Zużycie prądu przez samochód elektryczny to jedna z najczęściej poruszanych kwestii przez osoby, które rozważają zakup takiego pojazdu. Koszty ładowania oraz realne zapotrzebowanie na energię zależą od wielu czynników, takich jak model auta, styl jazdy, temperatura czy warunki na drodze. W praktyce samochód elektryczny może być nie tylko wygodny w codziennym użytkowaniu, ale również korzystny pod względem wydatków. Warto więc sprawdzić, ile prądu faktycznie zużywa elektryk i od czego zależą różnice w jego poborze energii.
Na zużycie energii w samochodzie elektrycznym wpływa kilka czynników, a największe różnice widać w zależności od stylu jazdy i warunków, w jakich porusza się auto. Szybkie przyspieszanie, wysoka prędkość na trasie oraz częsta jazda autostradowa wyraźnie podnoszą spalanie prądu, bo rośnie opór powietrza i zapotrzebowanie na moc. Duże znaczenie ma też temperatura, ponieważ zimą energia idzie nie tylko na napęd, ale również na ogrzewanie kabiny i dogrzewanie baterii, a latem na klimatyzację.
W praktyce liczy się także masa i aerodynamika pojazdu, rozmiar felg oraz rodzaj opon, szczególnie gdy są to opony o większych oporach toczenia. Zużycie potrafi wzrosnąć przy pełnym obciążeniu auta, bagażniku dachowym czy przewożeniu rowerów, bo zwiększa się opór i masa do rozpędzania. W mieście często pomaga rekuperacja, która odzyskuje część energii podczas hamowania, natomiast na trasie ten efekt jest mniejszy, więc różnice między miastem a autostradą bywają naprawdę duże. Więcej na temat zużycia prądu przez samochody elektryczne przeczytasz na: https://mapaladowania.pl/blog/ile-pradu-pobiera-auto-elektryczne/.
Na końcowy wynik wpływa też sposób ładowania i przygotowania auta do jazdy, na przykład podgrzewanie lub schładzanie kabiny podczas ładowania może ograniczyć późniejsze zużycie w trasie. Istotny jest również stan baterii i jej temperatura, ponieważ w niekorzystnych warunkach systemy auta zużywają energię na utrzymanie akumulatora w optymalnym zakresie. Dlatego dwa identyczne modele mogą mieć zupełnie inne zużycie energii, jeśli jeżdżą w innych warunkach i w inny sposób.
Koszt ładowania auta elektrycznego zależy przede wszystkim od tego, gdzie uzupełniasz energię i w jakich warunkach korzystasz z samochodu na co dzień. Najtaniej zwykle wypada ładowanie w domu, ponieważ płacisz według swojej taryfy i możesz lepiej kontrolować moment ładowania, na przykład korzystając z godzin, w których prąd bywa tańszy. Z kolei na publicznych stacjach cena za kilowatogodzinę jest zazwyczaj wyższa, bo zawiera koszty infrastruktury, serwisu oraz wygodę szybszego uzupełnienia energii, szczególnie przy ładowarkach szybkich.
Warto też pamiętać o dodatkowych opłatach, które czasem pojawiają się u operatorów, na przykład za zajmowanie stanowiska po zakończeniu ładowania, dlatego korzystanie ze stacji wymaga odrobiny uważności. Na ostateczny koszt wpływa również samo zużycie energii, a to zmienia się w zależności od stylu jazdy, prędkości, temperatury, obciążenia auta, rodzaju opon czy używania ogrzewania i klimatyzacji. W praktyce najbardziej opłacalny scenariusz to taki, w którym większość ładowań odbywa się w domu, a szybkie stacje służą głównie do podróży i sytuacji awaryjnych.
Zużycie prądu w samochodzie elektrycznym na 100 km najczęściej podaje się w kWh/100 km i warto od razu założyć, że nie istnieje jedna stała liczba dla wszystkich aut. W praktyce większość współczesnych elektryków w normalnym użytkowaniu mieści się zwykle w okolicach kilkunastu do około dwudziestu kilku kWh/100 km, przy czym realne różnice między modelami potrafią być bardzo duże. Dobrze pokazują to zestawienia z testów drogowych. W ujęciu praktycznym ADAC w swoich pomiarach wskazuje, że rozpiętość zużycia wśród testowanych aut może wynosić mniej więcej od ok. 13 do blisko 30 kWh/100 km, zależnie od klasy pojazdu i warunków.
Na wynik mocno wpływa to, gdzie jeździsz. W mieście elektryk często wypada oszczędniej, bo odzyskuje energię dzięki rekuperacji podczas hamowania i zwalniania, a średnie prędkości są niższe. Na trasie, a szczególnie na drogach szybkiego ruchu i autostradach, zużycie zwykle rośnie, bo przy wyższych prędkościach gwałtownie zwiększa się opór powietrza i auto potrzebuje więcej energii do utrzymania tempa. Właśnie dlatego dwa przejazdy odcinka 100 km mogą mieć zupełnie inne zużycie w zależności od tego, czy były to spokojne kilometry po mieście, czy szybka jazda w trasie.
Trzeba też odróżnić wartości katalogowe (np. WLTP) od rzeczywistości. WLTP jest przydatne do porównywania modeli między sobą, ale w codziennych warunkach wynik potrafi się przesunąć w górę lub w dół, bo dochodzą czynniki, których nie da się uśrednić w jednym teście: styl jazdy, ukształtowanie terenu, wiatr, obciążenie auta, ciśnienie w oponach czy rozmiar felg. Bardzo istotna jest temperatura, zwłaszcza zimą, kiedy energia idzie nie tylko na napęd, ale też na ogrzewanie kabiny i przygotowanie baterii do pracy. W niskich temperaturach wzrost zużycia rzędu kilkudziesięciu procent nie jest niczym niezwykłym, szczególnie przy krótkich odcinkach i częstym dogrzewaniu wnętrza.
artykuł partnera
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze