Reklama

Grabina – wioska odcięta od świata. Krótka historia długoletniej walki o autobus do Płocka

Przez ostatnie lata wielu z nas słyszało o problemie wykluczenia komunikacyjnego. W skrócie chodzi o to, aby władze samorządowe organizowały dogodny dla mieszkańców transport w miejscowościach, do których nie dojeżdżają rejsowe autobusy. Chociaż Grabina leży zaledwie 2,5 km od granic miasta, dokąd dociera komunikacja miejska, to linia nr 7 nie może zostać przedłużona, by do Płocka mogli z Grabiny dojeżdżać mieszkańcy tej miejscowości. Od 2017 roku problem pozostawał nierozwiązywalny.

W 2017 roku Komitet Przyjaciół Grabiny przeprowadził wśród mieszkańców anonimową ankietę. Należało w niej udzielić odpowiedzi na pytania: „Czy widzisz konieczność i potrzebę, by jeździły bezpośrednie autobusy do Płocka?”, „Czy korzystałaby z takiego autobusu rodzina?”, „Jaka cena biletów byłaby możliwa do zaakceptowania?”, „W jakich godzinach miałyby kursować autobusy?”. Wyniki ankiety zostały przekazane do Urzędu Gminy, jednak Klub Przyjaciół Grabiny nigdy nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

Grabina leży około 2,5 km od Płocka. Mieszkańcy mają bezpośrednie połączenie z Płockiem tylko w okresie letnim, kiedy kursuje linia sezonowa. Przez pozostałe miesiące w roku są całkowicie odcięci od świata.

Reklama

Ktoś powie, że to przesada, żeby walczyć, by jeździł tam oddzielny autobus.

- Grabina się rozbudowuje, rdzennych mieszkańców zostało tu niewielu i są to przede wszystkim starsi ludzie. W ostatnich latach zamieszkało tu sporo młodych ludzi, z dziećmi, także tymi, które uczą się w szkołach ponadpodstawowych, których na miejscu nie ma, przybywa pracujących w Płocku. Jeśli ktoś nie ma samochodu, to ma poważny problem – tłumaczą mieszkanki Grabiny – Grażyna, Halina i Honorata.

Grabina to malowniczo położona wieś, od stolicy gminy jest oddzielona jeziorem. Do centrum Łącka jest 6 km, które mieszkańcy muszą pokonać, by stamtąd „złapać” autobus rejsowy do Płocka. Te rejsowe nie jeżdżą zbyt często, co oznacza, że podróż wydłuża się do godziny albo nawet więcej. Centrum Płocka i Grabinę dzieli 11 km.

Reklama

- Oczywiście możemy dojechać do Płocka samochodem, na podwórku większości domów stoją przecież samochody, ale to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo potem jest problem z pozostawieniem samochodu na parkingu w Płocku, a młodzież nie zawsze dysponuje autem. Ludzie starsi, którzy potrzebują dojechać do lekarza specjalisty, Urzędu Skarbowego czy do innych urzędów też pewnie woleliby jechać autobusem, niż stale szukać miejsc parkingowych i dodatkowo za nie płacić. A poza tym, czy my nie możemy pojechać do kina czy teatru i wypić lampki wina, tylko ktoś musi pełnić rolę dyżurnego? – przytaczają argumenty mieszkańcy Grabiny.

 

Reklama

Klub Przyjaciół Grabiny się nie poddaje

Ponieważ gmina nie zdecydowała, czy zechce rozwiązać problem, czy odłożyć go do „zamrażarki”, panie z Klubu Przyjaciół przeprowadziły w 2019 roku drugą ankietę. Zanim jednak oddały ją sąsiadom, przejechały się autobusem powiatowym, który jest też do dyspozycji mieszkańców gminy Łąck, a jeździ do Grzybowa, przez Płock.

[paywall]

- Jeździ pusty, być może zabiera jakichś pasażerów z Płocka do Grzybowa, ale tam już nie jechałyśmy. To był duży autobus, miał z jednej strony dwa, z drugiej trzy rzędy siedzeń, ale nikt nim nie jechał. Powrót nie doszedł do skutku, bo okazało się, że autobus nie wracał do Łącka. Podobno kiedy jest pusty, to nie jedzie dalej, tylko z ronda kieruje się do bazy – wspominają swoją podróż.

Reklama

Ale to nie koniec prób, by znaleźć rozwiązanie, którego gmina nie chciała szukać.

- Znalazłyśmy autobus, który jeździ z Płocka do Nowego Duninowa. W Płocku są tylko trzy przystanki: przy ZOO, na ul. Jachowicza i na dworcu kolejowym. Jak się dowiedziałyśmy, nie szkodzi, że jedzie pusty, bo i tak przewoźnik dostaje za każdy przejechany kilometr dofinansowanie – opisują.

Nagle, pod koniec 2023 roku okazało się, że wójt załatwił sprawę i od 1 stycznia 2024 roku miał do Grabiny wjeżdżać autobus powiatowy. Po dwóch tygodniach od tej informacji przyszła jednak druga – że Starostwo Powiatowe odmówiło wydłużenia linii.

Reklama

Z konieczności, ponieważ wójt nie potrafił znaleźć rozwiązania, panie pojechały do Starostwa Powiatowego, by dowiedzieć się, jakie są procedury. I okazało się, że wójt wcale nie zwrócił się do starosty o wydłużenie linii.

- Na spotkaniu dowiedziałyśmy się, jak faktycznie wygląda sprawa dofinansowania transportu publicznego. Trzeba przede wszystkim złożyć wniosek w odpowiednim czasie. Gmina Łąck przekazała rozwiązanie problemu przewoźnikowi, który nie był stroną w tej sprawie. Poza tym trzeba było zwrócić się do wojewody, a nie do starostwa. Słowem: klapa – tłumaczą.

Reklama

Okazało się jednak, że gmina ma swoje pomysły na rozwiązanie problemu. Pierwsza propozycja – chętni mają dotrzeć do głównej szosy, czyli 2,5 km od pętli autobusowej w Grabinie i z przystanku zabrać się rejsowym autobusem (czas około 40 minut). Druga – autobus szkolny będzie zabierał pasażerów do Łącka, skąd na przystanku poczekają na pojazd przelotowy lub powiatowy do Płocka.

- Nasz pomysł, by wydłużyć kilka kursów linii nr 7, okazał się niemożliwy do realizacji z powodu ogromnych kosztów, podobnie jak wysyłanie dodatkowego autobusu – zdradzają panie z Klubu Przyjaciół Grabiny.

Reklama

 

Jak robi to inna gmina

Po przeanalizowaniu tych argumentów panie postanowiły dowiedzieć się w Urzędzie Gminy Nowy Duninów, jak wygląda tam kwestia przewozu mieszkańców. Codziennie jest 30 kursów, po 15 w każdą stronę, a bilet kosztuje 6 zł.

- Wójt Krysiak wytłumaczył nam, że z małych miejscowości, wsi, dowożą pasażerów samochodami i busikami, a za resztę trasy płaci wojewoda. Taka jest wola mieszkańców, a gminie taki układ się opłaca – mówią.

Z nieoficjalnych informacji, które otrzymały panie, wynika, że gmina Łąck dostała dofinansowanie, ale przeznaczyła pieniądze na autobusy szkolne, choć to zadanie powinno być finansowane z budżetu gminy.

Reklama

Ostatnie spotkanie z wójtem odbyło się 18 marca. Panie z Klubu Przyjaciół Grabiny już wiedzą, że ich problem nie zostanie rozwiązany. Zbigniew Białecki nie wystartował w wyborach samorządowych na stanowisko wójta. Może nowy sternik gminy pochyli się nad problemem i Grabina w końcu nie będzie odcięta od świata.

PS. Z ustępującym wójtem Białeckim, mimo licznych prób rozmowy telefonicznej i zapytania mailowego, nie udało się skontaktować.

 

Fot. Archiwum

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/04/2024 13:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mała - niezalogowany 2024-04-18 15:29:39

    Mieszkam w Topólnie pow płocki ,ale do Płocka niema czym dojechać,zato do Sochaczewa i Gostynina busiki są.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ul. Jasna - niezalogowany 2024-06-30 11:56:32

    W Grabinie problemem nie tylko jest dojazd do Plocka. Nie ma też dróg, poza ul. Łącką trzeba poruszać się po dziurach i piachu, a mamy XXI....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości