Wiosna kojarzy się z zielonym szczypiorkiem i czerwonymi kulkami rzodkiewki. Ta jednoroczna roślina dnia krótkiego, uprawiana głównie pod osłonami i w inspektach, która dzisiaj nieco straciła na popularności, jest rośliną niezwykle miododajną i bogatą w pyłek. Jednak, abyśmy to my, a nie pszczoły, mieli z niej pożytek, musimy ją odpowiednio wcześnie wysiać (już czas!). Dłuższe i cieplejsze dni sprawiają, iż rzodkiewki nie zawiązują charakterystycznego zgrubienia na korzeniu, natomiast wypuszczają kwiaty. Te wiosenne roślinki mają jeszcze jedną zaletę, posiane w ogrodzie, szklarni lub inspekcie będą skutecznie odstraszały mrówki i mszyce. Skuszeni tą ich właściwością, możemy mieć problem z ich nadmiarem. W tej sytuacji, doskonale sprawdzi się receptura na marynatę, która będzie idealnym uzupełnieniem wielkanocnych mięs.
Marynowane rzodkiewki
(przepis pochodzi z kuchni mazowieckiej, tak utrzymuje autor książki z kuchnią regionalną Polski wydanej w 2020 roku)
Skład:
zalewa
Wykonanie:
Wodę gotujemy z octem, solą, cukrem i pieprzem. Do wyparzonych słoiczków wkładamy dokładnie umyte rzodkiewki, obrane ząbki czosnku, łodygi kopru, kawałki korzenia chrzanu i ziarna gorczycy. Zalewamy rzodkiewki octową zalewą, szczelnie zamykamy słoiczki i pasteryzujemy w kąpieli wodnej przez 20 minut. Odkładamy marynaty w chłodne miejsce. Po tygodniu marynowane rzodkiewki nadają się do spożycia.
Rzodkiewka była znana już w starożytnym Egipcie. Podobno jej smak cenili sobie nawet faraonowie, ponieważ zdaniem ich medyków nie tylko usprawniała proces trawienia, ale też sprzyjała intelektowi i pamięci. Od Egipcjan rzodkiewkę przejęli Rzymianie, którzy zabrali ją na północ do Niemiec. Wkrótce stała się na tyle popularna, iż w XVII wieku piszący na temat uprawy warzyw i owoców Nicholas Culpeper uważał, że to warzywo jest „tak dobrze znane, że nie wymaga opisu”. Niemniej postrzeganie właściwości rzodkiewek w tym czasie w Anglii było zgoła odmienne, niźli w starożytności. Autor poradnika ogrodniczego Thomas Hill przestrzegał konsumentów rzodkiewki zauważając, iż zjedzenie jej „powoduje wiatr, otępia biust, oczy i rozum”. To co rozjaśniało umysł Egipcjan, przytępiało go w Anglii. Niemniej Anglicy także dostrzegali jej pozytywne cechy. Otóż uważali, że jedzona na czczo zabezpieczała przed gadaniną kobiet, a noszone przy ciele jej czerwone kulki chroniły przed „złym okiem”. Dzisiaj już wiemy, że rzodkiewki są bogate w witaminę C, związki siarki, kwas foliowy, witaminę B6 oraz takie minerały jak: potas, mangan i wapń. Dzisiejsza nauka zdaje się potwierdzać wielką mądrość starożytnych medyków. Obecność związków siarki nie tylko sprzyja urodzie włosów i skóry, ale też trawieniu, zaś kwas foliowy i witamina B6 odpowiadają za dobrostan mózgu. Nic tylko jeść rzodkiewki i niech wysokie ceny nie będą wymówką, bo rzodkiewkę z powodzeniem można uprawiać na parapecie.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze