Reklama

Gotuj z Tygodnikiem Płockim. Jak się dogadamy, to...

Urzędowy język chiński to mandaryński, który powstał w cesarskich Chinach jako narzędzie komunikacji w biurokracji. Nazwa „mandaryński” pochodzi od terminu używanego na Zachodzie do określenia chińskich urzędników. Obecnie mandaryńskiego uczą się dzieci w szkołach, jednak niektórzy starsi mieszkańcy Chin mogą go nie znać, ponieważ posługują się innymi dialektami, takimi jak kantoński. Język kantoński, którym mówi około 55 milionów ludzi, charakteryzuje się bardziej skomplikowaną wymową, mimo że w piśmie nie różni się znacząco od mandaryńskiego. W związku z tym, nawet posiadając umiejętność komunikowania się w oficjalnym języku chińskim, można napotkać trudności w porozumiewaniu się w Kantonie. Na szczęście nowoczesna technologia pomaga pokonać te bariery językowe, próbując przełamać wielowiekową „klątwę Wieży Babel”. Jednak zanim udamy się do Kantonu, spróbujmy, czy smakuje nam tamtejsza kuchnia. 

Ryż smażony po kantońsku
Skład:

  • 400 g ugotowanego wcześniej ryżu długoziarnistego;
  • 300 g krewetek;
  • 50 g młodych strączków groszku cukrowego (możemy zastąpić mrożonym zielonym groszkiem);
  • 1 młoda marchewka;
  • 1 cebula;
  • 2 jajka;
  • 4 młode dymki;
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego;
  • 2 ząbki czosnku;
  • 4 łyżki oleju roślinnego do smażenia;
  • sól, biały pieprz.

Wykonanie:
Na dużej patelni (najlepszy do tego celu byłby wok) rozgrzewamy olej. Obieramy cebulę, czosnek, marchewkę i kroimy w drobną kostkę. Doprawiamy warzywa solą i pieprzem i smażymy przez 2-3 minuty. Następnie wrzucamy do woka oczyszczone krewetki (jeśli używamy mrożonych, to powinny być rozmrożone i pozbawione ogonów) oraz groszek. Smażymy, aż groszek lekko zmięknie. Następnie przesuwamy warzywa na jedną stronę woka, a na drugą jego część wlewamy odrobinę oleju i smażymy na niej jajka, cały czas mieszając. Gdy będą prawie ścięte mieszamy je z pozostałymi składnikami. W dalszej kolejności dosypujemy ryż i pokrojone dymki, doprawiamy całość sosem sojowym i smażymy, aż ryż będzie gorący. Serwujemy zaraz po przygotowaniu.

Reklama

 

Najprawdopodobniej biblijna historia o Wieży Babel zainspirowana była sakralną budowlą (ziggurat) z Babilonu. Część archeologów uważa wręcz, że biblijna wieża to słynna świątynia Etemenaki („dom fundamentu nieba i ziemi”), postawiona ku czci boga Murduka. Budowla ta była kilkakrotnie odbudowywana, niewykluczone, że brali w tym udział Izraelici podczas niewoli babilońskiej. Choć w Biblii nie ma informacji o jej wysokości, to o jej rozmiarach rozmyślali ludzie od wieków. Autor Trzeciej Apokalipsy Barucha (powstała ok. 70-150 n.e.) przypisał jej wysokość 212 m, czyli była wyższa od Piramidy Cheopsa (146 m). Natomiast XIV- wieczny podróżnik John Mondeville uważał już, iż miała wysokość 13 km, dla porównania wieżowiec Burj Khalifa w Dubaju ma zaledwie 829,8 m. „Wieża Babel” to symbol ludzkiej pychy, pewnie dlatego przyrasta jej wysokość w takim tempie. Technologia sprawia, że czujemy się jak bogowie, którzy mogą wszystko. Ale czy na pewno? 

Reklama

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości