Reklama

Gotuj z Tygodnikiem Płockim. Lecą z drzew kasztany

11/10/2022 13:00

Jesień kojarzy się z mgłami, kolorowymi liśćmi i z kasztanowymi zwierzaczkami. Niestety te piękne brązowe owoce kasztanowca zasadniczo smakują tylko dzikom. W naszym klimacie mamy nikłe szanse na kasztany jadalne (choć podobno udają się na Dolnym Śląsku), które w postaci pieczonej można kupić na ulicach francuskich i włoskich miasteczek. W średniowieczu ratowały ludzi od śmierci głodowej, a mnisi sporządzali z nich lecznicze mikstury, którymi leczono dolegliwości trzustki, wątroby i bóle głowy. Nieco wcześniej, bo w starożytności, z kasztanów przygotowywano miłosny eliksir. W tym celu gotowano kasztany w winie, do uzyskania pulpy. Podobno efekt jego działania był murowany. Obecnie podobną sławę ma bezowy deser Mont Blanc (w dobie mody na naturalność, może warto wypróbować).

Mont Blanc
Skład:

beza

  • 2 białka;
  • 100 g miałkiego cukru;
  • 1 opakowanie cukru waniliowego;
  • szczypta soli;

krem kasztanowy

  • 250 ml śmietany kremówki (30 proc.);
  • 250 g kasztanowego kremu (dostępny w sklepach internetowych);
  • 50 g gorzkiej czekolady;

cukier puder do dekoracji.

Wykonanie:
W suchej miseczce ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie powoli dodajemy cukier i cukier waniliowy, nie przerywając ubijania, aż się w pełni rozpuści. Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy cztery koła o średnicy 10 cm. Nakładamy na nie centymetrową warstwę masy bezowej. Tak przygotowane bezy suszymy w piekarniku rozgrzanym do 120 st. C przez ok. godzinę (drzwiczki piekarnika powinny być lekko uchylone). Po tym czasie bezy będą suche i chrupkie. Przystępujemy do przygotowania kremu. W misce ubijamy śmietanę kremówkę. Do ubitej śmietany dodajemy po łyżce krem kasztanowy. W kąpieli wodnej rozpuszczamy gorzką czekoladę. Rozsmarowujemy ją na foli aluminiowej (powinna mieć ok. 1 mm grubości) i przekładamy do lodówki. Na bezę przekładamy 1/4 kremu, łamiemy czekoladowy blat na nieregularne kawałki i dekorujemy nimi deser. Całość posypujemy cukrem pudrem.

Reklama

Deser swoją nazwę zaczerpnął od wierzchołka najwyższej europejskiej góry Mont Blanc, bo podobno przypomina jego pokryty śniegiem szczyt. Pierwszą kobietą, która stanęła na szczycie tej góry była pracująca w Chamonix pokojówka Marie Paradis (1808 r.). Na tę ekstremalną wyprawę udała się w długiej wełnianej sukni i w skórzanych butach. Strój najwyraźniej nie był dostosowany do alpejskiej wspinaczki, ponieważ na wysokości 3000 metrów dziewczyna straciła przytomność, dlatego koledzy musieli wnieść ją na rękach na wierzchołek góry. Pamiętając, że Mont Blanc ma 4807 m n.p.m., nie było to łatwe zadanie. O własnych siłach na szczyt wspięła się trzydzieści lat później Henriette d’Angeville, która podobnie jak poprzedniczka uczyniła to w długiej sukni, pod którą kryły się spodnie. Taki strój był o ok. 10 kg cięższy niż strój mężczyzny. I to jest dowód na to, iż kobiety mają trudniej w życiu, gdyż zawsze coś wadzi. Ze strojem na szczęście dałyśmy sobie radę, a co odważniejsze ograniczyły go do minimum, nawet idąc do pracy.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Reklama

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości