Grizzli, zdrobniale Gryzol, ma w życiu tylko jeden cel – łasić się i domagać się coraz to nowych pieszczot. Żaden akceptowany przez niego człowiek nie zdoła umknąć przed "obowiązkiem" wygłaskania spragnionego ciągle ludzkiej bliskości psa, a raz rozpoczęte drapanie za uchem czy pod psią brodą trwa i trwa... ku uciesze psa naturalnie.Gryzol uwielbia towarzyszyć każdemu, kto tylko wstąpi na teren jego królestwa – pilnowanego przezeń podwórka. Biada jednak obcemu, który wejdzie na psie terytorium; donośne szczekanie zdaje się nie mieć wtedy końca, spokojny zwykle psiak dwoi się i troi by stworzyć wrażenie, iż jest groźniejszy niż wygląda. Nieliczni znają jednak sposób na okiełznanie tego zachowania – jedna parówka lub inny psi smakołyk czynią cuda i Gryzol w okamgnieniu staje się potulny – do czasu zakończenia posiłku... Poza ciągłym domaganiem się o pieszczoty Gryzol ma także skłonność do pozorowanego polowania na wszelkie stworzenia znajdujące się w jego zasięgu. Dzięki tej właśnie skłonności drób nie waży się przekraczać wyznaczonej przez psa linii swego wybiegu, szpaki i wróble nie próbują nawet zbliżyć się do ogródka i sadu, a owady korzystające z przestrzeni powietrznej nad podwórkiem – gdy znajdują się na zbyt niskim pułapie – zostają przechwycone i pouczone, że następny przelot bez uzgodnienia, poza zmuszeniem do lądowania, może skończyć się konsumpcją. Jednej tylko rzeczy Gryzol panicznie się boi – jest nią woda. W młodości pies uwielbiał spotkanie z miską pełną wody i kąpielą w niej, czas jednak sprawił iż upodobania – jak każdemu zresztą – się zmieniły. Widok człowieka podlewającego ogródek wzbudza w psie trwogę i zastanawiać się tylko można, gdzie się Gryzol zaszył. Nie pomaga wołanie, obiecywanie miski pełnej psich smakowitości tudzież wielogodzinnych pieszczot – pies nie ujawnia się tak długo, aż kurek z wodą zostanie zakręcony, a ostatnie krople wody ściekną na ziemię. A propos ziemi... strasznie z niej Gryzola trudno podnieść, gdy już przychodzi pora na umieszczenie psa w przeznaczonej dla niego zagrodzie. Aktywny zwierzak, widząc nadchodzącą porę "zaparkowania" go, kładzie się na ziemi i nie zamierza wstać – a tym bardziej dobrowolnie dać się umieścić w budzie. Jednej osobie zwykle nie udaje się postawić psa na cztery łapy, dopiero dwie chwytając zwierzaka za łapy są w stanie - delikatnie unosząc - przenieść wydaje się zadowolonego psa w okolice budy. Psie zadowolenie trwa aż do momentu położenia na ziemię... i wtedy dopiero, gdy noszący oddalają się już, Gryzol oswaja się z obrotem spraw choć nie do końca – tęskne spojrzenia za odchodzącymi ludźmi domagają się ich powrotu, towarzystwa i obdarzenia nowymi pieszczotami. Wysłuchała: Blanka Stanuszkiewicz Uwaga rozdajemy NAGRODY!!! Zwierzęta, o których napiszemy w rubryce "Ja i mój zwierzak" otrzymują od nas upominki. W tym tygodniu trafią one do Gryzola - psa Dominiki Grabowskiej. To jednak nie wszystko! Raz w miesiącu, wśród właścicieli prezentowanych zwierząt, będziemy losować aparat fotograficzny! Drogi czytelniku nie zwlekaj! Opowiedz lub napisz o swoim fantastycznym zwierzątku. Na zgłoszenia czekamy pod numerem telefonu: 262-55-88, nasz adres: Stary Rynek 27, 09-402 Płock, e-mail:tygplock@plocman.pl Sponsorem nagród jest Nestle Purina Pet Care, producent: Frieskies, Darling, Doko, Feliks, Gurmet.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze