Mama krzątająca się po kuchni, wydająca posiłki domownikom wracającym z pracy lub szkoły, powoli znika z obrazów naszej pamięci. Jej miejsce zajmuje zabiegana organizatorka życia domowego. Dzisiejsza mama, zanim wybiegnie do pracy, zazwyczaj przygotowuje dzieci do szkoły (karmi, ubiera, robi kanapki), zaś wracając z pracy, robi zakupy oraz obmyśla szybki i pożywny posiłek. Wieczorem pierze, prasuje oraz wpada w wir edukacyjny swoich pociech. W Polsce masowe wyprowadzanie kobiet z domu, a ściślej z kuchni, miało miejsce w latach 50. ubiegłego wieku. Ówczesny system, oparty o żywienie w stołówkach, deprecjonował tradycyjną rolę kobiety. Wartościową pracą była ta poza domem, choćby nawet byłaby to niskopłatna praca traktorzystki lub osoby „przy taśmie”. Zdarzało się, że nawet aparat partyjny dostrzegał ten problem, ba, czasami nawet dopuszczał się nieśmiałej krytyki. Obrazuje to choćby wystąpienie towarzysza Hangersteina w 1956 roku na konferencji sprawozdawczo-wyborczej Komitetu Miejskiego PZPR w Katowicach: „Chciałbym się jeszcze ustosunkować do pracy zawodowej kobiet, które mają rzekomo pracować na zasadach równouprawnienia, a pracują z konieczności ekonomicznej wbrew woli i zainteresowaniom”. Dzisiaj praca kobiet podjęta z ekonomicznej konieczności pozostała aktualna. Co więcej, owa ekonomiczna konieczność zmusiła wielu Polaków, w tym kobiety, do szukania lepszego bytu na obczyźnie. Na brytyjskiej ziemi częściej mamy decydują się zostać w domu (podobno opiekunki do dzieci są tam bardzo drogie, a i polityka prorodzinna temu sprzyja). Wówczas mogą nauczyć dzieci pieczenia brytyjskich muffinek, aby po latach móc doczekać się ich na śniadanie w Dniu Matki.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze