Ciemne, zimne, często deszczowe listopadowe noce mają swój urok. Wystarczy tylko rozpalić ogień w kominku lub zapalić świeczkę i rozmarzyć się, spożywając rozgrzewające cynamonowe „coś”. Cynamon to sproszkowana kora cynamonowca chińskiego bądź cejlońskiego. Zwykle przyprawa ta kojarzy się nam z Bożym Narodzeniem, gdyż aromatyzuje pite w trakcie jarmarków bożonarodzeniowych grzane wino i pieczone rodzinnie na święta pierniczki. Faktycznie w tych kompozycjach sprawdza się świetnie, niemniej po tę przyprawę warto sięgnąć również wówczas, gdy doprawiamy dania z wołowiny, jagnięciny, czy też te, do których dodajemy dynię. Dzięki cynamonowi warzywo to nabiera wspaniałego smaku, o czym można się przekonać, testując poniższy przepis.
Zimny krem dyniowy
Skład:
- 250 g dyniowego przecieru;
- 1 szklanka cukru pudru;
- 2 szklanki mleka;
- 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej;
- 1 łyżka mąki pszennej;
- 1 łyżeczka mielonego cynamonu;
- 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej;
- 350 ml śmietany kremówki;
- 1 opakowanie utrwalacza do śmietany;
- 1 opakowanie cukru waniliowego;
- 1 szklanka pokruszonych ciastek korzennych.
Wykonanie:
W rondelku podgrzewamy przecier dyniowy ze szklanką mleka i cukrem pudrem. W innym naczyniu rozrabiamy szklankę mleka z mąką ziemniaczaną, pszenną, cynamonem i gałką muszkatołową. Do gorącej dyniowej mikstury powoli wlewamy zimne mleko z przyprawami. Gotujemy do momentu, aż powstanie gęsty budyń. Przykrywamy powierzchnię budyniu folią spożywczą, aby nie powstał kożuch (dobrze jest przygotować budyń dzień wcześniej i schłodzić w lodówce). Następnie ubijamy śmietanę kremówkę z cukrem waniliowym i utrwalaczem do śmietany. Przygotowujemy szklane pucharki do deserów. Kolejno nakładamy warstwy deseru, tj. pokruszone ciastka, budyń dyniowy, bitą śmietanę, ponownie ciastka korzenne, budyń i śmietanę. Deser dekorujemy laską cynamonu i ciasteczkiem.Reklama
Cynamon przez wieki był bardzo cenioną przyprawą, choć nie tylko służył jako środek polepszający smak potraw. W starożytnym Egipcie używano go w procesie balsamowania zwłok, w Rzymie cynamonowe laski wrzucano do stosów pogrzebowych bogatych patrycjuszów, zaś w Grecji ofiarowywano Apollinowi. Cena tej aromatycznej kory była bardzo wysoka, a to za sprawą arabskich kupców, którzy starali się trzymać w tajemnicy jej pochodzenie. I udało im się to prawie do końca XIII wieku. Rozpowiadali, iż cynamon pochodzi z gniazd mięsożernych ptaków cynamonowych, które wabione zabitymi wołami porywały swoją ofiarę i wlokły do gniazda, które pod ciężarem zabitego zwierza się rozpadało. To była ta chwila, w której można było pozbierać laski cynamonowe, które owe gniazdo budowały. Materiał do jego budowania ptaki pozyskiwały w odległych, egzotycznych miejscach. Historię tę uwiarygodniały autorytety takie jak Arystoteles i Herodot. Z czasem jednak dotarto do prawdy, niemniej do momentu, kiedy nie pojawił się pomysł uprawy cynamonowców, cena przyprawy była wysoka. Dzisiaj cynamonowce rosną już nie tylko w Azji, można je spotkać na Zanzibarze, Madagaskarze, a nawet w Brazylii. Dzięki uprawom cynamonowych drzewek, nie jest to przyprawa, na którą mogą sobie pozwolić bogowie i bogacze. Przeto, chylimy czoła przed tymi, którzy parają się rolnictwem.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze