Poznać imię męża, choćby tylko tyle móc odkryć z przyszłości. To ta ciekawość sprawiała, że dziewczęta w noc świętego Andrzeja (z 29 na 30 listopada), podejmowały szereg wróżbiarskich zabiegów. Najpopularniejsze, nawet do dzisiaj, było lanie wosku na wodę. Z zastygłych jego form odczytywano przeznaczenie. Przykładowo, jeśli wosk zastygł w półksiężyc, to należało się spodziewać miłosnej przygody, zaś gdy kształtem przypominał zamek, to księcia z bajki. Wróżba ta nie wymagała szczególnego poświęcenia od uczestniczek andrzejkowych wieczorów. Były jednak regiony Polski, gdzie bywało inaczej. Na Podlasiu, aby poznać przyszłego męża dziewczę musiało zmówić dziewięć pacierzy stojąc, dziewięć klęcząc i dziewięć siedząc. Te modły należało jeszcze wspomóc całodziennym postem, z nie przyjmowaniem płynów włącznie, zaś przed samym zaśnięciem konieczne było spożycie solonego śledzia. Dodatkowo dla wzmocnienia siły wróżby zalecano spanie ze spodniami męskimi pod poduszką i wałkiem do maglowania bielizny u boku. A to wszystko po to, aby dowiedzieć się, że na imię mu Andrzej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze