Działo się to w XVII wieku w wiedeńskiej cukierni, której właścicielka Cecylia Krapf kłócąc się z mężem postanowiła rzucać w niego kawałkami ciasta. Te, które nie trafiły w męża lądowały w garnku z rozgrzanym tłuszczem. W opinii Austriaków w taki sposób powstały pierwsze pączki. Patent na ten rodzaj wypieku musiał się szybko rozprzestrzenić w Europie, skoro już w książce kucharskiej dworu Radziwiłłów z ok. 1686 roku pt.”Moda bardzo dobra smażenia różnych konfektów i innych słodkości, a także przyrządzania wszelkich potraw, pieczenia chleba i inne sekreta gospodarskie i kuchenne” zawiera liczne przepisy na pączki. Wśród receptur znajdowały się m.in. pączki migdałowe i workowe. Te ostatnie były robione z parzonego ciasta zamkniętego w worku. Ciasto gotowano w garnku, do momentu, aż stwardniało, następnie krojono je na kawałki i smażono w tłuszczu. W dziele tym obok przepisów na pączki znajdowały się receptury na kręple, czyli dzisiejsze chruściki. W później wydawanych książkach kucharskich termin kręple stosowano już głównie na określenie pączków. Do dzisiaj na Śląsku pączki nazywane są kreplami. Nazwa ta może pochodzić od niemieckiego słowa Krapfen, które oznacza ciasto smażone na tłuszczu, lub od nazwiska krewkiej Cecylii.
Migdałowy chrust
Skład:
Wykonanie:
Jajka i żółtka ucieramy z cukrem pudrem, szczyptą soli i łyżką spirytusu na puszystą masę. Następnie dodajemy mąkę migdałową oraz pszenną i wyrabiamy na gładkie ciasto. Ciasto rozwałkowujemy jak najcieniej i kroimy w paski o szerokości 3 cm i długości 9 cm. Każdy pasek nacinamy w środku na długość 5 cm i przewijamy koniec paska na drugą stronę. Przygotowane do smażenia kawałki ciasta powinniśmy jak najszybciej smażyć, aby ciasto nie wyschło. Podsuszone ciasto wchłania przy smażeniu więcej tłuszczu. Chrust smażymy na gorącym oleju z obu stron na złoty kolor. Usmażony chrust przekładamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, aby osączyć go z tłuszczu. Jeszcze ciepły posypujemy cukrem pudrem.
Niewiele zwyczajów ludowych wywołuje u mnie taki entuzjazm jak popularna w dawnych czasach wielkopolska „pomyjka”. Zgodnie z nią osoby, które w tłusty czwartek usługiwały przy stole (obejmowało to w dużej mierze zmywanie naczyń), będą miały zapewnioną przez cały rok pomyślność, dobrobyt oraz wyśmienite zdrowie. To powodowało, iż w tym dniu wszyscy sobie usługiwali, a zwłaszcza pomagali pani domu w przygotowaniu posiłku, jak też posprzątaniu po nim. W zwyczaju tym musi tkwić spore „ziarno prawdy” skoro statystycznie dłużej żyją kobiety, a to właśnie one w przeważającej mierze usługują przy stole i to nie tylko w tłusty czwartek.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze