuje zapłacić świadczeniodawcom 70% za wszystkie świadczenia oznaczone w 2012 r. jako ratujące życie. Ponadto NFZ Mazowsze planuje zapłacić świadczeniodawcom 60% za wszystkie świadczenia niesfinasowane w następujących zakresach świadczeń (powszechnie uznawanych za ratujące życie), tj. chemioterapia, onkologia kliniczna, chirurgia onkologiczna, świadczenia na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii, chirurgia naczyniowa (zaopatrzenie tętniaka aorty), neurologia (leczenie udarów), hemodializoterapia. Poza tym NFZ Mazowsze planuje zapłacić świadczeniodawcom 60% za świadczenia wykonane w zakresach dziecięcych. Świadczeniodawcy podpisujący ugodę z NFZ Mazowsze nie będą musieli zrzec się roszczeń we wszystkich zakresach. Wymagane będzie zrzeczenie roszczeń jedynie w zakresach objętych ugodą.

Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. D. Ossowski
Sonda Tygodnika Płockiego
Końcówka roku to czas, kiedy coraz głośniej mówi się o planach przyszłorocznych kontraktów NFZ ze szpitalami, a pacjenci wyczekujący w długich kolejkach do lekarzy coraz boleśniej odczuwają brak dostępu do specjalistów. Czy w nowym roku może być jeszcze gorzej i czy wszystko jest spowodowane niskimi kontraktami?

Bernard Milewski
Trudna sytuacja, z jaką mamy do czynienia w służbie zdrowia, jest spowodowana zbyt małą ilością pieniędzy dawanych w puli poszczególnym przychodniom, poradniom i szpitalom. Generalnie brakuje pieniędzy i to niestety przekłada się bardzo boleśnie na pacjentów. Ale w całej sprawie ważne jest też podejście personelu medycznego. Wszystkie te elementy składają się na to, że nie jest najlepiej. Nie wystarczy tylko chcieć, trzeba jeszcze umieć. Czy byłoby lepiej, gdyby były większe pieniądze? Być może pod warunkiem, że z tym w parze z nimi szłaby jakość usług.

Agnieszka Maruszak
Niestety, ale może być jeszcze gorzej, chociaż patrząc na to, co się dzieje w przychodniach i poradniach specjalistycznych, trudno sobie to wyobrazić. Jeżeli pieniędzy dla poszczególnych placówek będzie mniej, wiadomo, że długi będą rosły, a kolejki się wydłużały. Z tego, co wiem, lekarze już zastanawiają się, czy nie przekładać wizyt pacjentów zapisanych na konsultacje w tym roku na rok przyszły. Nie jest to wina zbyt małych pieniędzy, tylko źle skonstruowanego systemu. Przecież płacimy ogromne składki, z których powinno starczyć przynajmniej na jakieś podstawowe usługi medyczne.

Żaneta Jasińska
Niestety jest coraz gorzej. I jest to przerażające. Bo już teraz do specjalistów w ramach NFZ czeka się po kilka miesięcy, a na specjalistyczne zabiegi po kilka–kilkanaście. W tej sytuacji trudno jest sobie wyobrazić, że może być jeszcze gorzej. Czy jest to kwestia zbyt małych pieniędzy? Raczej wina systemu służby zdrowia. I pacjenci, i pracownicy służby zdrowia czekają, żeby nie tylko mówiło się o systemowej zmianie w systemie leczenia, ale żeby wreszcie zaczęło się coś dziać w tym kierunku.

Olaf Pol
Nie podoba mi się to, co się dzieje, zwłaszcza pod koniec roku kalendarzowego, kiedy chcemy się zapisać do lekarza specjalisty. Komu może się podobać sytuacja, w której tylko w tzw. nagłych przypadkach, kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, jest szansa na konsultację z lekarzem specjalistą? Mówimy tu o poradach w ramach usług kontraktowanych przez NFZ. Bo na te w zdecydowanej większości czekają pacjenci. Owszem, można leczyć się prywatnie, ale wiemy, że zwłaszcza na kosztowne zabiegi stać coraz mniejsze grono osób.     rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości